W środowych wyborach w Holandii liberalna partia premiera Marka Ruttego wygrała z popularnym ugrupowaniem populisty Geerta Wildersa.

"Holendrzy są dumni ze swoich tolerancyjnych poglądów i postępowych wartości. (...) Bardzo przypominają Kanadyjczyków" - podsumowała w dzienniku "The Globe and Mail" Margaret Wente. W tym kontekście padają pytania, czy jest miejsce dla populistów w Kanadzie.

W Kanadzie z uwagą obserwuje się działania populistycznych polityków, którzy odwołują się do problemów dotychczas nierozwiązanych przez liberalne partie. W kraju tym pojawiają się bowiem propozycje wykluczania z imigracji do Kanady osób, które nie podzielają "kanadyjskich wartości". Przy czym wartości te nie polegają na uwielbieniu kultury czy autorytarnych postaw. Jak wynika z najnowszego sondażu firmy CROP dla Radio Canada (publiczne francuskojęzyczne radio i telewizja), 80 proc. Kanadyjczyków uważa, że ważniejsze jest zaufanie do samego siebie niż posłuszeństwo. Ok. 60 proc. Kanadyjczyków uważa osiedlanie się w Kanadzie uchodźców za pozytywny czynnik, a 83 proc. uważa, że inne kultury wzbogacają społeczeństwo.

Podobne postawy - jak uważa "The Globe and Mail" - panują w Holandii. "Kiedy zapytać Holendrów o pożądane u imigrantów cechy, kolor skóry i chrześcijańskie wyznanie są na samym końcu listy. (...) Najważniejsze to znajomość oficjalnego języka i przyjęcie holenderskich obyczajów. Innymi słowy, Holendrzy nie stali się nagle krajem rasistów i ksenofobów. Problemem jest to, że znacząca liczba imigrantów nie dopasowała się do holenderskiego życia".

Od początku kryzysu migracyjnego w Europie komentatorzy podkreślali, że Kanada lepiej sobie radzi z imigracją. Szczególnie jednak w ostatnich miesiącach, odkąd zwiększył się napływ uchodźców z USA, przyznawano, że Kanada sama sobie wybiera, których imigrantów chce przyjąć.

Najnowszy sondaż "Kanadyjski Donald Trump?" przeprowadzony dla Radio Canada pokazuje jednak, że za kanadyjskim Trumpem głosowałby jeden na pięciu Kanadyjczyków.

Wyjaśnieniem, skąd takie poparcie dla populistów, jest inna część sondażu, z której wynika, że podobnie jak Holendrzy do "holenderskości", Kanadyjczycy są przywiązani do swojej "kanadyjskości". 74 proc. ankietowanych uważa, że nowi przybysze powinni podlegać selekcji na podstawie testu kanadyjskich wartości.

Wyniki badania ukazują, że 78 proc. Kanadyjczyków "lubi mieć wokół siebie odmiennych ludzi, bo to inspirujące i zawsze można się czegoś nauczyć". Jednocześnie 62 proc. uważa, że imigranci powinni "odłożyć na bok swoje obyczaje i postarać się przyjąć kulturę kanadyjską". 84 proc. wysoko ocenia życzliwy charakter społeczeństwa kanadyjskiego, ale jednocześnie 60 proc. sądzi, że Kanada za bardzo zajmuje się problemami "innych".

Jedną z decydujących kwestii jest stosunek do religii. O ile np. 76 proc. Kanadyjczyków spoza Quebecu zgodziłoby się na budowę kościoła w swoim sąsiedztwie, a w samym Quebecu – 65 proc., to już na budowę meczetu - odpowiednio 56 i 40 proc.

Jak wskazywał w wypowiedzi dla angielskojęzycznej telewizji publicznej CBC szef CROP Alain Gigucre, należy pamiętać, szczególnie w Quebecu, o minionej pozycji Kościołów chrześcijańskich. Quebec 50 lat temu dokonał tzw. Spokojnej Rewolucji, po której Kościół katolicki przestał nadzorować praktycznie wszystkie dziedziny życia. W Kanadzie religia jest sprawą prywatną, stąd niechęć do tych imigrantów, którzy chcieliby zwiększyć jej rolę. "Jeśli nie mówi się o religii, przeważa spojrzenie na problemy ludzi. W chwili, gdy pojawia się religia, to podejście ginie" - podsumował Gigucre.

Zwrócił również uwagę, że w innych krajach pożywką dla wzrostu pozycji polityków populistycznych było poczucie wielu wyborców, że zostali zostawieni sami sobie.

Cytowany przez dziennik "La Presse" profesor Leonardo Morlino z rzymskiego Uniwersytetu LUISS podkreślił, że w Holandii wygrał Mark Rutte, który przeniósł do swojego dyskursu część kwestii dotychczas podnoszonych przez populistów. "Jeśli partie tradycyjne zajmą się tematami, które zwyczajowo są domeną populistów, to mogą, jeśli nie ich pokonać, to przynajmniej ograniczyć ich wpływy".

"The Globe and Mail" podsumowuje swoje porównanie Kanady z Holandią w podobnym tonie, podkreślając, że populiści zajęli się problemami, których rządzące elity nie dostrzegały. "Jedyna możliwość, by (rządzący - PAP) uratowali swoją skórę, to przekonać wyborców, że pojęli w czym rzecz" - czytamy.

z Toronto Anna Lach (PAP)

lach/ ulb/ ro/