Ministerstwo Skarbu Państwa obiecało LOT-owi, że w tym tygodniu przeleje pierwszą transzę pomocy w wysokości 400 mln zł. Zbigniew Mazur z tych pieniędzy będzie musiał zaspokoić wierzycieli w takim stopniu, aby żadnemu z nich nie przyszło do głowy złożyć w sądzie wniosku o upadłość linii. To na pewno pokrzyżowałoby misternie konstruowany od kilku tygodni w MSP plan pomocy upadającej linii.

Niektórzy eksperci, ale przede wszystkim związkowcy, przyjęli nominację Zbigniewa Mazura na p.o. prezesa spółki z nieskrywanym zdziwieniem. – Czy nie jest współwinnym temu, co się wydarzyło w firmie? – pyta Stefan Malczewski, szef „Solidarności” w Locie.

27 proc. pasażerów podróżujących samolotami w Polsce korzysta z usług LOT-u

Jednak rada nadzorcza spółki ma inne zdanie na ten temat. – To najlepszy człowiek na te trudne czasy – mówi anonimowo jeden z jej członków. A rada oczekuje maksymalnych efektów restrukturyzacji w jak najkrótszym czasie.

Restrukturyzacja spółki polega na jej odchudzeniu z ludzi i z samolotów. W konsekwencji linia będzie musiała też wyciąć z siatki nawet jedną trzecią tras. Na chirurgiczną operację nie ma zbyt wiele czasu i trudno przypuszczać, by Skarb Państwa chciał czekać do wyboru nowego prezesa. To Mazurowi przypadnie wykonanie zadania. Śmiało można stwierdzić, że trudno o lepszego człowieka. Mazur pełnił już funkcję p.o. prezesa LOT-u w 2010 r., po rezygnacji ze stanowiska Sebastiana Mikosza. Po miesiącu został wtedy zastąpiony przez nowego prezesa – Marcina Piroga. Od tego czasu pracował na stanowisku członka zarządu ds. finansowo-ekonomicznych.

Nigdy nie odpuszcza

Od sierpnia 2005 r. przez trzy lata był prezesem Struktur & Management Polska, czołowej firmy doradczej z Niemiec zajmującej się pomocą największym firmom w prowadzeniu restrukturyzacji i transakcji na rynku kapitałowym. Z LOT-em związany jest od 2008 r. Najpierw pełnił funkcję dyrektora biura zarządu, a od sierpnia 2009 r. prezesa LOT Services, spółki obsługującej samoloty, która była wtedy w grupie kapitałowej LOT.

Branża za jego duży sukces z tamtego okresu uznaje m.in. wynegocjowanie zasad nowego zakładowego układu zbiorowego pracy dla ponad 1,4 tys. pracowników. – Załatwia każdą sprawę do końca. Nie odpuszcza. Przy tym jest zaangażowany w pracę – mówi o Mazurze Michał Kaczmarzyk, szef LOT Services, który z nim pracował.

400 mln zł ma wynieść pierwsza transza pomocy państwa dla narodowego przewoźnika

Kaczmarzyk zwraca uwagę przede wszystkim na jego dużą wiedzę w zakresie finansów. Karierę zawodową rozpoczął w bankowości, w Biurze Maklerskim BIG. Był także dyrektorem i członkiem zarządu Domu Maklerskiego Instalexport, a od czerwca 1996 r. dyrektorem Biura Maklerskiego PBR. Po przejęciu tego banku przez BRE został wicedyrektorem BRE Brokers, odpowiedzialnym m.in. za nadzór nad transakcjami międzynarodowymi.

Do branży finansowej szedł okrężna drogą. Jako pierwszy Mazur ukończył Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. To wtedy zainteresował się rynkiem kapitałowym, co skłoniło go do rozszerzenia wiedzy na ten temat także w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (obecnie SGH) i na podyplomowych studiach bankowości i finansów na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. Jego przyjaciele podkreślają, że jako jedna z pierwszych osób w Polsce zdobył licencję maklera papierów wartościowych. – Ma wyczucie rynku i doświadczenie z szalonej, pierwszej połowy lat 90. Szkoda, że pojawił się w Locie dopiero kilka lat temu. Gdyby był w spółce wcześniej, nie doszłoby do niefortunnej i zabójczej inwestycji w opcje paliwowe – twierdzi jeden z ekspertów.

Ze wsparciem państwa

Dwa lata temu, po odejściu Mikosza z LOT-u, Mazur wymieniany był jako jeden z pewniaków do przejęcia sterów linii, ale ta funkcja go nie interesowała. Złożył tylko papiery na wiceprezesa do spraw finansów. Wygrał, ale prezesem został Marcin Piróg, po którym teraz musi posprzątać.

Teraz też – jak twierdzą jego znajomi – kierowanie spółką na stałe go nie interesuje. Ale być może zmieni zdanie i złoży dokumenty w konkursie, który ma być ogłoszony jeszcze w tym miesiącu. Mimo trudnej sytuacji spółki wabikiem na pewno jest silne wsparcie finansowe, które chce dać państwo. Z kapitałem rzędu miliarda złotych można zrobić wiele.

600 osób ma być zwolnionych w ramach restrukturyzacji