"Jak powiedział (prezydent) Donald Trump, amerykańskie sankcje będą skierowane na kluczowe sektory irańskiej gospodarki. Niemieckie firmy prowadzące biznes w Iranie powinny natychmiast zakończyć działania" - napisał na Twitterze amerykański dyplomata.

Szefowa niemieckiej SPD Andrea Nahles oświadczyła, że wprawdzie nie jest jej zadaniem nauczanie dyplomacji, ale – jak informuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – uznała, że „wydaje się, iż potrzebuje on (Grenell) trochę korepetycji".

Decyzję Trumpa o wycofaniu USA z porozumienia z Iranem nazwała „ciężkim błędem” i dodała: „A przede wszystkim jest to także wielki zamach na sojusz transatlantycki”.

Organizator Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Wolfgang Ischinger doradził Grenellowi, by jako ambasador objaśniał politykę swojego kraju, ale nigdy nie mówił gospodarzom, co mają robić. „Niemcy chętnie słuchają, ale bronią się przed instrukcjami” – podkreślił Ischinger, który w latach 2001-2006 był ambasadorem Niemiec w Waszyngtonie.

Niemiecka Lewica domaga się, by Grenella wezwano do MSZ. „Rząd musi zdecydowanie zareagować na groźby ambasadora USA w Niemczech kierowane do niemieckich przedsiębiorstw, które są aktywne w Iranie” – powiedział cytowany przez „FAZ” zastępca szefa frakcji parlamentarnej Lewicy Fabio de Masi. Dodał, że „podpalacz w Białym Domu swymi sankcjami wobec przedsiębiorstw nagina prawo międzynarodowe”. Niemieckie MSZ powinno więc „niezwłocznie objaśnić ambasadorowi międzynarodowy ład prawny”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” odnotowuje, że minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas nie chciał skomentować tweeta Grenella oraz że rzecznik rządu Steffen Seibert też nie wypowiada się w tej sprawie.

>>> Czytaj też: Trump stawia ultimatum: Albo Iran podejmie negocjacje z USA, albo "coś się stanie"