Alain Simonnet został dyrektorem zarządzającym 3M Poland 1 kwietnia ubiegłego roku. Karierę w 3M rozpoczął w Anglii w 1990 r.

Jest pan pracownikiem 3M już dosyć długo.

Dołączyłem do firmy w 1990 roku, więc jestem w 3M już od dość dawna, miałem okazję pracować w różnych działach firmy i w różnych rolach.

Czy są jakieś konkretne wartości, które chciał pan przenieść do polskiego oddziału?

Działalność 3M w Polsce jest bardzo dobrze rozwinięta. Nie chciałem tu przenosić żadnych wartości, bo one już tu są – chcemy je wykorzystać i przenieść do innych części firmy, ale też poza nią, do naszej pracy z klientami, partnerami czy dostawcami. Chodzi między innymi o etykę biznesową, czyli uczciwość i przestrzeganie zasad. To leży w sercu działalności 3M. Angażujemy się ostatnio w kwestie odpowiedzialności społecznej, szczególnie w dziedzinie różnorodności i inkluzywności. Myślę, że w Polsce istnieją świetne możliwości, jeśli chodzi o pracowników z różnorodnych środowisk czy zatrudnianie kobiet. Jako firma jesteśmy tego świadomi i wiemy, jakie korzyści się z tym wiążą.

Poziom inwestycji zagranicznych w Polsce znacząco wzrósł w 2016 i 2017 roku, ale 3M jest w Polsce już od 25 lat. Co to znaczy być dobrym inwestorem zagranicznym?

3M jest odpowiedzialną firmą. Byliśmy jedną z pierwszych firm na świecie, które wpisały zrównoważony rozwój w swoją strategię biznesową. Nawet 40 lat temu, kiedy wszyscy inni zaczynali dopiero mówić o CSR, 3M było już silnie zaangażowane w programy zrównoważonego rozwoju związane z redukcją odpadów i emisji. Uważamy, że jest to korzystne oczywiście dla środowiska, ale także dla firmy. W ciągu ostatnich dekad powstał z tego pełny program odpowiedzialności korporacyjnej związany z edukacją, zrównoważonym rozwojem, a nawet różnorodnością i inkluzywnością, tym, jak chcemy się zachowywać wobec naszych pracowników. Jesteśmy bardzo dumni z tego, że dwa razy z rzędu zostaliśmy uznani za najlepsze miejsce do pracy w rankingu Great Place to Work. Przez ostatnie 25 lat zainwestowaliśmy tu ponad pół miliarda dolarów, rosnąc wraz z polską gospodarką i przyczyniając się do jej rozwoju. W najbliższych latach chcemy dalej inwestować. Może to byłaby definicja dobrego inwestora zagranicznego w Polsce? My z pewnością tak na to patrzymy – w sposób długoterminowy, etyczny i skoncentrowany. Wybieramy obszary, w których chcemy inwestować i gdzie możemy wykorzystać miejscowe talenty i wychodząc z tego idziemy dalej, nie tylko po to, żeby wesprzeć lokalną gospodarkę, ale również stworzyć strategiczne miejsce, które będzie służyło danemu regionowi. Myślę, że to właśnie powinien robić dobry inwestor zagraniczny – oczywiście dopóki warunki na to pozwalają.

Jaki jest stopień reinwestycji 3M w Polsce?

Jedną z naszych ostatnich inwestycji w zeszłym roku było 2,5 miliona dolarów zainwestowane w Centrum Szkoleniowe we Wrocławiu. To placówka poświęcona wyłącznie klientom, związanym z obszarami bezpieczeństwa, rynków przemysłowych, motoryzacji, gdzie możemy naszych klientów szkolić, rozwijać ich możliwości, współpracować z nimi i tworzyć innowacje. Cały czas inwestujemy też w marketing, e-commerce i IT, żeby wzmacniać i rozwijać naszą firmę.

Innym spojrzeniem na reinwestycje jest edukacja – zarówno naszych pracowników, jak i klientów. Organizujemy różne seminaria i konferencje, wydarzenia takie jak Noc Laboratoriów we Wrocławiu, gdzie nasi inżynierowie, technicy i liderzy zapraszają do naszych placówek wszystkich chętnych, a w szczególności młodsze pokolenia, żeby wyjaśnić im, na czym polega nauka i w jaki sposób wykorzystuje się ją do rozwoju, innowacji, produkcji.

