Robert Mazurek: Skoro w więzieniu każdy siedzi za niewinność, tak mówią półżartem...

ks. Adam Jabłoński, od 2016 r. naczelny kapelan więziennictwa: Nie półżartem, serio! Zachodzisz do jawnego bandyty, a on: „Proszę księdza, przybili mi tę grupę! Ten z Mokotowa mnie wrobił”.

Jaką grupę?

Przestępczą. I ja wiem, że on jest z grupy przestępczej, wszyscy wiedzą. I co? Będzie wmawiał, że niewinny.

Są tacy, którzy się przyznają.

Jak już nie mają wyjścia i zostaną złapani na gorącym uczynku, ale i wtedy kręcą. Jeden taki trzy osoby zabił po pijaku, a mnie gorąco przekonuje, że tylko troszkę wypił i aferę zrobili, a żadnego wypadku by nie było, gdyby ten debil przed nim dobrze jechał. I w ogóle, gdyby na tej drodze nikt nie jechał, to nie byłoby problemu.

No tak, właściwie jest niewinny.

A trzy osoby, małżeństwo z dzieckiem, zginęły. My, ludzie, mamy taką zdolność kłamania, okłamywania siebie, że nawet sobie nie wyobrażasz.

Skoro w więzieniu każdy siedzi za niewinność, to jak się rozmawia z mordercą?

Kiedy tam wchodzisz, nie widzisz mordercy, tylko człowieka, który martwi się, że żona dawno nie pisze, że córka o nim zapomniała, że mama jest chora. Facet, który poćwiartował kobietę, przeżywał niedawno, że rodzice się kłócą.

Ech...

No ale ty widzisz w nim człowieka, bo to jest człowiek.

Tak, ale ten człowiek jest mordercą.

Jest, ale nie rozmawiasz z nim o tym, co strasznego zrobił.

Jak to?

O czym tu mamy rozmawiać? Ja wiem, co on zrobił, i on wie, że ja wiem, to oczywiste.

W takim razie na czym polega resocjalizacja?

Trudno w więzieniu powiedzieć, że ktoś się naprawdę zmienił. Więzienie to miejsce odgrywania ról i bardzo wielu chłopaków cały czas gra. Nagle widzisz, że ktoś jest bardzo pobożny i przysięga ci, że to autentyczne, ale to można łatwo zweryfikować.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.