"Ta sprawa jest omawiana z Chinami za pośrednictwem właściwych kanałów dyplomatycznych i wojskowych" - oświadczyła rzeczniczka amerykańskich sił powietrznych ppłk Lori Hodge.

Jak dodała, ocena incydentu opiera się na wstępnych raportach załogi przechwyconego specjalistycznego samolotu badawczego Boeing WC-135, w których opisano "manewry chińskiego pilota, a także prędkość i bliskość obu (chińskich) samolotów".

Hodge powiedziała, że armia USA wszczęła dochodzenie w sprawie czwartkowego incydentu. Zaznaczyła, że WC-135 w chwili przechwycenia wykonywał rutynową misję w zgodzie z zasadami prawa międzynarodowego.

Chiny wysuwają roszczenia terytorialne do niemal całości akwenów Morza Wschodniochińskiego i Morza Południowochińskiego, wbrew protestom pozostałych państw regionu - przypomina w piątek BBC.

8 lutego w pobliżu mielizny Scarborough na Morzu Południowochińskim doszło do incydentu z udziałem samolotu szpiegowskiego P-3 amerykańskiej marynarki wojennej i chińskiego samolotu wojskowego, które zbliżyły się do siebie na odległość 305 metrów. Strona amerykańska określiła wówczas ten incydent jako niebezpieczny, ale i nieunikniony. (PAP)