Współpracujemy też z przedstawicielami samorządów i rządem, podpisujemy partnerstwa i deklaracje, na przykład w dziedzinie bezpieczeństwa kolei.

>>> Czytaj też: Cała Polska specjalną strefą ekonomiczną. Kto może skorzystać ze zwolnień podatkowych?

Kiedy mówi się o wpływie zagranicznych firm na dany kraj, często rozmawia się o technologiach. Jak z praktycznego punktu widzenia wygląda transfer technologii w przypadku 3M?

Przekłada się to bezpośrednio na rozwój struktury produkcyjnej oraz transfer technologii z innych części 3M na całym świecie i stosowanie ich na skali lokalnej. Może to być całkowite przeniesienie działalności i związanych z nią technologii, a może to również być, co jest częścią wzajemnej wymiany innowacji w ramach firmy, transfer technologii z jednego obszaru, w tym geograficznego, do lokalnych struktur w Polsce. Innym sposobem na transfer technologii są tak zwane innowacje inspirowane klientami. Tak właśnie pracujemy z naszymi kluczowymi klientami, czy to w branży motoryzacyjnej, czy w lotniczej, farmaceutycznej i innych – szukamy możliwości współpracy i wspólnego rozwoju, tworzenia nowych działań w ramach ich własnej działalności albo z użyciem naszych rozwiązań.

Ma pan jakieś ulubione nowe innowacje w 3M?

Jednym z przełomowych rozwiązań, które bardzo mi się podoba i które nie tylko dostarczamy polskim klientom, ale też produkujemy w Polsce, jest materiał ścierny 3M Cubitron II. To nowa technologia, którą bardzo lubię. Jest szybsza, czystsza i bardziej bezpieczna, pomaga operatorom i ich pracownikom wykonywać swoją pracę lepiej i bardziej wydajnie. Uważam że to dobry przykład tego, jak 3M wprowadza innowacje na rynek. Innym obszarem, który osobiście bardzo lubię i który jest związany z Polską, są nowe rozwiązania związane z bezpieczeństwem, czy to powstające wewnątrz firmy, czy poprzez przejęcia. Zarówno w przemyśle, jak i w budownictwie, które dziś w Polsce przeżywa boom, standardy i zwyczaje z pewnością nie są na takim poziomie, na jakim powinny albo mogłyby być – zarówno jeśli chodzi o umiejętność korzystania ze środków ochrony osobistej, jak i świadomość tego, że dane wyposażenie istnieje i jakie są jego możliwości. Możemy tu mówić o smogu, który jest szeroko omawiany w mediach, ale nawet pilniejsze mogą być problemy w środowisku profesjonalnym. Uważam, że to, co tworzymy w zakresie rozwiązań dla ochrony osobistej, jest świetne. Pojawia się też coraz więcej rozwiązań skierowanych na bardzo konkretne potrzeby. Wiele z nich powstaje w Polsce. Niedawno zainwestowaliśmy w zagadnienie ochrony przed upadkiem, skupiając się na tym, jak edukować firmy i wprowadzać w nich rozwiązania dla osób pracujących na wysokościach. Nie jest to tak proste, jak mogłoby się wydawać. Każdy kraj ma swoje przepisy – jak można się do nich zastosować? Jak sprawić, żeby ludzie zrozumieli i zaakceptowali to jako coś, co powinno się robić – zarówno z punktu widzenia pracodawcy, ale też pracownika, który powinien się domagać ochrony.

Czy są jeszcze jakieś regulacje, nad którymi pracują państwo z samorządami albo rządem?

Staramy się zwiększać rolę testów dopasowania środków ochrony osobistej, głównie jeśli chodzi o ochronę słuchu albo dróg oddechowych, to znaczy uwzględnić je w przepisach o profesjonalnych szkoleniach BHP oraz w Kodeksie pracy. Inne zagadnienia, nad którymi pracujemy z Pracodawcami RP, to obowiązkowe, zaawansowane szkolenia dla pracowników delegowanych do pracy na wysokościach oraz poprawa kompetencji osób prowadzących takie szkolenia.

