Krupiński: Nie przyszedłem do Pekao dla zarobków [WYWIAD]

Bank Pekao SA
Bank Pekao SA/Forsal.pl
Pierwsze zagraniczne biuro zostanie otwarte w trzecim kwartale w Londynie. Analizujemy inne lokalizacje – również poza Europą - mówi w wywiadzie Michał Krupiński, prezes banku Pekao SA. 

3368616-u74e4b8michal20krupinskifot20materialy20prasowe20-p.jpg

To jest decyzja akcjonariuszy oraz rady nadzorczej. Jeśli na walnym zgromadzeniu znajdzie się w tej sprawie większość, to tak – bank będzie objęty nową ustawą kominową.

Zgodnie z projektem uchwały – tak. Poziom naszych wynagrodzeń jest znany. Bank publikuje takie dane w raporcie rocznym.

Dla mnie z całą pewnością tak. Nie przychodziłem do Banku Pekao dla zarobków. Już rok temu koszty wynagrodzeń zarządu banku zostały obniżone o 40 proc. A ja zarabiam mniej niż wcześniej podczas pracy w banku inwestycyjnym i kilkukrotnie mniej niż mój poprzednik.

Ale mam wielką satysfakcję z misji, która została mi powierzona. Moim zadaniem jest budowanie wartości banku dla akcjonariuszy i na tym się skupiam. Chcę transformować ten bank i uczynić z niego lidera – to jest moja zawodowa ambicja.

Tak naprawdę każdy z członków zarządu, wchodząc do niego, antycypował, że będzie zarabiał mniej niż dotychczas. Są to osoby z dużym doświadczeniem, które mogą znaleźć atrakcyjne wyzwania zawodowe. Również za granicą, gdzie wynagrodzenia są wyższe. Oczywiście, należałoby zapytać każdego członka zarządu z osobna. Jestem jednak przekonany, że dla wszystkich głównym celem jest dokonywanie transformacji Banku Pekao. Gdyby pensje odgrywały tak dużą rolę, to w innych spółkach z udziałem Skarbu Państwa nie byłoby tylu dobrych menedżerów. Ustawa kominowa ustala wynagrodzenia na poziomie, który być może jest poniżej rynkowego, ale rozumiem okoliczności, gdyż w Polsce w dalszym ciągu są to bardzo atrakcyjne płace.

Nie komentuję tej sprawy. Wielokrotnie mówiłem, do kiedy zakończymy analizy (prace ogłoszono jesienią ub.r., miały zakończyć się w I kwartale 2018 r., później datę przesunięto na II kwartał – red.).

Bez komentarza.

Nie prowadzimy żadnych rozmów w tym zakresie. Jedyny aktualnie analizowany projekt to ewentualna współpraca z Aliorem.

W tym przypadku nie jesteśmy zainteresowani. Nie uważam, by Eurobank był komplementarny dla naszego modelu biznesowego. Bank taki jak nasz ma dwie drogi rozwoju: albo wzrost organiczny, albo poprzez transakcje o charakterze transformacyjnym. Eurobank tego warunku nie spełnia.

Taki, który prowadzi do znaczącej poprawy istniejącego modelu biznesowego. Transformacji np. w zakresie nowych technologii, platform produktowych czy efektywności organizacyjnej.

To pytanie z tezą. Ja nie odwoływałem żadnego włoskiego menedżera.

O tym, co zrobiliśmy, najlepiej świadczą wyniki. Dynamika jest bardzo dobra. Z kwartału na kwartał poprawiamy zyski. IV kwartał 2017 r. był pod tym względem najlepszy w 90-letniej historii banku. We wszystkich kluczowych dla nas obszarach obserwujemy bardzo zadowalające dynamiki, poprawiamy jakość obsługi klienta, wprowadzamy nowe produkty oraz usprawniamy procesy. Zależy nam, żeby klient docenił różnicę – dlatego też temu hasłu dedykowaliśmy kampanię reklamową.

Wynik był rekordowy nie tylko dzięki tej transakcji. Mieliśmy rekordową sprzedaż pożyczki gotówkowej i hipotek. W I kwartale te pozytywne tendencje zostały podtrzymane. Poza tym szybciej rośnie akcja kredytowa dla firm zwłaszcza małych i średnich, chociaż nie zmieniliśmy konserwatywnego podejścia do ryzyka. Mamy dobrą płynność. Bank jest dobrze skapitalizowany. Zaproponowaliśmy najwyższą dywidendę w Polsce.

O tym, jak znacząca zmiana zaszła w banku, świadczy choćby to, że wcześniej sprzedawał w skali roku ok. 50 tys. kont. Teraz jest to już blisko 150 tys. Liczba użytkowników aplikacji mobilnej PeoPay przekroczyła milion. Jesteśmy też wśród pierwszych w kraju banków, które wprowadziły Apple Pay, co spotkało się z ogromnym zainteresowaniem. W ciągu kilkunastu godzin blisko 10 tys. klientów skorzystało z tej możliwości.

