"Jesteśmy w fazie rozluźniania polityki monetarnej i dalsze decyzje o obniżaniu stóp procentowych są prawdopodobne" - powiedział Skrzypek w środę na antenie Polsat News.

RPP obniżyła 27 stycznia stopy procentowe o 75 pkt bazowych.

Od 28 stycznia stopa referencyjna wynosi 4,25 proc., stopa redyskonta weksli - 4,50 proc., stopa lombardowa - 5,75 proc., a stopa oprocentowania lokaty terminowej przyjmowanej przez NBP od banków - 2,75 proc.

"Dane, które napłynęły w ostatnim okresie potwierdzają, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce ulega istotnemu obniżeniu. Silniejsze niż wcześniej oczekiwano spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego wynika głównie z nieoczekiwanie silnego spadku tempa wzrostu gospodarczego za granicą, w tym zwłaszcza u głównych parterów handlowych Polski. Wpływa to na pogarszanie się oczekiwań podmiotów gospodarczych (zarówno przedsiębiorstw jak i konsumentów). Do spowolnienia tempa wzrostu przyczynia się również utrudniony dostęp do kredytu, wynikający ze znacznego zaostrzenia warunków kredytowych przez banki" - napisała wówczas Rada w komunikacie.

Styczniowa obniżka jest trzecią z kolei po trwającej ponad 1,5 roku serii, podczas której Rada podwyższała stopy procentowe (o 25 pkt w kwietniu, czerwcu, sierpniu i listopadzie 2007 roku oraz w styczniu, lutym, marcu i czerwcu br). W listopadzie RPP obniżyła stopy o 25 pkt, a w grudniu o kolejne 75 pkt.

Inflacja będzie niższa

Zdaniem Skrzypka inflacja może znaleźć się w tym roku poniżej celu inflacyjnego 2,5 proc.

"W tym roku może się okazać, że jesteśmy poniżej tego celu" - powiedział.

W styczniowym komunikacie RPP napisała, że w jej ocenie w najbliższych miesiącach inflacja będzie się nadal obniżać do celu inflacyjnego NBP. "W średnim okresie, silniejsze niż dotąd oczekiwano, spowolnienie wzrostu w gospodarce światowej - w szczególności recesja u głównych partnerów handlowych Polski - i w konsekwencji istotne obniżenie tempa krajowego wzrostu gospodarczego będzie oddziaływać w kierunku ograniczenia presji inflacyjnej w Polsce. Obniżająca się dynamika PKB i związany z tym spadek popytu na pracę, a także pogarszająca się sytuacja finansowa przedsiębiorstw przyczynią się do dalszego osłabienia presji płacowej. W kierunku ograniczenia presji inflacyjnej będzie również oddziaływać istotne zaostrzenie warunków przyznawania kredytów przez banki" - napisała RPP.

"Rada oceniła prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji w średnim okresie poniżej celu inflacyjnego za wyższe od prawdopodobieństwa, że inflacja będzie wyższa od celu i podjęła decyzję o obniżeniu stóp procentowych" - uznała Rada.

Jak pomóc gospodarce

"Z większą troską patrzę na wzrost gospodarczy. Mamy duże szanse, aby był on w Polsce dodatni, ale wymaga to skoordynowanych działań NBP, ministerstwa finansów, czyli rządu, Komisji Nadzoru Finansowego, ale też całego rynku finansowego, który w Polsce jest zależny od tej sytuacji" - dodał.

Prezes NBP powtórzył swoją wcześniejszą wypowiedź, że nie widzi w tym momencie podstaw do podjęcia decyzji o interwencji walutowej.

"Spekulacje mogą być jednym z czynników osłabienia złotego. Można też dodać słabszy eksport, słabszy dopływ środków od emigrantów. Przyczyny są złożone, ale wierzę, że są tymczasowe. Tym bardziej, że mamy mocne fundamenty gospodarcze" - dodał. 

Ile obniżki?

