"Nie obawiam się, że nie będziemy mogli sprzedać obligacji i tym samym sfinansować obsługi długu. W grudniu i styczniu obserwowaliśmy bardzo silny popyt na obligacje" - powiedziała w rozmowie z PAP Zajdel-Kurowska.

Zapał inwestorów jednak minął. W środę na przetargu MF sprzedało dwuletnie obligacje tzw. zerokuponowe za 722 mln zł. Resort planował sprzedaż papierów za 1,7-2,2 mld zł. Sprzedano także obligacje pięcioletnie za 1,18 mld, przy planach w granicach 1,1- 1,6 mld.

Zainteresowanie dwulatkami malutkie

"Rzeczywiście zainteresowanie obligacjami dwuletnimi było mniejsze niż oczekiwaliśmy, ale - biorąc pod uwagę czynniki niezależne od nas - nie robiłabym z tego problemu. Nie sprzyjało nam oczekiwanie dalszych obniżek stóp procentowych oraz sytuacja na rynku walutowym. Przy takich wahaniach rośnie awersja inwestorów do ryzyka i spada zaufanie do naszych papierów skarbowych" - wyjaśniła wiceminister.

"Moim zdaniem ustabilizowanie sytuacji na rynku walutowym powinno wzmocnić popyt na obligacje skarbowe" - dodała. Według niej nie będzie wtedy konieczności sprzedaży papierów o terminie wykupu krótszym niż rok, których obsługa zwiększyłaby tegoroczne, szacowane na ok. 155 mld zł potrzeby pożyczkowe.

Popyt na obligacje nie będzie wielki

Zdaniem ekonomisty ING Banku Rafała Beneckiego, resort finansów sprzeda obligacje, pozostaje tylko kwestia ceny. Uważa on, że popyt na takie papiery będzie wracał, choć nie będzie "wielki". W efekcie rentowność obligacji w stosunku do stopy referencyjnej NBP będzie zawyżona. "Premia w stosunku do stopy referencyjnej NBP już jest spora i taka pozostanie" - powiedział Benecki. Zwrócił uwagę, że portfele obligacji należące do krajowych inwestorów są już mocno wypchane.

Zdaniem ekonomisty, ze strony zagranicznych inwestorów popyt jest bardzo mały. Ostatnio niechętnie podejmowali oni jakiekolwiek inwestycje wobec rynków wschodzących.

"Ze strony krajowych inwestorów ten popyt będzie, ale nie jakiś wielki. Myślę, że można spodziewać się stopniowego kupowania obligacji przez OFE, w tempie zbliżonym do napływu nowych środków. Część z nich może zostać przeznaczana na akcje. Dokupować obligacje mogą TFI, zwłaszcza jeśli pokażą dobre wyniki za styczeń" - dodał Benecki.

Pomóc może obniżka rezerwy obowiązkowej

Zwrócił uwagę, że pomóc w zwiększeniu popytu na obligacje ze strony banków mogłyby obniżki stopy rezerwy obowiązkowej czy stopy depozytowej. Benecki pozytywnie ocenił, że rząd wstrzymał się z decyzją o podwyższeniu deficytu budżetowego. "Zwiększenie potrzeb pożyczkowych popsułoby rynek" - dodał.

Marek Kaczor z PKO BP uważa, że środowa aukcja była pierwszym sygnałem, że w przyszłości mogą pojawiać się "okresowe" problemy z uplasowaniem emisji. "Jestem jednak daleki od katastroficznych wizji. Ministerstwo będzie mogło sprzedać dług pod warunkiem, że da odpowiednio wyższą rentowność" - uważa Kaczor.

Polskie papiery mają dużą konkurencję

Zwrócił uwagę, że polskie papiery będą miały w tym roku dużą konkurencję. Rekordowo wysoką podaż planują bowiem kraje o znacznie wyższym ratingu od Polski. Poza tym, zdaniem Kaczora, rynek wie, że 155 mld zł jest bardzo wysoką sumą i nie będzie przepłacał. "Aby wziąć udział w tych przetargach będzie oczekiwał większych zysków" - uważa.

Średnia rentowność dwuletnich i pięcioletnich obligacji sprzedanych w środę wyniosła odpowiednio 5,02 proc. i 5,3 proc. Według wiceminister Zajdel-Kurowskiej, obecnie rentowność polskich papierów skarbowych jest znacznie niższa niż na przykład w IV kwartale ub.r., kiedy oprocentowanie obligacji pięcioletnich przekraczało 6,5 proc.

"To oznacza, że mniej musimy wydać na ich obsługę. Z punktu widzenia inwestorów zagranicznych polskie obligacje są bardziej atrakcyjne od obligacji amerykańskich czy emitowanych przez rządy Europy-Zachodniej" - powiedziała wiceminister.

Najbliższy przetarg na polskie papiery skarbowe zaplanowano na 9 lutego b.r. MF zamierza sprzedać roczne bony skarbowe, tzw. T- bills, o wartości od 1,5-2 mld zł.