2017 rok nie powinien przynieść większych zmian dla osób kupujących mieszkania. O ile nie wydarzy się coś zupełnie nieoczekiwanego jak rozpad Unii Europejskiej lub wybuch wojny, powinniśmy obserwować sytuację podobną jak w zakończonym niedawno 2016.

Mieszkanie dla Młodych na fali

Pierwsze dni 2017 roku stoją pod znakiem kredytów z dopłatami w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. 2 stycznia br. odblokowano drugą połowę środków dostępnych na ten rok i wszystko wskazuje na to, że skończą się one błyskawicznie. Wielu klientów czekało z gotowymi dokumentami do pierwszych dni stycznia, aby na pewno załapać się na dofinansowanie, wszak w kilku największych miastach maksymalna możliwa do uzyskania kwota przekracza 100 tys. zł, jest to gra warta świeczki.

Najpóźniej na początku lutego po pieniądzach na 2017 r. nie powinno być już śladu, a kupujący do dyspozycji będą mieli tylko pieniądze na 2018 r. A tak naprawdę ledwie połowę z nich, bo zgodnie z zasadami programu, przed 1 stycznia danego roku wykorzystać można jedynie 50 proc. pieniędzy. Patrząc na to, jak szybko w ubiegłym roku zniknęła pula na 2017 r. spodziewam się, że za kilka miesięcy skończą się i pieniądze dostępne na 2018 r., co oznacza, że do końca roku program będzie martwy.

A za rok czeka nas „powtórka z rozrywki”. Klienci będą czekali na początek stycznia, gdy aktywowana zostanie druga połowa środków na 2018 r., a kiedy tylko to nastąpi, w bankach współpracujących z BGK ustawią się kolejki i pieniądze rozejdą się w kilka tygodni.

W dłuższym terminie ceny stabilne

Wielce prawdopodobne jest, że na początku roku pojawi się obniżka średnich cen transakcyjnych spowodowana efektem statystycznym (wielu klientów kupować będzie mieszkania w programie Mieszkanie dla Młodych, a są to zwykle mieszkania tańsze), który skończy się wraz z wyczerpaniem pieniędzy w MdM, a to powinno nastąpić bardzo szybko. Potem ceny ustabilizują się i sytuacja będzie wyglądać podobnie jak w 2016 r.

W poszczególnych miastach będzie zapewne dochodzić do wahań cen, ale jeśli przyjrzymy się im w dłuższym terminie i z szerszej perspektywy, to najprawdopodobniej zmiany nie przekroczą kilku procent.

Więcej gotowych mieszkań

Obserwując statystyki Głównego Urzędu Statystycznego o aktywności deweloperów można oczekiwać, że w najbliższym roku dalej rosnąć będzie liczba mieszkań oddawanych do użytkowania, zwiastuje to duża liczba rozpoczynanych budów w ostatnich dwóch latach. 2016 był rokiem rekordów sprzedażowych (wynika z danych publikowanych przez deweloperów notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych), należy się spodziewać, że firmy będą chciały utrzymać dobry trend.
Działalność firm budujących mieszkania nadal koncentrować będzie się w największych miastach, gdyż tam jest największy popyt. W mniejszych miejscowościach przeważa budownictwo indywidualne, gdyż działki są dużo tańsze i wiele osób woli wybudować dom niż kupić mieszkanie w bloku.

Niezmiennie największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania w tak zwanym segmencie popularnym. Kupujący szukają lokali funkcjonalnych, o relatywnie niewielkiej powierzchni (wszak to za nią płacimy), np. dwupokojowych na 40-50 mkw. lub trzypokojowych o powierzchni 50-60 mkw.

20 proc. wkładu własnego przy kredytach mieszkaniowych

Podwyższenie obowiązkowego wkładu własnego do 20 proc. nie powinno wiele zmienić na rynku, gdyż tylko 10 proc. jest wymagane bezwzględnie, a część banków i tak już dziś ma ostrożniejszą politykę. Te banki, które nadal będą udzielać kredytów z wkładem mniejszym niż 20 proc. będą po prostu do nich sprzedawały ubezpieczenia. W połączeniu z rosnącą ostrożnością banków przy udzielaniu kredytów może dojść do kilkuprocentowego spadku sprzedaży kredytów mieszkaniowych, który jednak na rynku zostanie zrekompensowany przez wciąż rosnący udział klientów gotówkowych.

Rewolucji na rynku nie uczyni też program Mieszkanie Plus. Po pierwsze, jest to projekt długofalowy i na jego efekty będziemy musieli czekać latami, a po drugie najbliższych 12 miesięcy to będzie dopiero początek jego działania. Póki co BGK Nieruchomości podpisuje pierwsze umowy na budowę mieszkań, zgodnie z zapowiedziami w ciągu roku-dwóch pojawić mają się pierwsi lokatorzy.

Mimo że niewiele wskazuje na to, by w 2017 r. miało dojść do negatywnych zmian na rynku, to firmy działające w branży powinny zachować ostrożność w swojej aktywności. Wiele zmienić może wzrost stóp procentowych i choć spodziewamy się go dopiero w 2018 r. lub pod koniec 2017 r., to należy brać ten scenariusz pod uwagę. Wyższe stopy doprowadzą jednocześnie do podniesienia kosztów kredytów hipotecznych (w Home Brokerze prawie 60 proc. mieszkań kupowane jest na kredyt) i wzrostu oprocentowania bankowych lokat oraz obligacji skarbowych, co zmniejszy zainteresowanie inwestorów rynkiem mieszkaniowym.

Autor: Marcin Krasoń, Home Broker