Zarobki z wykonywanej pracy są jednym z podstawowych dochodów branych pod uwagę przy ustalaniu, czy rodzina spełnia kryterium do uzyskania 500 zł na pierwsze dziecko oraz zasiłku rodzinnego. Możliwa jest jednak sytuacja, w której rodzic pracuje i otrzymuje wynagrodzenie, a mimo to urzędnicy uznają, że jego dochód wynosi zero złotych. Tak zdarza się w przypadku osób, które podjęły zatrudnienie w ramach podpisywanych na okresy miesięczne umów-zleceń. Wynika to z tego, że gminy różnie interpretują przepisy związane z ustalaniem sytuacji dochodowej.

Bez drugiego miesiąca

Co do zasady do kryterium obowiązującego w świadczeniach wychowawczych i rodzinnych wlicza się dochody osiągnięte w roku kalendarzowym poprzedzającym okres, na który są przyznawane. Gdy dojdzie po nim do zmiany sytuacji dochodowej rodziny, gmina ją zaktualizuje. Odbywa się to w oparciu o procedurę dochodu utraconego (np. kiedy rodzic traci pracę) lub uzyskanego (gdy ją podejmuje).

Przy tej drugiej okoliczności przepisy ustawy z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci oraz ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych przewidują, że dochód powiększa się o kwotę dochodu osiągniętego w miesiącu następującym po tym, w którym doszło do jego uzyskania. Tyle, że ta reguła – zdaniem niektórych gmin – nie znajduje zastosowania w odniesieniu do rodziców pracujących na umowach-zleceniach, które są zawierane na kolejne miesięczne okresy.

– W tej sytuacji umowa wygasa po 30–31 dniach i nie mamy do czynienia z następnym miesiącem po podjęciu zatrudnienia. Dlatego nie możemy uznać, że rodzic osiągnął dochód – tłumaczy Damian Napierała, zastępca dyrektora Poznańskiego Centrum Świadczeń.

Podobnie uważa Beata Jagielak-Dardzińska z wydziału spraw społecznych i zdrowia Urzędu Miejskiego w Łomży. Podkreśla ona, że obecne brzmienie przepisów nie pozwala na doliczenie osiąganego w ten sposób dochodu do pozostałych osiąganych przez rodzinę.

>>> Czytaj też: Dziękuję, nie biorę. Kim są ludzie, którzy zrezygnowali z 500 Plus?

Nierówne traktowanie

Nie wszystkie gminy podzielają jednak takie stanowisko. – Jeżeli miesięczne umowy-zlecenia są podpisywane przez tę samą osobę z tym samym zleceniodawcą, to uznajemy to za ciągłość zatrudnienia. Tym samym doliczamy dochód uzyskany przez takiego rodzica – informuje Magdalena Rynkiewicz-Stępień, zastępca dyrektora Miejskiego Centrum Świadczeń w Opolu. W identyczny sposób postępują m.in. jednostki przyznające świadczenia z Płocka, Wrocławia i Puław.

– Inna interpretacja przepisów prowadziłaby do sytuacji, w której rodzice osiągający dochody w podobnej wysokości byliby różnie traktowani. Wszystko zależałoby od tego, czy pracują na jednej dłuższej umowie, czy na kolejnych krótko trwających umowach. W konsekwencji tym z miesięcznymi kontraktami byłoby łatwiej uzyskać świadczenia na pierwsze dziecko – argumentuje Piotr Spiżewski, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Puławach. Dodaje, że nie zdarzyło się jeszcze, aby samorządowe kolegium odwoławcze (trafiały do niego odwołania rodziców) kwestionowało decyzje urzędników, którzy potraktowali takie miesięczne umowy jako ciągłość zatrudnienia.

O to, jak gminy powinny podchodzić do odnawianych co miesiąc umów-zleceń, zapytaliśmy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W przesłanej odpowiedzi resort tłumaczy, że rozpoczęcie zatrudnienia poprzez zawarcie umowy o pracę, zlecenia czy o dzieło jest uznawane za uzyskanie dochodu. I przypomina, że ustawy o świadczeniach rodzinnych oraz o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci nie uzależniają stosowania przepisów o utracie lub uzyskaniu dochodu od istnienia lub niewystępowania przerw pomiędzy zawarciem odrębnych umów z jednym bądź różnymi pracodawcami (zleceniodawcami).

Innymi słowy, ministerstwo stoi na stanowisku, że gmina powinna najpierw uznać taką miesięczną umowę-zlecenie za uzyskanie dochodu, a zaraz potem uwzględnić jego utratę. W praktyce oznacza to, że będzie on wynosił zero złotych. Czyli zatrudniani w ten sposób rodzice mogą liczyć na 500 zł już na pierwsze dziecko. 

>>> Czytaj też: Polacy mieli przepić 500 plus. Nie sprawdziło się