Perypetie tunelu kolejowego pod Łodzią mogłyby być scenariuszem filmu. Ze względu na tragizm, byłby to raczej dramat niż komedia. Budowa tego odcinka trasy średnicowej miała zakończyć się cztery lata temu. Jednak po drodze główny wykonawca splajtował. Później doszło do katastrofy budowlanej. Teraz w niepewnej sytuacji jest nowy lider konsorcjum, który przejął zlecenie. A do finału prac wciąż daleko.
Tunel rodzi się w bólach. Niejasności już od początku
W 2017 roku, gdy podpisywano umowę na projekt i budowę tunelu, wykonawca dostał 51 miesięcy, czyli nieco ponad cztery lata. Oznacza to, że pociągi między Łodzią Fabryczną a Łodzią Kaliską powinny jeździć od 2022 roku. Inwestycja stanowiła drugi odcinek budowy tunelu średnicowego.
Od samego początku pojawiały się pewne wątpliwości. W przetargu stanęło sześć firm, ale cztery wyrzucono ze względu na niezgodność ze specyfikacją zamówienia. Niektóre z nich proponowały inną technologię twierdząc, że proponowana może być zawodna (co okazało się prawdą).
Po wyborze konsorcjum Energopol i PBDiM rozgorzała dyskusja czy firmy poradzą sobie z tak skomplikowanym zadaniem. Przewidywania częściowo sprawdziły się w 2019 roku, gdy lider konsorcjum ogłosił upadłość. Budowę, już wtedy opóźnioną, przejęła firma Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów (PBDiM).
Katastrofa budowlana i tarcza
Prace trwały, ale podpisywano kolejne aneksy. Termin zakończenia prac przesuwano na 2024, potem na 2025 i 2026. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że tunele trasy średnicowej powstają różnymi metodami. W niektórych miejscach metodą ścian szczelinowych, w innych poprzez drążenie potężnymi tarczami TBM. Poza tym inwestycja obejmuje szereg innych rzeczy, m.in. budowę trzech przystanków (Łódź Śródmieście, Łódź Koziny, Łódź Polesie).
Do budowy tuneli zastosowano dwa rodzaje „wiertarek”:
- TBM Faustyna
- TBM Katarzyna.
Faustyna miała do wywiercenia cztery tunele jednotorowe o łącznej długości 3,2 km. Pierwszy wydrążyła w lutym 2022 roku. Następnie maszynę obrócono i „wypuszczono” w drugą stronę. Swoją misję zakończyła pod koniec listopada 2024 roku.
Znacznie trudniejsze zadanie przypadło Katarzynie. To większa „wiertarka” o średnicy ponad trzynastu metrów przeznaczona do budowy tunelu dwutorowego. Niemal od razu po starcie trzeba było ją zatrzymywać ze względów bezpieczeństwa. Trzęsły się kamienice na powierzchni. Do robót wracano po ich wzmocnieniu. Jednak we wrześniu 2024 roku doszło do katastrofy budowlanej. Gdy Katarzyna pracowała pod ziemią, na powierzchni zawaliła się część kamienicy przy ul. 1 Maja 23. Budowę wstrzymano. Wykwaterowano w sumie ok. 250 mieszkańców – tej kamienicy i okolicznych. Do dziś wielu z nich nie wróciło do domów - mieszkają w hotelach.
To był moment zwrotny całej budowy. Tarczę TBM, która po katastrofie i przerwie pracowała jeszcze dziesięć dni, wstrzymano na stałe pod kamienicą na ul. 1 Maja 21 w listopadzie 2024 roku. Od tego momentu nie ruszyła dalej. Wydrążono 1,34 z 2,3 km tunelu. PKP PLK, jako inwestor, przekonywał, że potrzebne są dodatkowe badania geologiczne, by nie doszło do kolejnej katastrofy. Ale z czasem kolejarze zaczęli prezentować mocniejsze stanowisko.
Czy widać światełko w tunelu? Kiedy ruszy budowa?
Po ponad roku od zatrzymania prac kolejarze zaczęli się denerwować. Budowa utknęła w martwym punkcie, a negocjacje z wykonawcą stawały się coraz trudniejsze. W końcu 15 stycznia 2026 roku PKP PLK opublikowało zaskakujący materiał na platformie X. Było to swoiste rozliczenie z wykonawcą (PBDiM). „Drążenie odcinka na terenie niezabudowanym nie szło sprawie. Już po 11 metrach od rozpoczęcia drążenia doszło do pierwszych zapadlisk na terenie budowy, a następnie na terenie ogródków działkowych” – opowiada lektor. Następnie wymienia kolejne zapadliska i problemy, włącznie z wspomnianą katastrofą budowlaną.
