Takie rozwiązanie zakłada również projekt nowej ordynacji przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Ogólnego Prawa Podatkowego. Ministerstwo Finansów nie chce jednak czekać do jej uchwalenia. Planuje dodać przepis o bezpodstawnym wzbogaceniu do ustawy o VAT.

Plany resortu potwierdził Wojciech Śliż, dyrektor departamentu VAT w Ministerstwie Finansów. – Pracujemy nad doprecyzowaniem przepisów proceduralnych w tym zakresie – stwierdził w odpowiedzi na pytanie DGP.

W praktyce oznaczałoby to, że firma, która zapłaci zbyt wysoki podatek, co potwierdzi następnie wyrok sądu, nie odzyska pieniędzy z budżetu państwa, jeśli tej nadwyżki wcześniej nie odda swoim klientom. W przeciwnym razie bezpodstawnie by się wzbogaciła – argumentuje fiskus. Wskazuje, że ekonomiczny ciężar podatku ponoszą końcowi konsumenci w cenie kupowanego towaru lub usługi, a nie sprzedawca.

Sauny, siłownie i kina

W praktyce zmiana mogłaby mieć znaczenie na przykład dla właścicieli obiektów sportowych i kulturalnych, którzy przez lata doliczali do cen biletów 22 proc. (a potem 23 proc. VAT), choć jak się okazało, wcale nie mieli takiego obowiązku. Spory w tym zakresie wygrali już w 2014 r., ale po upływie czterech lat fiskus odmawiał im zwrotu nadpłaconego podatku.

Urzędnicy argumentowali, że przedsiębiorcy bezpodstawnie by się wzbogacili, skoro dostali od klientów, w cenie biletów i karnetów, równowartość wyższego podatku. Tłumaczyli też, że korekta byłaby możliwa wyłącznie, gdyby firma sprzedawała towary lub usługi na rzecz innego przedsiębiorcy. Tylko wówczas bowiem zmniejszenie kwoty podatku należnego u sprzedawcy spowodowałoby zmniejszenie podatku naliczonego u nabywcy.

Potwierdzają to interpretacje dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (z 31 maja 2017 r., nr 0112-KDIL2-2.4012.103.2017.1.EW, i z 16 maja 2017 r., nr 0115-KDIT1-1.4012. 62.2017.1.MN).

Gminne i firmowe pomyłki

Taki sam problem mają obecnie np. samorządy, które rozliczały VAT od mediów dostarczonych najemcom lokali gminnych, mimo że nie miały takiego obowiązku. Fiskus odmawia im zwrotu nadpłaty podatku, czego dowodem jest interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 17 stycznia 2018 r. (nr 0115-KDIT1-1.4012.811.2017.1.AJ).

Inny przykład to przedsiębiorcy prowadzący przedszkola, którzy niepotrzebnie rozliczali VAT od usług opieki nad dziećmi (twierdzą, że zostali wprowadzeni w błąd). Fiskus jest jednak nieugięty i uważa, że jeśli różnica podatku nie zostanie oddana rodzicom dzieci, to zwrotu nadpłaty VAT nie będzie (interpretacja dyrektora KIS z 16 stycznia 2018 r., nr 0115KDIT1-1.4012.813.2017.1.MM).

Nie pomogą przepisy

Z podobną odmową spotykają się firmy, które płacą 23 proc. podatku od eksportu, jeśli do dnia złożenia deklaracji VAT za kolejny okres rozliczeniowy nie otrzymały potwierdzenia wywozu towarów za granicę. Potem, gdy takie dokumenty już do nich trafią, przedsiębiorcy chcą korygować swoje rozliczenia i zastosować stawkę 0 proc. Pozwala na to art. 41 ust. 9 ustawy o VAT.

Problem pojawia się, gdy odbiorcą była osoba fizyczna, np. z Rosji lub Ukrainy. W takiej sytuacji fiskus również odmawia zwrotu VAT, wskazując, że ciężar ekonomiczny nadpłaconego podatku ponieśli już zagraniczni konsumenci. Potwierdza to interpretacja dyrektora KIS z 19 września 2017 r. (nr 0112-KDIL 1-3.4012.277.2017.2.KB).

Zaczęło się od akcyzy

Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że odszukanie wszystkich kupujących i zwrócenie im różnicy w cenie jest w praktyce niemożliwe. Zwłaszcza gdy sprzedaż była potwierdzona paragonem. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu w wyroku z 23 lutego 2017 r. (sygn. akt I SA/Po 1063/16, nieprawomocny) orzekł, że w takiej sytuacji sprzedawca nie odzyska już nadpłaty podatku.

