Przygotowania do unijnej prezydencji trwają od roku; na odnowienie Pałacu Kultury w Sofii, zbudowanego w końcu lat 70. ubiegłego wieku i przez dziesięciolecie noszącego imię Ludmiły Żiwkowej, córki ówczesnego przywódcy komunistycznego Todora Żiwkowa, wydano ponad 20 mln euro.

Bułgarscy politycy podchodzą do prezydencji UE bardzo ambitnie i chcą grać rolę rozjemczą w konfliktach dzielących obecnie Europę.

„Bałkany Zachodnie są priorytetem bułgarskiej prezydencji, ich europejska perspektywa jest najważniejszym czynnikiem, który przyczyni się do postępu demokratycznych reform w regionie i do umocnienia pokoju i bezpieczeństwa” – powiedziała PAP minister ds. bułgarskiej prezydencji UE Liliana Pawłowa. „Europejski projekt nie może być zakończony, gdy są jeszcze państwa oczekujące pod drzwiami UE” – dodała.

Według bułgarskich polityków, z uwagi na burzliwą, nierzadko krwawą, historię Bałkanów, należy włączyć je do UE w imię stabilności całego kontynentu. „Nie zapominajmy gdzie rozpoczęła się pierwsza wojna światowa” – mówił niedawno w Brukseli bułgarski premier Bojko Borysow.

Według Pawłowej tak samo ważne jak europejska perspektywa jest unikanie wzbudzania złudnych oczekiwań. „Państwa Bałkanów Zachodnich – Macedonia, Serbia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Albania i Kosowo powinny wiedzieć, że drzwi przed nimi są otwarte pod warunkiem spełnienia przez nie zobowiązań” – podkreśliła.

W maju 2018 roku w Sofii odbędzie się szczyt UE z udziałem przywódców Bałkanów Zachodnich. Powinny zostać opracowane na nim konkretne plany integracyjne dla każdego z państw regionu. Szczególnie jest tu ważny rozwój infrastruktury transportowej i komunikacyjnej. Bułgaria zaangażowała się m.in. w inicjatywę obniżenia drastycznie wysokich obecnie opłat za roaming między unijnymi i pozaunijnymi krajami regionu.

Pawłowa podkreśliła, że bułgarska prezydencja ma jeszcze trzy priorytety - nowy wieloletni budżet unijny, unijną politykę bezpieczeństwa oraz digitalizację. Sofia zapowiedziała, że będzie kontynuować politykę obecnej prezydencji estońskiej na rzecz utworzenia jednolitego unijnego rynku cyfrowego.

Bułgarska minister podkreśliła, że dla jej kraju oraz dla wszystkich państw Europy Środkowej i Wschodniej szczególne znaczenie ma kontynuacja po 2020 roku polityki spójności. "Uwzględniając spadek przychodów do unijnego budżetu po Brexicie i wzrastające wydatki w takich dziedzinach jak obrona i migracja, Bułgaria będzie dążyć do konsensusu, który ocaliłby politykę spójności i przystosował ją do nowych warunków” – powiedziała dla PAP.

Według ekspertów ekonomicznych Bułgaria jest szczególnie zainteresowana kontynuacją polityki spójności, gdyż dwie trzecie jej wzrostu gospodarczego, po przystąpieniu do UE w 2007 roku, opiera się na funduszach unijnych. Jednak z ich wykorzystaniem wiąże się korupcja, pod względem której Bułgaria, według rankingu Transparency International, znajduje się na pierwszym miejscu w UE. Dziesięć lat po akcesji Bułgaria jest w dalszym ciągu objęta unijnym monitoringiem w dziedzinie praworządności i walki z korupcją na wysokim szczeblu oraz przestępczością zorganizowaną.

Bułgaria w kwestii migracji będzie podczas swej prezydencji odgrywać rolę pośrednika między Zachodem a Turcją. Premier Borysow wielokrotnie podkreślał w Sofii i Brukseli, że UE powinna przestrzegać ubiegłorocznych zobowiązań wobec Turcji, tak, by Ankara zatrzymywała u siebie wielotysięczną rzeszę migrantów i nie dopuszczałaby do ich masowego wyjazdu przez Bułgarię i Grecję do Europy Zachodniej.

Ewgenia Manołowa (PAP)