„Od 9 listopada do dzisiaj (15 stycznia – red.) TBM Katarzyna stoi w miejscu. Zatrzymało się też większość prac budowlanych. (…) Trzeba podkreślić, że harmonogram publicznie zaprezentowany przez wykonawcę, który wskazuje 16 stycznia jako datę możliwego uruchomienia tarczy TBM Katarzyna jest już 14. przedstawionym PLK w ciągu ostatnich 14 miesięcy” – punktowało PKP PLK.
Kolejarze na filmie z drona pokazują, że z budowy zeszli pracownicy. Prezes PBDiM Marek Serżysko, na zwołanej konferencji prasowej, opowiedział, że do zakończenia prac potrzeba jeszcze 14 miesięcy. Przyznał, że największym problemem jest brak finansowania inwestycji ze strony PKP PLK, a mediacje w sprawie aneksu trwają od trzech lat.
„Wykonawca wyłożył już ponad pół miliarda złotych. Te środki już się wyczerpały. Wznowienie finasowania umożliwi dalsze drążenie. Szacuje się, że od startu maszyny potrzebnych jest około 10 miesięcy, by Katarzyna pojawiła się na Dworcu Fabrycznym" - tłumaczy przedstawiciel PBDiM w odpowiedzi na pytania „Forsala”.
Wbił też kolejarzom szpilkę. Wyliczył, że w czasie prac zmieniło się zamówienie: dodano jeden nowy przystanek (Łódź Koziny), zmieniono trasę oraz zlecono do wykonania stację transformatorową. W sumie podpisano aż 51 aneksów na łączną kwotę 800 mln zł, a koszt budowy przekroczył 2 mld zł.
Co dalej z budową?
Wzajemna wymiana „uprzejmości” trwała kilka dni. Jak słyszymy od jednego z przedstawicieli branży budowlanej, na stole tak naprawdę są dwie opcje. Pierwsza to dążenie do wyrzucenia PBDiM z budowy i zerwanie kontaktu. W takim przypadku na miejscu pojawiłby się inwestor zastępczy. Druga opcja to porozumienie z wykonawcą.
Co ciekawe podpisana ostatnio przez prezydenta zmiana specustawy kolejowej – zwanej „lex tunel” – pozwala na czasowe zajęcie, ze względów bezpieczeństwa, ruchomości bądź nieruchomości w zamian za odszkodowania. Nie zostało doprecyzowane, czy dotyczy to tylko właścicieli mieszkań, czy także wykonawcy prac. Teoretycznie PKP PLK mogłoby zająć maszynę TBM i dokończyć budowę z inną firmą. Sprawę wyjaśni Trybunał Konstytucyjny, bowiem ten zapis w trybie następczym skierował do rozpatrzenia prezydent Nawrocki.
Kolejarze rozmawiają. „Zabezpieczono 1,5 mld zł”
W kolejnym komunikacie wskazano, że zabezpieczono 1,5 mld zł na dalszą budowę tunelu. Kolejarze spotkali się z PBDiM 22 stycznia. Zapowiedziano już, że jeszcze w tym miesiącu trwać będą dalsze negocjacje w asyście mediatorów. Znacząco zmienił się ton wypowiedzi.
„Strony deklarują gotowość do jak najszybszego zamknięcia procesu mediacji, dlatego następne rozmowy planowane są jeszcze w styczniu br. PLK SA podkreślają, że mediacje prowadzone są w duchu współpracy i z myślą o sprawnym doprowadzeniu inwestycji do dalszych etapów realizacji” – czytamy w stanowisku przesłanym do redakcji.
Prawdopodobnie dopiero po podpisaniu aneksu tarcza Katarzyna ruszy dalej. Jak przyznaje wykonawca, do wydrążenia zostało ok. 980 metrów tunelu. Tarcza dotrze do Łodzi Fabrycznej w około dziesięć miesięcy, a cała inwestycja – jeśli nastąpi porozumienie – zostanie ukończona nie szybciej niż w 2028 roku. Obecne zaawansowanie wynosi 71,3 proc.