Wiceminister pytany był przez PAP o sygnalizowane przez przedsiębiorców i bankowców obawy dotyczące spowolnienia gospodarczego.

Skiba zwrócił uwagę, że np. amerykański bank centralny pozytywnie patrzy na gospodarkę w okresie najbliższych dwóch lat, co nie znaczy, że nie mają racji autorzy raportu SGH, którzy wskazują na potencjalną recesję w ciągu pięciu lat.

„Głosy, że w średnim okresie grozi nam spowolnienie gospodarcze - z tego powodu, że zawsze cykl koniunkturalny kiedyś się kończy - są słuszne. Na pewno jednak jest tak, że w roku 2019 gospodarce to nie grozi. Ale nie oznacza to, że lata kolejne są bez ryzyka” – powiedział.

„Widać to chociażby po odczytach z gospodarki włoskiej, strefa euro też ma swoje lepsze i gorsze momenty. Jeżeli przedsiębiorcy obawiają się tego, co się będzie działo w najbliższych latach, to odwlekają decyzje. (...) Widać, że te obawy i lęki mogą powodować, że dynamika inwestycji spowalnia. Być może to też stoi za odczytem z II kw., kiedy był on niższy od oczekiwań” – dodał.

Zdaniem Skiby w przypadku inwestycji, oprócz obaw o spowolnienie globalne – bo, jak podkreślił, fundamenty polskiej gospodarki są trwałe - mamy do czynienia ze zmianą wielkości amortyzacji.

„Czyli tak naprawdę statystyczny efekt jest możliwy w przypadku drugiego kwartału (spadku dynamiki inwestycji w II kw. - PAP). Wcześniej przedsiębiorca inwestował i próg amortyzacji był 3,5 tys. zł, od 1 stycznia jest to 10 tys. zł. Są hipotezy, że ten efekt zaczął po prostu działać i w związku z tym statystycznie część inwestycji nie jest już inwestycjami, bo ten próg jest powyżej 10 tys. zł” – wyjaśnił.

„Gospodarki rozwinięte i strefy euro mogą być narażone na recesje, nie oznacza to jednak, że w Polsce będzie recesja. Niemniej jednak, jeśli na świecie ona się zmaterializuje, u nas pojawi się spowolnienie” – uważa wiceminister.

Jego zdaniem założenie, że w przyszłym roku polskie PKB wzrośnie o 3,8 proc., jest realistyczne. Skiba przypomniał, że także na 2018 r. resort finansów przewiduje 3,8-proc. wzrost, choć większość prognoz mówi o wyższym wzroście w tym roku.

„Dwa razy po 3,8 proc. to jest takie tempo, w jakim polska gospodarka rzeczywiście wzrośnie w tym czasie” – dodał wiceminister.

„W tym roku jesteśmy pesymistyczni, w przyszłym roku jesteśmy lekko optymistyczni. (…) My się nie ścigamy, żeby wygrać nagrodę dla najlepszej prognozy wśród makroekonomistów” – zaznaczył. Wytłumaczył, że założenia MF mają rolę użyteczną, służą wyliczeniom dochodów podatkowych i wydatków.

>>> Czytaj też: Powstanie metropolia binarna Warszawa-Łódź? Wild: CPK będzie potężnym impulsem inwestycyjnym