Celem nowej administracji "jest odgrywanie roli w ONZ, a żeby odgrywać rolę w ONZ, pokażemy naszą siłę, sprawimy, że nasz głos będzie słyszalny, będziemy wspierać naszych sojuszników i upewnimy się, że nasi sojusznicy również nas będą wspierać" - powiedziała Haley przed wręczeniem listów uwierzytelniających sekretarzowi generalnemu ONZ Antonio Guterresowi w Nowym Jorku.

"Tym, którzy nas nie wspierają, (mówię): notujemy wasze nazwiska i zareagujemy odpowiednio" - dodała ambasador.

Haley opowiedziała się również za reformą ONZ. "To, co działa, ulepszymy. To, co nie działa, będziemy chcieli naprawić. Tego, co wydaje się przestarzałe albo niepotrzebne, pozbędziemy się" - wyjaśniła.

45-letnia Haley, dwukrotna gubernator Karoliny Południowej, córka imigrantów z Indii, uchodzi za wschodzącą gwiazdę Partii Republikańskiej. Wielu politologów jeszcze przed wyborami typowało ją na kandydatkę na wiceprezydenta USA. W prawyborach Haley wsparła młodego senatora z Florydy Marco Rubio i często z werwą krytykowała wówczas Trumpa, zarzucając mu m.in., że nie potępił wspierającej go grupy Ku Klux Klan.

Mimo to jej nazwisko wróciło, gdy Trump już jako zwycięzca wyborów prezydenckich z 8 listopada 2016 roku zaczął komponować swoją ekipę. Haley była wskazywana także wśród kandydatów na nowego sekretarza stanu USA. Ostatecznie Trump nominował ją na ambasadora USA przy ONZ.