"Sprawa (sądów) jest za nami, przeszłości się nie cofnie, idźmy do przodu, idźmy w ten sposób, żeby było jasne i to w krótkim czasie, że ta sprawa zostanie załatwiona i że będzie to oznaczało, że także kolejne sprawy, które mamy jeszcze do załatwienia z tych najważniejszych - jak sprawa dekoncentracji mediów - też będą załatwione. Chociaż też przecież będzie pewnie wielki opór" - powiedział Jarosław Kaczyński w TV Trwam.

Zatrzymanie przez prezydenta reformy, która miała na celu dekomunizację sądownictwa, było poważnym błędem, ale teraz trzeba myśleć o tym, jak z tego wyjść, jak doprowadzić do tego, by to był tylko incydent, który zostanie szybko zapomniany - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS w czwartkowym wywiadzie dla TV Trwam odniósł się do zawetowania przez prezydenta dwóch ustaw: o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Jak mówił, w ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z sytuacją, o której można było powiedzieć, że opozycja poniosła totalną klęskę.

"Te panie, panowie bijący nogami w policyjne przesłony, nosy na kwintę, jeśli chodzi o przywódców opozycji i nagle wystąpienie pana prezydenta, w którym zażądał 3/5. Myśmy się zgodzili, sądząc, że to będzie podpisane. Potem mieliśmy tę drugą niespodziankę i doszło do poważnego kryzysu" - powiedział Kaczyński. Jak podkreślił, zatrzymana została ważna reforma, która miała na celu dekomunizację sądownictwa.

W jego ocenie drugim aspektem weta prezydenta jest to, że w ciągu 20 miesięcy opozycji nie udało się doprowadzić do sytuacji, która stwarzałaby "niebezpieczeństwo przełomu", a "dzisiaj niestety takie niebezpieczeństwo powstało".

"Moim obowiązkiem jest powiedzieć, że to był błąd, bardzo poważny błąd, ale na tym trzeba skończyć. Teraz trzeba myśleć o tym, jak z tego wyjść, jak doprowadzić do tego, by to był tylko incydent, który zostanie szybko zapomniany, a my pójdziemy do przodu" - zaznaczył Kaczyński.

"Reforma musi być radykalna"

Reforma wymiaru sprawiedliwości musi być radykalna, bo częściowa nic nie zmieni; dojdziemy do tego celu, z bardzo znaczącym udziałem pana prezydenta, którym jest zupełna przebudowa naszego kraju - powiedział Jarosław Kaczyński.

Kaczyński nawiązując do zapowiedzianych przez prezydenta Andrzeja Dudy wet do ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS stwierdził, że teraz trzeba myśleć o tym, jak z tego wyjść. "Trzeba myśleć o tym, jak doprowadzić do tego, że to był tylko incydent, który zostanie szybko zapomniany, a my pójdziemy do przodu, tzn. będzie taka reforma i to reforma radykalna, bo tylko taka będzie rzeczywistą zmianą" - mówił Kaczyński w wywiadzie dla TV Trwam.

Jak dodał częściowa reforma wymiaru sprawiedliwości tutaj nic nie zmieni "i będziemy znów mieli taką pewność, że idziemy razem do przodu, oczywiście z bardzo znaczącym udziałem pana prezydenta i że dojdziemy do tego celu, którym jest zupełna przebudowa naszego kraju. W tym sensie, aby odrzucić wszystko co pozostało po komunizmie"- wskazał.

Kaczyński tłumaczył, że przede wszystkim chodzi o to, by odrzucić to wszystko, co było bardzo złe w ciągu ostatnich 28 lat. "Trzeba powiedzieć: dorobek polskiego sądownictwa, jeśli chodzi o to zło jest ogromne, a Sądu Najwyższego szczególnie wielkie" - ocenił.

Prezes PiS stwierdził też, że SN musi być zmieniony "całkowicie, radykalnie". "My robimy w tej chwili to, co powinno być zrobione w 90, 91, 92 czy 93 roku. To takie zadanie niewykonane, przez cały czas niewykonane, bo nie było do tego warunków politycznych" - mówił.

Kaczyński zaapelował jednocześnie do wszystkich osób, które chcą "tej dobrej zmiany w Polsce, żeby byli w tej sprawie zjednoczeni". "Żeby zdawali sobie sprawę, że błędy się popełnia, że błędy to jeszcze nie jest wina - my tutaj nie szukamy winnych - tylko, że trzeba umieć je naprawić. Trzeba pójść do przodu" - powiedział.

"Można mieć różne zastrzeżenia, że ten ma za duże uprawnienia, ten ma za małe, ale to się dałoby załatwić inaczej" - dodał.

"Pan prezydent wyraźnie powiedział, że chce przejąć tutaj inicjatywę, więc w żadnym wypadku nie będziemy mu w tym przeszkadzać" - powiedział w TV Trwam Kaczyński, pytany, czy PiS przygotuje własne projekty ustaw dotyczące sądownictwa.

"Warto poczekać na przedłożenie pana prezydenta. Mam nadzieję i słyszałem o takich deklaracjach, że to będzie zmiana idąca bardzo daleko, taka, o którą chodzi, która rzeczywiście zmieni polskie sądownictwo. Wtedy nie będzie problemu. Można dyskutować o poprawkach, poszczególne punkty" - zaznaczył lider PiS.

"W tej chwili za tę sprawę odpowiada prezydent RP. Tego się trzymajmy" - podkreślił Kaczyński.

