"Jestem zaniepokojona informacjami, że wielu uchodźców i imigrantów, w tym rodziny z dziećmi, śpi na ulicach, ma utrudniony dostęp do jedzenia i wielkie trudności z dostępem do opieki" - pisze. Według niej sytuacja dotyczy 1138 uchodźców i migrantów, którzy znaleźli się w BiH od stycznia tego roku.

W liście z 9 maja do bośniackiej minister ds. praw człowieka Semihy Borovac i ministra bezpieczeństwa Dragana Mekticia Mijatović, która w kwietniu zastąpiła na stanowisku komisarza RE ds. praw człowieka Łotysza Nilsa Muiżnieksa, domaga się od Sarajewa, aby "dokonało przeglądu swojego planu awaryjnego dotyczącego przyjmowania uchodźców i migrantów".

Ok. 4000 osób z Syrii, Turcji, Iraku, Algierii i Afganistanu przedostało się do Bośni od początku roku, w porównaniu z 755 osobami w 2017 roku. Przedostają się oni z Grecji, Albanii i Czarnogóry.

"Taka sytuacja nie może dłużej trwać. Władze muszą wziąć odpowiedzialność. Należy zapewnić im schronienie, nawet jeśli imigranci są proszeni o opuszczenie kraju. Ci ludzie muszą być traktowani z poszanowaniem praw człowieka" - napisała Mijatović. Domaga się od rządu "stosowania traktatów europejskich", czyli Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Europejskiej Karty Socjalnej.

Centralny rząd Bośni ma we wtorek zająć się sprawą uchodźców, schronieniem dla nich, zapewnieniem wyżywienia i opieki medycznej.

Władze ostrzegły, że napływ uchodźców może nadwerężyć i tak już słabą gospodarkę Bośni.

"Skąd mamy brać pieniądze, skąd" - pytał retorycznie w państwowej telewizji minister spraw wewnętrznych Dragan Mektić, apelując do Unii Europejskiej i innych krajów bałkańskich o pomoc w kontrolowaniu napływu uchodźców. (PAP)