Sąd odwołał się tu do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2002 r. (sygn. akt P 7/00) i uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 czerwca 2011 r. (sygn. akt I GPS 1/11). Dotyczyły one wprawdzie akcyzy, a nie VAT, ale argumentacja TK i NSA jest wciąż aktualna, bo obie daniny są podatkami pośrednimi – argumentował WSA.

Trybunał, choć orzekł o niekonstytucyjności przepisu dotyczącego tankowania gazem płynnym samochodów i napełniania nim butli turystycznych, to jednak stwierdził, że nie ma mowy o zwrocie nadpłaconej akcyzy, bo jej koszt ekonomiczny ponieśli już klienci.

NSA uznał natomiast, że podatku nie odzyskają elektrownie, które niesłusznie płaciły akcyzę w latach 2006–2009 (powinni to robić dystrybutorzy prądu, bo nasz kraj źle wdrożył unijną dyrektywę). Powód odmowy był ten sam – elektrownie bezpodstawnie by się wzbogaciły.

Jeśli korekta VAT, to i dochodowego

Część sądów uważa, że skoro sprzedający faktycznie nie mogą zwrócić klientom różnicy w cenie (bo sprzedaż dokumentowali paragonami), to powinni skorygować swoje rozliczenia w podatku dochodowym. Czyli dostaną zwrot nadpłaconego VAT, ale muszą powiększyć o niego swój przychód, czyli zapłacić od niego PIT lub CIT.

Taki pogląd wyraził NSA już 5 czerwca 2014 r. (sygn. akt II FSK 1586/12). Stwierdził, że jeżeli „cena brutto za towar bądź usługę uległa zmniejszeniu, zatem nadpłacony przez nabywcę podatek powinien być mu zwrócony. Jeśli byłoby to możliwe, nie następowałaby korekta przychodu dla potrzeb podatku dochodowego. W rozpoznawanej sprawie sytuacja taka nie występuje. (...) Spółka nie ma możliwości zwrotu nadpłaconego podatku VAT klientom indywidualnym, brak jest bowiem możliwości zidentyfikowania nabywców usług. W takiej sytuacji kwota nadpłaconego podatku od towarów i usług będzie powiększała przychód dla potrzeb podatku dochodowego”.

Na to orzeczenie NSA powołują się często inne sądy, m.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie w wyroku z 6 lipca 2016 r. (sygn. akt I SA/Lu 187/16), w Bydgoszczy w wyroku z 19 grudnia 2016 r. (sygn. akt I SA/Bd 718/16) i w Łodzi w orzeczeniu z 12 lipca 2017 r. (sygn. akt I SA/Łd 444/17). Wyroki te są na razie nieprawomocne.

Dopuszczalne, ale ryzykowne

– Uzależnianie prawa do zwrotu nadpłaty od kwestii bezpodstawnego wzbogacenia nie jest niczym nowym, a Trybunał Sprawiedliwości UE już w latach 80. ubiegłego wieku akceptował tego rodzaju regulacje krajowe – komentuje plany Ministerstwa Finansów Przemysław Antas, radca prawny w kancelarii Antas Legal.

Jego zdaniem najważniejsza będzie odpowiedź na pytanie, jaki charakter przybierze nowy przepis, tj. czy będzie to zmiana instytucji nadpłaty, czy regulacja procesowa, porządkująca jedynie postępowanie dowodowe. Od tego może zależeć, czy będzie można odzyskać nadpłatę powstałą przed wprowadzeniem nowelizacji.

Podobnie uważa Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers. – Z orzecznictwa TSUE wynika, że sprzeczne z unijnym prawem są reguły dowodowe, które przenoszą na podatnika ciężar udowodnienia, że koszt ekonomiczny daniny nie został przerzucony na inny podmiot. Odmowa zwrotu nie będzie więc mogła być automatyczna – podkreśla ekspert.

Wzbogaci się budżet

Bardzo krytyczny wobec pomysłu MF jest Łukasz Blak, doradca podatkowy w Certus LTA.

– Po pierwsze, kontrowersyjna jest sama idea bezpodstawnego wzbogacenia w VAT. Konieczność rozliczania podatku według wyższej stawki oznacza przecież zmniejszenie zysków przedsiębiorcy, a nie jego jakiekolwiek wzbogacenie. Podatnik nie ustala bowiem ceny w prosty sposób, tj. doliczając do kosztów marżę i VAT, tylko w taki sposób, aby uwzględniając konkurencję, sprzedać jak najwięcej – tłumaczy ekspert.

Po drugie – dodaje – jeśli podatnik nie będzie mógł odzyskać nadpłaconego VAT, to nadpłata pozostanie do dyspozycji Skarbu Państwa. – Czy państwo nie będzie w takim razie ewidentnie bezpodstawnie wzbogacone? – pyta retorycznie Łukasz Blak.

>>> Czytaj też: Coraz więcej państwa w polskiej gospodarce. Ale do Francji nam daleko