Wprowadzenie euroobligacji miałoby według rządu bardzo utrudnić finansowanie zadłużania się Polski.

J.Kaczyński powiedział na sobotniej konferencji prasowej, że "wszyscy dementują", że jest pomysł wprowadzenia euroobligacji. Rzeczniczka komisarza ds. gospodarczych i walutowych KE Amelia Torres mówiła w piątek, że w strefie euro nie toczy się obecnie debata nad planami emitowania takich papierów.

"Jeśli to jest kolejny chwyt propagandowy (rządu), to jest to chwyt, którego w żadnym wypadku nie należy stosować, bo on może nam bardzo zaszkodzić, przez to, że nastrój wśród przedsiębiorców będzie się pogarszał" - ocenił J. Kaczyński.

Prezes PiS zaapelował do rządu o ujawnienie dodatkowych informacji na ten temat.

J.Kaczyński oświadczył też, że oczekuje od premiera wyciągnięcia konsekwencji wobec szefa jego gabinetu politycznego - Sławomira Nowaka za piątkową wypowiedź ministra o euroobligacjach.

Nowak mówił w piątek w RMF FM, że Polska musi w tym roku pożyczyć 155 miliardów złotych na rynkach zewnętrznych i jeśli w eurolandzie państwa zaczną posługiwać się euroobligacjami do pozyskiwania finansowania, to takie kraje jak Polska nie będą miały trudności w pożyczaniu pieniędzy. "To musi oznaczać, że możemy nie sfinansować swoich długów, a to oznacza bankructwo" - oceniał Nowak.

"Oczekuję, iż premier wyciągnie z tego wnioski. Nie będę mu podpowiadał tych wniosków, sam powinien wiedzieć. To jest wypowiedź bardzo daleko idąca, która powinna znaleźć swoje konsekwencje" - podkreślił prezes PiS.

Do czasu nadania tej depeszy, dziennikarzowi PAP nie udało się uzyskać reakcji Nowaka.

J.Kaczyński powiedział też, że oczekuje od premiera, iż w bardzo krótkim czasie pokaże, kto w rządzie odpowiada za sprawę opcji walutowych.

"Sprawa opcji to jest jakaś wielka akcja ekonomiczna (...). Chcemy wiedzieć, kto przeprowadził tę wielką operację finansową" - powiedział prezes PiS. Zapowiedział, że jego ugrupowanie złoży w niedługim czasie projekt ustawy dotyczący tego problemu. Nie chciał jednak zdradzić szczegółów planowanej propozycji.

Jego zdaniem, sprawa opcji wygląda na "pewien pomysł finansowy". "Trudno sądzić, żeby banki, które prowadziły te operacje, rzeczywiście wierzyły, że złoty się będzie nieustannie umacniał" - powiedział J.Kaczyński.

Szef PiS uznał, że wiele wypowiedzi wskazuje na to, że to daleko posunięta aktywność banków londyńskich i nowojorskich doprowadzała do ostrego wzrostu wartości złotego.

"Premier ma obowiązek wyznaczyć jednego z ministrów, czy kogoś innego istotnego w rządzie, kto będzie koordynował działanie służb, które określą dokładnie co tutaj się stało" - stwierdził.

J.Kaczyński po raz kolejny powtórzył, że jego ugrupowanie nie chce szybkiego wejścia Polski do strefy euro. Jak podkreślił, sytuacja gospodarcza w strefie euro jest znacznie gorsza niż sytuacja Polski. "Tam jest już widoczna recesja, u nas na szczęście jeszcze takiej recesji nie ma" - zauważył.

Tłumaczył, że w czasie gdy PiS przejmowało władzę, Polska nie mogła ubiegać się o wejście do przedsionka strefy euro - ERM2, bo - jak mówił - mieliśmy zbyt duży deficyt finansów publicznych.

"Gdy zaczynaliśmy rządzić sytuacja finansowa Polski była taka, że zostaliśmy przez UE wprowadzeni w specyficzną procedurę zbyt wysokiego deficytu, który został stworzony przez rządy poprzednie" - podkreślił.

J.Kaczyński twierdzi, że gdyby za rządów PiS Polska weszła do ERM2, w którym kurs złotego do euro może się wahać jedynie w granicach +/- 15 proc., to stracilibyśmy nasze rezerwy walutowe na interwencje stabilizujące kurs i tak byśmy z tego korytarza wypadli.

Szef PiS apelował też o "zaniechanie propagandowej procedury", w której powtarzana jest teza, że gdyby rząd PiS zdecydował się wejść do strefy euro, nasza sytuacja gospodarcza byłaby teraz lepsza. "Walczmy z kryzysem, a nie z PiS-em" - podkreślił.