Jak poinformowała we wtorek hiszpańska minister obrony Margarida Robles, w kierowanym przez nią resorcie wydane zostały już dyspozycje w sprawie wstrzymania dostawy dla armii saudyjskiej 400 pocisków laserowo naprowadzanych na cel.

Według hiszpańskiej rozgłośni Cadena Ser pociski, które oczekiwały na odbiór w jednej z baz wojskowych w Aragonii na wschodzie Hiszpanii, miały zostać wykorzystane przez wojsko saudyjskie do ataków w Jemenie, gdzie Rijad przewodzi siłom międzynarodowej koalicji w walce z rebeliantami Huti.

Z kolei według dziennika "ABC" rząd Sancheza podjął decyzję o wstrzymaniu dostawy pocisków po ostrzelaniu 9 sierpnia przez saudyjską koalicję autobusu szkolnego w Jemenie. Nalot ten doprowadził do śmierci 40 dzieci i 11 dorosłych.

W sobotę koalicja pod wodzą Rijadu przyznała, że popełniła błąd podczas ataku na autobus szkolny i zapowiedziała ukaranie winnych.

Według hiszpańskich mediów po zablokowaniu sprzedaży pocisków pod znakiem zapytania stanął również kontrakt na sprzedaż przez Madryt okrętów wojennych saudyjskiej marynarce wojennej.

12 kwietnia br. w Madrycie Hiszpania i Arabia Saudyjska zawarły kontrakt na sprzedaż pięciu korwet. Wartość okrętów szacowana jest łącznie na 1,8 mld euro. Umowa na sprzedaż korwet została podpisana w obecności następcy tronu Arabii Saudyjskiej Muhammada ibn Salmana. Podczas tego wydarzenia omawiano również wsparcie ze strony Madrytu w budowie bazy wojskowej na Półwyspie Arabskim, w której Hiszpania mogłaby szkolić swoich żołnierzy.

Hiszpania od kilkunastu miesięcy jest krytykowana przez niektóre organizacje pozarządowe za sprzedaż broni Arabii Saudyjskiej, która uczestniczy w wojnie w Jemenie. Wskazują, że celem tysięcy bombardowań przeprowadzonych przez saudyjską koalicję w tym kraju od 2015 r. były obiekty użyteczności publicznej, takie jak szkoły, szpitale i sklepy, a także budynki mieszkalne.

Marcin Zatyka (PAP)