"Na koniec (prezydentury) Barack Obama znowu pomachał maczugą. Wydalenie 35 dyplomatów, sankcje wobec tajnych służb (rosyjskich), najważniejszych szpiegów, hakerów i firm, z podaniem nazwisk i nawet zdjęć to dotychczas najsurowsze sankcje (...) w długiej historii tajnej cyberwojny między Waszyngtonem a Moskwą" - podkreśla w piątek niemiecki tygodnik na swej stronie internetowej.

Zarazem - podkreśla "Der Spiegel" - ten "dramatyczny, choć spóźniony odwet za domniemane ataki rosyjskich hakerów to zatruty podarunek Obamy na pożegnanie dla jego następcy Donalda Trumpa, swego rodzaju kukułcze jajo (...)".

"Der Spiegel" przypomina, że wielu Republikanów w Kongresie USA, którzy z radością przyjęli ogłoszenie karnych działań wobec Rosji, najprawdopodobniej sprzeciwi się ewentualnym próbom cofnięcia sankcji przez Trumpa, gdy ten obejmie urząd prezydenta. "Tak oto Trump i jego własna partia zbliżają się do siebie po kursie kolizyjnym, i to w kwestii Rosji, do której Trump wydaje się żywić szczególne upodobanie" - zauważa.

Tygodnik pisze, że wśród podmiotów i osób objętych sankcjami są: rosyjski wywiad wojskowy GRU i Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) oraz trzy rosyjskie firmy oskarżone o wspieranie cyberataków (Special Technology Center, Zorsecurity oraz Professional Association of Designers of Data Processing Systems, która miała szkolić hakerów GRU), a ponadto szef GRU Igor Korobow i trzej jego zastępcy, którzy mieli kierować cyberatakami, oraz dwaj obywatele Rosji oskarżeni o kradzież ponad 100 mln dolarów z banków, firm, uniwersytetów i rządowych agencji w USA. Na liście objętych sankcjami znalazło się 35 rosyjskich dyplomatów, zamknięto też dwa należące do Rosji obiekty, które miały służyć do prowadzenia działalności szpiegowskiej.

Dziennik "Die Welt" ocenia, że na trzy tygodnie przed końcem swej drugiej i ostatniej kadencji Obama stał się "wojownikiem (spod znaku) zimnej wojny", który swoją decyzją "stawia Donalda Trumpa w niewygodnej sytuacji".

"Ogłaszając sankcje, Obama na pożegnanie nieoczekiwanie zademonstrował siłę" i "zmusza Trumpa, by ujawnił swe poglądy, jak tylko 20 stycznia przestąpi próg Białego Domu". "Jeśli (Trump) poważnie myśli o przypodobaniu się Rosji, to może szybko znieść sankcje (ogłoszone przez poprzednika), ale postawiłoby go to w sytuacji poważnego konfliktu z własną partią, szczególnie z republikańskimi znawcami polityki zagranicznej".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa z kolei, że ostatnie wydarzenia "świadczą o tym, że relacje między USA a Rosją osiągnęły najniższy poziom od końca zimnej wojny", a stosunki na linii Waszyngton-Moskwa i tak znacząco się pogorszyły w ostatnich latach z powodu konfliktu na Ukrainie i rosyjskiej aneksji Krymu. (PAP)