Jaką dokładnie rolę odgrywa 3M w pracy nad tego rodzaju regulacjami?

Chcemy uświadomić władzom, że istnieją technologie i sposoby na radzenie sobie z pewnymi zagadnieniami i że możemy wyjaśnić, co jest dostępne. Władze i instytucje mogą wziąć te możliwości pod uwagę i wprowadzić regulacje zgodne z ich potrzebami.

Mówimy tu o bardzo różnych obszarach działalności 3M – od materiałów ściernych przez zaopatrzenie medyczne i bezpieczeństwo pracy aż po smog. Jakie są najważniejsze rodzaje działalności 3M w Polsce?

3M to globalna firma dzieląca się na pięć głównych grup biznesowych: przemysł, bezpieczeństwo i ochrona, elektronika, ochrona zdrowia i produkty konsumenckie. Każda z tych grup jest zorganizowana wokół konkretnych rynków, technologii i rozwiązań. Rynki przemysłowe to takie obszary jak materiały ścierne, substancje klejące, motoryzacja, przemysł lotniczy i kosmiczny, budownictwo i reklama. W tym samym środowisku mamy też rozwiązania związane z bezpieczeństwem na drogach, elektronikę i energetykę, transport, łączność i telekomunikację. Rynek ochrony zdrowia to higiena jamy ustnej, ortodontyka, wyposażenie szpitali i bezpieczeństwo żywności. Obszar konsumencki to DIY, żółte karteczki Post-It, których mam nadzieję, że pani również używa, oraz rynek detaliczny ogółem. Do tego oczywiście produkty apteczne i marka Viscoplast. Transport i przemysł metalurgiczny to również silne obszary w Polsce.

Jakie produkty powstają w całości w Polsce?

Produkujemy tutaj ponad 12 tysięcy różnych produktów w 17 różnych działach wszystkich grup biznesowych firmy. Każda grupa biznesowa jest w Polsce reprezentowana, jeśli chodzi o produkcję. Około 70 proc. produktów i rozwiązań jest eksportowanych do państw EMEA, około 15 proc. poza Europę, a reszta trafia na rynek polski.

W jaki sposób podchodzą państwo do relacji z dostawcami i podwykonawcami w Polsce?

Na naszych dostawców i podwykonawców patrzymy tak samo, jak na pracowników i klientów. Mamy określone standardy i oczekujemy, że będą one spełniane. Następnie patrzymy na etykę, uczciwość i przestrzeganie zasad, ale skupiamy się też na współpracy i innowacji, czy to pod względem innowacji, które oni przekazują nam pod postacią swoich produktów, czy też w ramach ulepszania sposobu, w jaki współpracujemy.

W 2001 roku 3M kupiło fabrykę opatrunków Viscoplast – zakład założony w 1920 roku, który 3M rozwinęło i zmodernizowało. Czy może pan opowiedzieć o tym coś więcej?

Viscoplast był jednym z kroków milowych na samym początku inwestycji 3M w Polsce z punktu widzenia produkcji. Ze stosunkowo niewielkiej liczby pracowników i jednej linii produktów oraz jednej technologii doszliśmy dziś do prawie 3 tysięcy pracowników i ponad 17 linii produktów. Dziś jest to jeden z największych superhubów 3M na świecie i największy w Europie, a cały czas jest on rozwijany. Marka Viscoplast wciąż jest w sercu naszej działalności komercyjnej w branży produktów leczniczych dla konsumentów, to też wciąż jedna z najpopularniejszych marek w Polsce. Zakład produkcyjny we Wrocławiu stał się jednym z najważniejszych zakładów 3M na świecie, obsługuje on nie tylko Polskę, ale przede wszystkim kraje EMEA, a jeśli chodzi o niektóre rozwiązania – cały świat. Rozwijamy tam bardzo złożone, zautomatyzowane procesy, do których potrzebni są technicy, inżynierowie i wysoko wykwalifikowani pracownicy, którzy pomogą nam tworzyć coraz bardziej skomplikowane technologie.

Wspominał pan już o tym, że 3M może się pochwalić wyróżnieniami jako dobry pracodawca. Co robią państwo inaczej niż inne firmy?

