Więcej dostawców paliw na polskich lotniskach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 marca 2009, 16:17
Lotos Tank, spółka należąca do Grupy Lotos S.A., dzięki realizacji Programu 10+ chce wzmocnić pozycję na rynku paliw lotniczych. Po zakończeniu inwestycji w 2010 r. będzie produkować nawet milion ton paliw lotniczych rocznie.

Cena paliwa ma ważny wpływ na rozwój lotnictwa cywilnego. Do tej pory lotniska posiadały tylko jednego dostawcę paliw. Teraz ma się to zmienić. Dzięki decyzji Komisji Europejskiej każdy port lotniczy obsługujący więcej niż 2 mln pasażerów rocznie, będzie musiał posiadać alternatywnego dostawcę paliw.

W Polsce w pierwszej kolejności zmiana dotyczyć będzie lotnisk w Warszawie, Krakowie i Katowicach. Bliski przekroczenia wymaganego progu jest port lotniczy w Gdańsku.

- Wprowadzenie kolejnego dostawcy paliw na lotniska może przyczynić się, że więcej samolotów będzie tankować właśnie w Polsce, z uwagi na wzrost konkurencyjności – twierdzi Leszek Stokłosa, prezes spółki Lotos Tank.

Skomplikowane procedury

Wejściu z bazami paliwowymi na teren portu lotniczego towarzyszą skomplikowane procedury, wynikające z rygorystycznych przepisów bezpieczeństwa. – Jednak i tak warto starać się o udział w tym intratnym rynku – dodaje prezes Stokłosa. – Można to zrobić na dwa sposoby. Poprzez samodzielne bazy paliwowe zlokalizowane na lotnisku, albo dzięki współpracy z innymi operatorami.

W rafinerii Grupy Lotos w Gdańsku paliwo lotnicze produkują dwie instalacje Merox. W ciągu godziny mogą wytworzyć ok. 60 ton paliwa. Ta ilość wystarczy Boeingowi 767 na przelot z Warszawy do Chicago. W 2008 r. Lotos wyprodukował łącznie pół mln ton paliwa lotniczego. Dla porównania w 2007 r. było to 440 tys. ton.

Około 80 proc. trafiło na eksport, m.in. do Wielkiej Brytanii, Szwecji, Danii, Norwegii, Finlandii oraz Czech. Paliwo lotnicze Lotosu dostarczane jest również kilku krajowym portom lotniczym. Dodatkową ilość paliwa lotniczego w 2010 r. wyprodukuje powstająca właśnie w ramach Programu 10+ instalacja MHC (umiarkowany hydrokraking).

- Polska jako jeden z niewielu krajów ma nadwyżkę produkcyjną paliwa lotniczego. Pomimo spowolnienia gospodarczego niedobory na rynku europejskim szacowane są na ok. 3 mln ton. To oznacza, że jesteśmy w naprawdę dobrej sytuacji - podkreśla prezes Stokłosa.

Wspólnie z Norwegami

Pod koniec 2008 r. Lotos zawarł z koncernem StatoilHydro umowę gwarantującą m.in. wspólne działania na rynku paliw lotniczych. Spółki postawiły sobie za cel dynamiczny rozwój wzajemnych relacji. Obecnie analizują konkretne możliwości uruchomienia wspólnych przedsięwzięć w polskich portach lotniczych.

– To znacznie więcej niż kolejne porozumienia handlowe. To ważny krok w kierunku budowanie strategicznego partnerstwa pomiędzy naszymi firmami – powiedział po podpisaniu umowy Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos S.A.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj