Mały bank w Holandii runął pod naporem klientów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 października 2009, 07:15
Bank centralny Holandii został wczoraj zmuszony do przejęcia kontroli nad DSB Bank, małym pożyczkodawcą, który koncentruje się na kredytach hipotecznych i konsumenckich, po tym, jak ta instytucja znalazła się pod obstrzałem w wyniku kampanii konsumenckiej.

Do decyzji doszło po fiasku rozmów, prowadzonych podczas minionego weekendu, w sprawie przejęcie tego prywatnego banku – którego aktywa wynoszą 8 miliardów euro – przez konsorcjum pięciu największych holenderskich banków. Jak poinformował bank centralny, rozmowy załamały się z powodu obaw o możliwe roszczenia odszkodowawcze ze strony klientów oraz straty w sferze udzielonych kredytów.

„Bank wezwał do podjęcia nadzwyczajnych działań ze względu na ogromny odpływ płynności, co zagrażało dalszemu funkcjonowaniu DSB w najbliższym czasie” – głosi oświadczenie banku centralnego. Nout Wellink, prezes banku centralnego powiedział, że DSB znajduje się obecnie pod administracją w ramach procesu najpewniej wiodącego do likwidacji.

Upadek banku jest ciosem dla rządu i nadzoru finansowego tego kraju, dumnych z powodu przeprowadzenia Holandii przez okres kryzysu finansowego bez ewidentnego krachu jakiekolwiek z banków.

Wouter Bos, minister finansów szybko obciążył sam bank za całe niepowodzenie.

„Problemy DSB Bank nie zostały wywołane przez kryzys kredytowy” – powiedział minister – „To jeden, stosunkowo mały bank, który popadł w kłopoty z powodu swojej własnej polityki, ucieczki klientów, niejasnej polityki komunikacyjnej i całej niepewności, jaką to wszystko zrodziło”.

Ale Dirk Scheringa, właściciel klubu piłkarskiego i były oficer policji, do którego należy DSB – Scheringa także kierował bankiem – oskarżył władze o sterowanie przeciekiem w niedzielę w nocy, że „bank jest zbankrutowany”. Wiadomość została umieszczona na portalu społecznościowym Twitter, co doprowadziło do runu na bank. Scheringa twierdzi, że DSB był wypłacalny.

Problemy DSB zaczęły się 11 dni temu, kiedy szef fundacji prowadzącej kampanię przeciwko praktykom kredytowym banku wykorzystał występ w telewizji, aby wezwać posiadaczy depozytów do wycofania swoich wkładów. Twierdził on, że właściciele hipotek, którym sprzedano drogie ubezpieczenia znajdą się w lepszej sytuacji, jeśli bank upadnie.

Bank obciążył winą hakerów za załamanie się jego strony internetowej oraz zaprzeczył, że doszło do wycofywania wkładów. W czwartek DSB oświadczył, że osiągnął porozumienie z fundacją, zgadzając się na rozpatrzenia zarzutów na temat hipotek.

Wouter Bos, szef resortu finansów zapowiedział wszczęcie niezależnego śledztwa dla zbadania sprawy DSB, w ramach którego zostaną przesłuchani obecni i byli dyrektorzy, w tym Gerrit Zalm, były minister finansów, który obecnie kieruje znacjonalizowanym bankiem ABN Amro i który w latach 2007-2008 był szefem finansowym w DSB. Bos oświadczył, że Zalm zgodził się współpracować z prowadzącymi śledztwo i że ma do niego pełne zaufanie, jako szefa ABN Amro.

Bank centralny poinformował, że uruchomi krajowy system gwarancji depozytów, pozwalając właścicielom wkładów na odzyskanie środków do wysokości 100 tysięcy euro.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj