To prawdziwy dzień świstaka dla Johna Cyrana. Dokładnie rok temu dyrektor zarządzający Deutsche Banku po tym jak ogłosił, że kierowana przez niego instytucja zanotuje stratę drugi rok z rzędu oraz wykaże najniższe przychody od lat, dodał, że mimo tego istnieją sygnały świadczące o poprawie sytuacji. Tymczasem dziś największy pożyczkodawca Niemiec zamyka kolejny rok na czerwono, z przychodami za czwarty kwartał na najniższym poziomie od siedmiu lat.

Dochody z handlu produktami o stałym oprocentowaniu, które do tej pory były największą siłą banku, a do dziś są największym źródłem wpływów części inwestycyjnej, spadły o 29 proc. Podobnie jak rok wcześniej, John Cryan nie traci jednak nadziei:

„Wierzymy, że znajdujemy się na ścieżce wzrostu i wyższych zwrotów dzięki zrównoważonej dyscyplinie w zakresie kosztów i ryzyka” – czytamy w piątkowym oświadczeniu CEO banku. „Zrobiliśmy już postępy, ale jeszcze nie jesteśmy zadowoleni z efektów” – dodał.

Deutsche Bank, Fot. 360b

Deutsche Bank, Fot. 360b

źródło: ShutterStock

57-letni menedżer ma coraz mniej czasu aby udowodnić, że jest w stanie postawić na nogi największy bank inwestycyjny w Europie. Od dwóch lat Cryan zajmował się zmniejszaniem ryzyka, ulepszaniem procesu kontroli oraz rozprawianiem się z przypadkami naruszania zasad przez bank. Dwa tygodnie temu CEO banku zapowiedział, że realizacja jego planu wkroczyła w trzecią fazę, w której powinno się udać przywrócić wzrost.

W ubiegłym roku Cryanowi udało się podnieść poziomy kapitału, zmienić strukturę banku, stworzyć zespół ds. zarządzania aktywami przed częściowym IPO oraz zreintegrować Postbank – jednostkę zajmującą się kredytami konsumpcyjnymi. Wciąż jednak wielu udziałowców Deutsche Banku nie jest zadowolonych. Notowania DB należały w ostatnim czasie do najgorszych wśród europejskich banków. Inwestorzy ostrzegli, że jeśli wyniki nie ulegną poprawie, wycofają swoje poparcie dla Cryana.

Kurs Deutsche Banku

Kurs Deutsche Banku

źródło: Bloomberg

Jednak trzeba pamiętać, że w dużej mierze za spadki przychodów odpowiadają czynniki znajdujące się poza kontrolą dyrektora zarządzającego. Chodzi m.in. o dużą zmienność na rynku czy skutki reformy podatkowej w USA. Czynniki te wywołały podobne efekty także wśród innych banków działających na amerykańskim rynku. Jednostka grupy Goldman Sachs, zajmująca się handlem produktami o stałym oprocentowaniu, odnotowała najgorsze wyniki od ponad dekady z 50-proc. spadkiem.

Z opublikowanego dziś raportu wynika, że przychód netto banku za cały rok wyniósł 26,4 mld euro. Analitycy szacowali, że będzie to więcej - 27,26 mld euro. Z kolei przychód netto za czwarty kwartał to 5,71 mld euro – to najmniej od 2010 roku.

Strata Deutsche Banku za czwarty kwartał wyniosła 2,18 mld euro.

>>> Czytaj też: GPW trzecią najlepszą giełdą w Europie pod względem liczby IPO