"Decyzji KE to próby nacisku psychologicznego"

Decyzja Komisji Europejskiej dotycząca zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości, to są próby nacisku psychologicznego; polityka międzynarodowa jest bardzo bezwzględna, a musimy bardzo twardo bronić swoich interesów - mówił w czwartek prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Sytuacja w Polsce była tematem środowego spotkania unijnych komisarzy. Wiceszef KE Frans Timmermans stwierdził, że podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o ustroju sądów powszechnych uzasadnia - w momencie jej publikacji - rozpoczęcie procedury o naruszenie praworządności. KE ma przesłać wezwanie do usunięcia uchybienia natychmiast po tym, jak ustawa zostanie opublikowana. Timmermans podkreślił jednocześnie, że KE cieszy się z faktu, iż prezydent podjął decyzję o zawetowaniu ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. KE oczekuje też w ciągu miesiąca odpowiedzi polskiego rządu na swoje zalecenia.

O komentarz do tej sprawy pytany był w czwartek w TV Trwam prezes PiS Jarosław Kaczyński. "No cóż, przeczekamy ten miesiąc" - żartował Kaczyński. Jak jednocześnie dodał, w drugiej fazie procedury KE potrzebna jest jednomyślność państw członkowskich. "Jestem pewny, że ona nie zostanie uzyskana" - zaznaczył lider PiS.

W jego ocenie decyzja KE ws. Polski "to są próby nacisku psychologicznego". "Polityka międzynarodowa jest bardzo bezwzględna, to musimy przyjmować, ale też musimy bardzo twardo bronić swoich interesów" - podkreślił. "My odbudowujemy Polskę, jako państwo podmiotowe" - dodał.

"Trzeba twardo zabiegać i po prostu się nie bać. Odwoływać się do prawa europejskiego, bo ono jest po naszej stronie, ale jest ono niestety nieprzestrzegane w UE od bardzo długiego czasu, ale musimy walczyć, aby było ono przestrzegane" - mówił Kaczyński.

"Nam nie zależy na zaostrzeniu sporu w Polsce"

Nam nie zależy na zaostrzeniu sporu w Polsce, my byśmy bardzo chcieli, by ten spór był ograniczany, likwidowany, ale PO odrzuciła wszelkie reguły; to jest taki swoisty najazd barbarzyńców na polskie życie publiczne - ocenił  prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Kaczyński był pytany w TV Trwam, czy jest gotów na rozmowy z grupami kibiców, "którzy są gotowi go poprzeć".

Prezes PiS zaznaczył, że trzeba wskazać dwie grupy kibiców. Jedna z nich - mówił - to ci, którzy lubią najczęściej piłkę nożną, angażują się, bawią i przeżywają porażki swojej drużyny. "Mamy do tego ruchu jak najbardziej pozytywny stosunek" - podkreślił. Co do pozostałych kibiców - mówił Kaczyński - to PiS deklaruje, że jest za przestrzeganiem prawa.

"Jeśli kibice przyjdą na marsze lub manifestację - bo być może takie manifestacje będziemy organizowali gdzieś we wrześniu lub może później - to będziemy bardzo zadowoleni. Ale na pewno nie będziemy zadowoleni, jeśli ktoś będzie chciał robić zadymę, bo my żadnych zadym robić nie chcemy. Nie chcemy awantur, awantur chce druga strona. Bardzo zważamy na to, żeby nie doprowadzić do jakichś ulicznych konfrontacji" - zapewnił Kaczyński.

Jak ocenił, to się udaje. "Na przykład ostatniego 10 nie można było kłaść się na ulicy, bo było to tak zabezpieczone, że pan (Władysław) Frasyniuk, ten pan, który ma takie uzębienie częściowe i jacyś inni panowie, i panie, w tym pani Ewa Siedlecka, także nie mieli szans by to robić" - zaznaczył lider PiS.

"Nam nie zależy na zaostrzeniu sporu w Polsce, my byśmy bardzo chcieli, by ten spór był ograniczany, likwidowany" - przekonywał, podkreślając, że w demokracji są spory i to często brutalne.

"Nigdy nie było idealnie. Ale dopiero PO, i to poczynając od 2005 r., odrzuciła wszelkie reguły i coraz bardziej to zaostrza. Dochodziło do niebywałych rzeczy, jeśli chodzi o mojego św. pamięci brata. Dochodziło do niesamowitych rzeczy po katastrofie smoleńskiej, to już chodziło o zmarłych (...). Dopuszczano się czynów zupełnie haniebnych" - mówił Kaczyński.

Według niego, "wszelkie reguły naszej kultury, czy w ogóle kultury cywilizowanych ludzi były odrzucane i to jest niestety kontynuowane, i musimy jakoś sobie dać z tym radę. Bo to jest taki swoisty najazd barbarzyńców na polskie życie publiczne". "My musimy odeprzeć ten najazd i musimy doprowadzić do tego, by życie publiczne wróciło do normy" - zaznaczył Kaczyński.

"Pewnych reguł, pewnych tabu naszej kultury się po prostu nie łamie. To wszystko zaszło bardzo daleko, to jest 100 proc. wina PO i ogromna osobista wina Donalda Tuska, niezależnie od jego innych win. Mam nadzieję, że historycy to właściwie ocenią, może się zdarzą i inne oceny, ale to już należy do wymiaru sprawiedliwości" - powiedział prezes PiS.

>>> Czytaj też: "Telegraph": Użycie art. 7 wobec Polski grozi rozerwaniem UE