Wyrok ogłoszony wczoraj przy alei Szucha nikogo nie zaskoczył. Choć problem był abstrakcyjny, dla nikogo nie było tajemnicą, że chodzi o sprawę indywidualną, czyli nieprawomocne skazanie i późniejsze ułaskawienie byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego i obecnego ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego (i kilku innych osób z ówczesnego kierownictwa CBA).

Prezydencka wszechwładza

W największym skrócie: trybunał w pięcioosobowym składzie, przy jednym zdaniu odrębnym zgłoszonym przez sędziego Leona Kieresa, uznał, że głowa państwa może zastosować prawo łaski w zasadzie, kiedy chce. Świadczyć o tym ma treść art. 139 konstytucji. Stanowi on, że „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu”. Sędzia sprawozdawca Grzegorz Jędrejek wyjaśniał, że już wykładnia gramatyczna udziela jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy można ułaskawić osobę niewinną. I odpowiedź ta jest twierdząca.

– Jedynym ograniczeniem wskazanym w konstytucji jest to, że prezydent nie może zastosować prawa łaski wobec osoby skazanej przez Trybunał Stanu. Innych wyjątków od reguły nie ma – tłumaczył Jędrejek. Dodał, że potwierdzeniem słuszności zaprezentowanego przez trybunał stanowiska jest również wykładnia historyczna. Zarówno konstytucja marcowa, jak i kwietniowa określały, że prawo łaski może być stosowane tylko wobec prawomocnie skazanego. Skoro więc w obecnie obowiązującej ustawie zasadniczej takiej wzmianki nie ma, należy zakładać, że ustrojodawca nie chciał jej wprowadzić.

Argumentacja przedstawiona przez sprawozdawcę w ustnych motywach uzasadnienia prowadzi do wniosku, że prezydent może stosować prawo łaski nie tylko w sprawach karnych, lecz także cywilnych (art. 139 konstytucji nie ogranicza prezydenckiej prerogatywy wyłącznie do postępowania karnego ani nie mówi też o darowaniu kary, lecz ogólnie o „stosowaniu prawa łaski”). A zatem możliwe jest ułaskawienie np. dłużnika, w tym także dłużnika alimentacyjnego. Jeden z sędziów komentujących wyrok zastanawiał się wczoraj w mediach społecznościowych, czy można ułaskawić od winy za rozpad małżeństwa. Bez wątpienia – zgodnie z argumentacją TK – głowa państwa może zastosować akt łaski wobec osoby zalegającej z podatkami. Może też np. ułaskawić kogoś od przyszłych, jeszcze niepopełnionych czynów.

Jak bowiem wyjaśnił sędzia Jędrejek, prezydent ponosi przede wszystkim odpowiedzialność polityczną za podejmowane decyzje. I choćby postanowił zastosować prawo łaski wobec swoich kolegów lub rodziny, trybunałowi nic do tego.

Błąd w trybunale

Ale wielu prawników nie zostawia suchej nitki na wydanym orzeczeniu. Doktor Mikołaj Małecki z UJ, autor bloga Dogmaty Karnisty, uważa wręcz, że całe orzeczenie TK jest bezprzedmiotowe. Powód?

– Już sama sentencja wyroku TK jest wewnętrznie sprzeczna. Trybunał mówi o abolicji indywidualnej, podczas gdy art. 139 konstytucji, na którym opiera się wyrok, mówi o stosowaniu prawa łaski. Nie ma tam mowy o abolicji i nie można utożsamiać dwóch różnych pojęć. TK wprowadził do treści przepisu coś, czego w nim nie ma i być nie może – podkreśla dr Małecki. I dodaje, że organy władzy publicznej nie mogą domniemywać swoich kompetencji. Skoro w konstytucji mowa wyraźnie o prawie łaski, należy to pojęcie interpretować precyzyjnie – chodzi o łaskę, a nie abolicję.

Zastrzeżenia ma też dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego.

– Podstawowy problem polega na oderwaniu przeprowadzonej analizy od całości konstytucji. Nie można prawa łaski interpretować bez głębszego odniesienia się np. do prawa do sądu i odrębności wymiaru sprawiedliwości – spostrzega prawnik. I dodaje, że za kłopotliwe należy uznać odwoływanie się przez trybunał do wykładni historycznej. Raz, że sędziowie zapomnieli o rozwoju konstytucjonalizmu na przestrzeni dekad, a dwa – nie można porównywać kompetencji głowy państwa w modelu parlamentarnym i prezydenckim.

Podobnie stwierdził w swym zdaniu odrębnym sędzia Leon Kieres. Podkreślał on, że od dziesięcioleci nikomu się nie śniło, by ułaskawić osobę niewinną. Zdaniem Kieresa zresztą zastosowanie aktu łaski w takiej sytuacji jest ze szkodą dla samego oskarżonego (skazanego nieprawomocnie). Pozbawia go bowiem szansy na oczyszczenie się z zarzutów. Akt łaski zaś oznacza, że ktoś zawinił, lecz po prostu nie poniesie konsekwencji.

Minister w Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha po wydaniu orzeczenia stwierdził w rozmowie z mediami, że „z satysfakcją przyjmuje potwierdzenie w orzeczeniu TK tego, co było podnoszone przez Kancelarię Prezydenta – że prezydent może stosować prawo łaski w drodze abolicji indywidualnej”. Przy czym do 2016 r. na stronach internetowych kancelarii głowy państwa znajdowała się informacja, że prezydent może zastosować prawo łaski wyłącznie wobec osób prawomocnie skazanych. Podobne stanowisko zajmowali prezydenccy urzędnicy w odpowiedziach na obywatelskie wnioski.

>>> Czytaj też: Kolejne starcie ws. Sądu Najwyższego: Sejm przyspiesza, sędzia Gersdorf przerywa urlop