W dalszym ciągu widzimy spory popyt. Poziom nasycenia kredytami jest u nas znacznie poniżej średniej UE i widzimy tu potencjał do wzrostu względem Europy Zachodniej. Są kraje, gdzie proporcja kredytów konsumpcyjnych do PKB jest wyższa w stosunku do Europy, także w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Zakładamy przeznaczenie na inwestycje kwoty rzędu kilkuset milionów złotych w ciągu trzech lat. To środki na utrzymanie systemów i na rozwój. Dokonujemy sporych zmian, ale nie uważam, by bank był zacofany. Mamy bardzo atrakcyjną aplikację mobilną, wyjątkową kartę wielowalutową, która sama rozpoznaje walutę transakcji i automatycznie przełącza się pomiędzy rachunkami walutowymi klienta. Mocno przyspieszyliśmy proces otwierania konta. Mamy zdalny proces sprzedaży kredytów hipotecznych przez call center. Wzrasta NPS (net promotor score; wskaźnik zadowolenia klientów – red.). Nasze „zacofanie” to raczej kwestia percepcji, i to dotyczącej tego, co miało miejsce w przeszłości.

W chwili obecnej nie odczuwamy potrzeby podejmowania tego tematu.

Jako drugi bank w Polsce będący równocześnie trzecim acquirerem (agent rozliczeniowy dla transakcji kartowych – red.) na rynku, z racji potencjału, jaki niesie nasza współpraca z PSP, mamy na ten moment wystarczający biznesowy wpływ na rozwój Blika.

Zacznę od tego, że bank Pekao powstał 90 lat temu właśnie po to, by obsługiwać Polonię. Czyli działać za granicą. Kiedy dziś rozmawiam z przedstawicielami Polonii w Wielkiej Brytanii czy w Stanach Zjednoczonych, to widzę bardzo duże zapotrzebowanie na obecność banku z Polski. Argumenty są często analogiczne jak te, o których czytałem w biografii Henryka Grubera (przedwojenny prezes PKO BP i twórca Polskiej Kasy Opieki, czyli Pekao – red.). To kwestia sprawności przelewów do kraju, uznawania zagranicznych dochodów przy zaciąganiu hipotek w kraju czy problemy z lokalnymi bankami.

Tak naprawdę nie ma polskiego banku, który idealnie wspierałby krajowe firmy w ekspansji zagranicznej. Firmy przychodzą do nas, chcą pomocy, żeby dać im możliwości finansowania, rozliczania transakcji czy zapewnić wiarygodność u zagranicznych partnerów. I staramy się to robić. Podam przykład: dotychczas nie mieliśmy możliwości dać gwarancji eksportowych poza krajami OECD – w wielu krajach Azji, Ameryki Łacińskiej czy Afryki. Ale właśnie zawarliśmy umowę z Korporacją Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych i teraz to się zmieni.

Opcją jest też wejście w „digital”. Jest w Europie kilka tzw. challenger banks (powstałe w ostatnich latach instytucje opierające strategię na wykorzystaniu internetu, nieposiadające fizycznej sieci oddziałów – red.), które są wspierane przez tradycyjne instytucje kredytowe.

Pierwsze biuro zostanie otwarte w III kwartale w Londynie. Analizujemy inne lokalizacje – również poza Europą.

Nie chcę o tym mówić, choćby ze względu na konkurencję.

Nie rozumiem, skąd to myślenie, że jeśli jeden bank działa w jakimś kraju, to drugi już nie może. Czy w Polsce jest jeden amerykański bank? Czy w Austrii Erste i Raiffeisen umawiają się, że jeden wchodzi do jednego kraju, a drugi do innego? Jeśli widzimy gdzieś biznes do zrobienia, to nie będziemy się ograniczać tylko dlatego, że jest tam już ktoś inny. Musimy wyjść poza stereotypy.

Przez ostatnie miesiące bank się zmienia zgodnie z założeniami przyjętej strategii. Nie jest to restrukturyzacja w pełnym tego słowa znaczeniu. Planowane niższe zatrudnienie jest głównie efektem dobrowolnych odejść emerytalnych pracowników. Uruchomiliśmy program dla osób, które w tym roku mogą skorzystać z uprawnień emerytalnych. W jego ramach odchodzący otrzymują dodatkową gratyfikację. To gest dla naszych doświadczonych pracowników, którzy niejednokrotnie przepracowali w banku po kilkadziesiąt lat, budując jego siłę.

Nie traktuję tego wydarzenia jako sprzeciwu wobec realizacji przyjętej strategii i wynikających z niej planów. Spotykając się z pracownikami i rozmawiając z nimi, cieszę się, że wiele osób mówi mi, że bank się zmienia na lepszy. Będziemy spędzać jeszcze więcej czasu na rozmowach zarówno ze związkami zawodowymi, jak i radą pracowników, rozumiemy, że kompromisy są trudne, i zawsze dokładamy starań, aby dialog był konstruktywny. Wiele spraw udaje nam się wspólnie uzgodnić. Jeśli część strony związkowej ma inne zdanie, to musimy jeszcze mocniej pracować nad efektywną komunikacją i współpracą, aby wszystkie strony widziały korzyści ze zmian, jakie w banku zachodzą, oraz zauważały również te aspekty, które stanowią o tym, że jesteśmy bardzo dobrym pracodawcą.

>>> Czytaj też: Czy lojalni klienci są lepiej traktowani przez banki? Ta ankieta nie pozostawia złudzeń

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKrupiński: Nie przyszedłem do Pekao dla zarobków [WYWIAD] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj