"Sytuacja z irańskim porozumieniem nuklearnym pozostaje bardzo krucha, wszystkie zaangażowane strony są obowiązane do zachowania rozwagi" - powiedział dyrektor departamentu kontroli zbrojeń w rosyjskim MSZ Michaił Uljanow.

"Umowa jądrowa jest dobrze wyważona, przemyślana i uzasadniona. Plan działania jest realizowany konsekwentnie (...), jednak sytuacja pozostaje bardzo krucha, dlatego wszyscy uczestnicy tego procesu są obowiązani do zachowania rozwagi i wiary w realizowaniu umowy" - powiedział dziennikarzom Uljanow.

Wcześniej rzecznik Białego Domu Josh Earnest poinformował, że prezydent Barack Obama postanowił pozwolić, aby przedłużenie o 10 lat obowiązywania ustawy o sankcjach wobec Iranu (Iran Sanctions Act, ISA) weszło w życie bez jego podpisu. Przedtem Biały Dom zapowiadał, że Obama podpisze ustawę, jednak prezydent nie zrobił tego do nocy ze środy na czwartek, gdy mijał ostateczny termin.

Agencja Associated Press napisała, że jest to najpewniej próba załagodzenia obaw Teheranu, iż Waszyngton narusza porozumienie nuklearne.

Zgodnie z konstytucją USA po przyjęciu ustawy przez Kongres prezydent ma 10 dni, aby ją podpisać, zawetować lub pozwolić, by weszła w życie bez jego podpisu, jeśli Kongres obraduje. Kongresmeni co prawda wyjechali już na święta, ale posiedzenie Kongresu nie zostało zamknięte i w tym tygodniu formalnie trwają sesje.

Choć decyzja Obamy nie sprawi, że odnowienie sankcji nie wejdzie w życie, to jest ona symboliczną próbą zademonstrowania przez prezydenta dezaprobaty dla działań kongresmenów - pisze AP. Biały Dom argumentował, że przedłużenie sankcji nie jest konieczne, gdyż administracja będzie miała inne sposoby ukarania Iranu, jeśli będzie to konieczne. Wyrażano też obawy o to, że przedłużenie może podkopać porozumienie nuklearne.

14 lipca 2015 roku sześć mocarstw - USA, Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania i Niemcy - osiągnęło porozumienie z Iranem, mające na celu ograniczenie programu nuklearnego tego kraju. Umowa przewiduje, że Iran zrezygnuje z dążenia do uzyskania broni nuklearnej w zamian za stopniowe znoszenie nałożonych na niego sankcji.

Na początku grudnia Senat USA zagłosował za przedłużeniem o 10 lat obowiązywania ustawy ISA, a w listopadzie tak samo zagłosowała Izba Reprezentantów. Waszyngton zawiesił sankcje wobec Teheranu związane z jego programem atomowym, ale utrzymuje wiele innych, związanych z łamaniem praw człowieka, wspieraniem terroryzmu na Bliskim Wschodzie czy programem rakiet balistycznych.

Przedstawiciele Kongresu twierdzą, że odnowienie ustawy o sankcjach wobec Iranu nie koliduje z porozumieniem w sprawie irańskiego programu atomowego. Przekonują, że przedłużenie obowiązywania ustawy, która po raz pierwszy weszła w życie w 1996 roku, jest kluczowe dla utrzymywania presji na Iran, by przestrzegał porozumienia i dla tłumienia niepokojących działań Teheranu w regionie.

Innego zdania jest irański rząd, który już skarżył się w ONZ na przedłużenie ustawy. We wtorek prezydent Hasan Rowhani polecił przystąpienie do planowania budowy napędu nuklearnego dla transportu morskiego w reakcji na - jak to określił - naruszenie przez USA porozumienia nuklearnego.

Administracja Obamy podkreślała, że Iran nie odczuje skutków przedłużenia ustawy ISA, jeśli będzie wciąż wypełniał swe zobowiązania wynikające z umowy z mocarstwami.

Podczas kampanii wyborczej w USA obecny prezydent elekt Donald Trump uznał umowę w sprawie irańskiego programu nuklearnego za "katastrofalną" i groził renegocjacją jej zapisów. Izraelski premier Benjamin Netanjahu oświadczył, że liczy na to, iż za prezydentury Trumpa Izrael i Stany Zjednoczone będą współpracować, by unieważnić porozumienie nuklearne światowych mocarstw z Iranem. (PAP)

cyk/ jhp/ kar/