Jestem przekonany, że silną stroną 3M jest dziś – i będzie nią jutro – różnorodność i umiejętność wykorzystania jej w pełni, co oznaczałoby korzyści dla klientów, dla naszej firmy i dla społeczeństwa.

Osoby pracujące w 3M wyróżniają jednak pewne wspólne cechy. Zawsze zadziwia mnie to, jak łatwo jest tu nawiązać relacje ze współpracownikami, niezależnie od kraju, działu firmy, funkcji danej osoby czy jej pochodzenia.

Jeśli miałbym powiedzieć, skąd to się bierze i jak można „zdefiniować” pracownika 3M, to prawdopodobnie wymieniłbym trzy kategorie: pasja, współpraca i szacunek. Praca i firma są ich pasją, uwielbiają pracować razem i zależy im na tym, co robią. Bez względu na pozycję w firmie, a czasem nawet pomimo barier językowych, widzę często jaką przyjemność sprawia nam praca razem. Tolerujemy błędy, ponieważ możemy się z nich uczyć tak samo jak z sukcesów.
Ważne jest między innymi to, że pracownicy są odpowiedzialni za własne projekty, nawet jeśli nie pracują na stanowiskach managerskich. Inżynierowie z kolei mają zasadę 15 procent, która pozwala im poświęcić część czasu w pracy na rozwijanie własnych pomysłów.

Wspomniał pan też o sytuacji na polskim rynku pracy. Jak wygląda ona z pana perspektywy?

Jest coraz większa presja. Odczuwamy to w naszych zakładach przemysłowych, które znajdują się przede wszystkim na Śląsku, pod Wrocławiem. Sytuacja ta dotyczy nie tylko 3M. Dla nas nie stanowi to jeszcze dużego problemu, udaje się nam niwelować efekty niedoboru pracowników na rynku dzięki opinii dobrego pracodawcy, która sprawia, że ludzie wolą pracować u nas niż w innych firmach. To dla nas kolejny powód, żeby rozwijać model, który zachęca do pracy w 3M i pozostania w firmie na dłużej. Ale presja rośnie.

Czy napływ pracowników z Ukrainy pomaga ją zmniejszyć?

Tak, w ciągu ostatniego roku wykorzystywaliśmy ten fakt. Nie jest to nasza preferencja, ale czasami pojawiają się sytuacje, z którymi trzeba sobie jakoś radzić.

Czy jest jakiś konkretny problem na polskim rynku pracy, który z pana perspektywy powinien zostać w najbliższej przyszłości rozwiązany?

Nie wiem, czy powiedziałbym o „rozwiązaniu” jakiegoś konkretnego problemu. Jesteśmy inwestorem zagranicznym, który jest tu od 25 lat i chce tu zostać. Jest to częściowo nasza decyzja, ale ważny jest też kontekst, który na to pozwoli. To oznacza stabilne środowisko polityczne i gospodarcze, które tworzy model fiskalny umożliwiający inwestorom wybór Polski zamiast innego kraju. To proste. Potrzebny jest korzystny kontekst na rynku pracy, pozwalający nam na zapełnianie miejsc pracy odpowiednią liczbą osób o odpowiednich umiejętnościach. Ważna jest więc edukacja, a ta wiąże się z długoterminową strategią polityczną. Polska to obecnie świetne miejsce i mamy nadzieje, że to się nie zmieni. Rząd podejmuje albo zapowiada działania związane z badaniami i rozwojem – to bardzo dobrze, ale żeby je zrealizować potrzebne są silne uniwersytety i dobre relacje z firmami. Tego byśmy chcieli i tego oczekujemy, jeśli mamy dodawać kolejne usługi i miejsca pracy w 3M w regionach, gdzie inwestujemy. Chodzi więc bardziej o kontynuację i promowanie odpowiedniego środowiska, a nie o rozwiązywanie pojedynczych problemów. Oczekiwanie, że problem niedoboru pracowników na Śląsku zostanie rozwiązany w ciągu trzech miesięcy jest nierealistyczne. Ważne jest to, jakie podejście ma do tego rząd i w jaki sposób tworzy dla państwa taki model, który sprawi, że pozostanie ono konkurencyjne.

>>> Polecamy: Jak sztuczna inteligencja zmienia biznes