We wtorek Halina Wasilewska - Trenkner z RPP powiedziała, że w lutym Rada może obniżyć stopy procentowe o 25 pkt. bazowych lub pozostawić je na obecnym poziomie.

Wypowiadając się w w Radiu PiN Wasilewska-Trenkner nie chciała sprecyzować, która opcja jest bardziej prawdopodobna. Według niej, po ogłoszeniu lutowej prognozy NBP będzie można przesądzić, co zdecyduje Rada.

W jej ocenie ostatnie duże obniżki stóp nie będą kontynuowane. Podkreśliła, że inflacja mieści się w granicach celu inflacyjnego. Zaznaczyła, że na koniec roku może ona wzrosnąć ze względów statystycznych.

"Nawet niewielki wzrost cen w sytuacji obniżania się ich wcześniej daje statystyczne podbicie inflacji" - tłumaczyła.

Pytana o cięcia w budżecie powiedziała, że przy 2,5-proc, wzroście PKB takie działanie, jak znalezienie 17 mld zł potencjalnych oszczędności przez rząd, powinno wystarczyć. "Jeśli będziemy mogli znaleźć te 17 mld zł, to powinno pozwolić na przejście +suchą nogą+ przez kryzys w obecnej skali i przy 2,5 proc. wzroście PKB" - powiedziała.

"Te 17 mld zł to raczej asekuracja niż rzeczywiste obcinanie wydatków" - zaznaczyła.

"Jeśli spadek PKB sięgnie niżej, potrzebne będą bardzo drastyczne działania" - dodała. Pytana, o jakie może chodzić, wymieniła "sięgniecie po podatki, wstrzymanie wszystkich podwyżek, jeszcze głębsze obcięcie wydatków bieżących".

Podkreśliła, że jeśli spadek PKB byłby mniejszy od obecnych prognoz, to da budżetowi środki pozwalające zrealizować wydatki bez dodatkowych napięć.

Cięcie stóp nie jest niebezpieczne

Z poniedziałkowej wypowiedzi innego członka RPP, Jana Czekaja, wynika, że istnieją warunki dla rozluźnienia polityki pieniężnej. Jego zdaniem, należy to obecnie robić szybko. Czekaj sądzi, że w przypadku dużego spowolnienia główna stopa może spaść poniżej 3 proc.

"Wzrost gospodarczy spada, co miesiąc prognozy są coraz niższe i nie wiadomo, gdzie się zatrzymają. Jednocześnie obniżają się prognozy dla inflacji - według naszych ostatnich szacunków, inflacja w połowie roku powinna spaść poniżej 2,5 proc., a teraz już jesteśmy w przedziale 1,5-3,5 proc. Tak więc istnieją obiektywne warunki dla rozluźnienia polityki pieniężnej" - powiedział Czekaj w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Członek Rady odrzuca argument niektórych ekonomistów, że zbyt szybkie obniżanie stóp może być niebezpieczne dla złotego. Czekaj przypomina, że banki centralne na świecie wcześniej rozpoczęły radykalne obniżki stóp, zwiększając różnice między stopami u nas, a stopami na świecie. A złoty i tak gwałtownie traci na wartości.

"Po obniżce grudniowej i styczniowej pierwszą reakcją rynku było krótkotrwałe, ale umocnienie. Oczywiście, patrzymy na złotego, bo problemem mogłoby być jakieś dramatyczne osłabienie, ale na razie gospodarka wydaje się być zrównoważona, zarówno ujęciu wewnętrznym jak i zewnętrznym" - podkreślił członek władzy pieniężnej.

Czekaj nie zgadza się także z twierdzeniem, że dwie ostatnie decyzje - czyli obniżki po 75 pb w grudniu i styczniu - były zbyt radykalne. Tak może się wydawać w porównaniu z dotychczasową praktyką, a więc cięciami o 25 pb, ale w porównaniu z tym, co się na dzieje na świecie, to już chyba nie.