Spotkanie miało być początkiem rozmów prowadzących do zakończenia kryzysu politycznego w Wenezueli, wywołanego rozwiązaniem parlamentu i przeprowadzeniem w lipcu przez Zjednoczoną Partię Socjalistyczną Wenezueli (PSUV) nieuznanych przez społeczność międzynarodową wyborów do Zgromadzenia Konstytucyjnego. Spotkanie zaplanowano na środę i miało odbyć się na Dominikanie.

Gdy w połowie września prezydent Maduro zadeklarował gotowość do rozmów z opozycją, postawiła ona warunki: uwolnienie więźniów politycznych, terminarz wyborów i przywrócenie parlamentowi należnych mu kompetencji.

Ostatecznie opozycja jednak odmówiła udziału w środowym spotkaniu m.in. ze względu na brak postępów w dziedzinie prawa do wyborów oraz obawiając się marnującego czas "przedstawienia", które dałoby prezydentowi Maduro "chwilę oddechu" w samym środku kryzysu - pisze Reuters.

Cytowani przez agencję Reutera opozycjoniści wyrazili również nadzieję, że w najbliższych dniach strona rządowa spełni warunki stawiane przez opozycję i dojdzie do rozmów.

Wenezuela, choć dysponuje największymi na świecie zasobami ropy naftowej, pogrążona jest od czterech lat w kryzysie gospodarczym, zmaga się z recesją i trzycyfrową inflacją oraz niedoborami żywności i leków. Opozycja oskarża prezydenta Maduro o doprowadzenie kraju do ruiny gospodarczej.

Od kwietnia w Wenezueli odbywają się wielkie protesty przeciwko próbom narzucenia społeczeństwu autorytarnych rządów PSUV i samego Maduro. Podczas tych wystąpień zginęło co najmniej 125 osób.(PAP)

ulb/ mc/