Z danych samorządu wynika, że do tej pory w Katowicach można było nawet trzykrotnie przepłacić za kurs taksówką - w zależności od tego, czy kierowca należał do korporacji taksówkowej czy pracował samodzielnie. W połowie grudnia ubiegłego roku radni zdecydowali, że od 26 lutego opłata początkowa w taksówce może wynieść najwyżej 8 zł, opłata za godzinę postoju 40 zł, a stawka za jeden przejechany kilometr w pierwszej taryfie - nie więcej niż 3 zł.

Podobne rozwiązanie wprowadziło wcześniej kilka dużych miast, wśród nich Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań czy Szczecin. Stolica Górnego Śląska jest jednak pierwszym miastem aglomeracji katowickiej, gdzie będą obowiązywać maksymalne ceny za przejazd taksówką.

Zgodnie z nowymi zasadami, od niedzieli w Katowicach obowiązywać będą cztery stawki taryfowe bez podziału na dodatkowe strefy w granicach administracyjnych miasta, zgodnie z dotychczas stosowanymi wieloletnimi zasadami przewozu taksówkami w mieście. Wysokość cen taryfowych (stawek maksymalnych) została przyjęta zgodnie z propozycją korporacji zrzeszających około połowę wszystkich katowickich taksówkarzy.

Opłata początkowa dla wszystkich taryf wyniesie 8 zł, a opłata za jeden kilometr przebiegu odpowiednio: 3 zł w taryfie pierwszej, 4,50 zł w drugiej, 6 zł w trzeciej i 9 zł w czwartej. Opłata za godzinę postoju we wszystkich taryfach ma wynieść 40 zł.

Taryfa pierwsza będzie obowiązywać w dni powszednie w granicach administracyjnych Katowic między godz. 6 a 22, taryfa druga - od 22 do 6 rano w dni robocze oraz całą dobę w niedziele i święta, taryfa trzecia - poza granicami Katowic w dni powszednie od 6 do 22 (licząc jazdę w jedną stronę), a taryfa czwarta - poza miastem od 22 do 6 oraz w niedziele i święta, bez wykorzystania jazdy w kierunku powrotnym.

"Wprowadzając zmiany kierujemy się przede wszystkim interesem naszych mieszkańców, bo nie chcemy narażać ich na nieuzasadnione, z ekonomicznego punku widzenia, wydatki. Tak wysokie stawki nie wpływają także pozytywnie na wizerunek miasta wśród gości z innych części kraju i zagranicy, którzy np. za niespełna 2-kilometrowy kurs z centrum miasta do Międzynarodowego Centrum Kongresowego musieli płacić ponad 50 zł czy kilkaset złotych za dojazd do lotniska w Pyrzowicach" – wyjaśnił naczelnik wydziału komunikacji społecznej Urzędu Miasta Katowice Maciej Stachura.

Dodał, że do urzędu miasta wpływało wiele skarg od pasażerów taksówek, którzy kwestionowali wysokość pobieranych opłat. Analizy potwierdziły, że niektórzy taksówkarze niezrzeszeni pobierali np. 99 zł za godzinę postoju oraz 5 zł za przejechany kilometr w tzw. pierwszej taryfie. Tymczasem najniższe stawki taksówkarzy zrzeszonych w korporacjach to 30 zł za godzinę postoju i 1,6 zł za przejechany kilometr w tej taryfie.

Urzędnicy przeanalizowali, jak w podobnej sytuacji poradziły sobie inne miasta, również borykające się z problemem zawyżanych opłat w taksówkach. "Nasza analiza pokazała, że najlepszą bronią w takiej sytuacji jest wprowadzenie maksymalnych cen i stawek taryfowych przez miasto. Takie rozwiązania skutecznie wprowadzono w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie i Wrocławiu" - wyjaśnił naczelnik wydziału transportu w katowickim urzędzie Bogusław Lowak.

W dużych polskich miastach, gdzie wprowadzono takie rozwiązanie, maksymalne stawki w pierwszej taryfie, czyli w dni powszednie w obrębie miasta, mieszczą się w granicach 2,8-3,3 zł za pierwszy kilometr oraz od 6 zł do 8,4 zł opłaty początkowej.

Przed przygotowaniem projektu uchwały w tej sprawie przedstawiciele samorządu przeprowadzili konsultacje społeczne oraz spotkali się ze środowiskiem taksówkarzy. Konsultacje ujawniły rozbieżności; taksówkarze zrzeszeni, a także taksówkarskie związki zawodowe, zaaprobowały plan wprowadzenia stawek maksymalnych, natomiast kierowcy niezrzeszeni sprzeciwili się temu. Urzędnicy wskazują jednak, że nadrzędnym celem powinien być w tym przypadku interes konsumentów, czyli osób korzystających z taksówek.

Władzom Katowic zależy, żeby nowe przepisy były egzekwowane przez wszystkich taksówkarzy. Wiceprezydent miasta Bogumił Sobula zwrócił się do policji oraz Inspekcji Transportu Drogowego z prośbą o kontrolowanie, czy nowe zasady są respektowane. "Chciałbym także zaapelować do wszystkich mieszkańców, którzy stwierdzą, że taksówkarze pobierają wyższe stawki, niż to wynika z naszych uregulowań, by niezwłocznie zgłaszali takie sytuacje do Biura Obsługi Mieszkańców Urzędu Miasta Katowice" – powiedział wiceprezydent.

W aglomeracji katowickiej dotąd żadne z miast nie ustaliło stawek maksymalnych. Natomiast w kwietniu ubiegłego roku katowiccy radni uchwalili inne regulacje dotyczące oznaczania taksówek. Nakazali m.in. przedstawianie cennika na wyraźnych, dużych drukach - dotąd cenniki często miały wielkość wizytówki ukrytej na bocznej szybie. W 2015 r. wprowadzono zaś przepisy dotyczące konieczności zdania egzaminu ze znajomości topografii Katowic. (PAP)