W pierwszej kolejności to dobra nowina dla władz nowojorskiej metropolii, które w tym i przyszłym roku finansowym muszą zmagać się z łącznym deficytem w wysokości 14 mld dolarów. Przed kryzysem wynagrodzenia płacone na Wall Street i zyski korporacji zapewniały dla stanu Nowy Jork 20 proc. wpływów podatkowych i 9 proc. z tytułu podatków miejskich. Czy nadszedł czas podreperowania budżetu?

Nowojorskie banki, domy maklerskie i firmy inwestycyjne przeznaczą do końca marca na premie dla swoich pracowników w sumie 26 mld dolarów – ocenia Alana Johnson, prezydent firmy konsultingowej Johnson Associates, wyspecjalizowanej w dziedzinie wynagrodzeń.

Najbardziej hojny jest Goldman Sachs

Goldman Sachs w zeszłym tygodniu oświadczył, że na wynagrodzenia za trzy kwartały tego roku wydzielił już 16,7 mld dolarów, lub 527,2 tysiące dolarów na każdego pracownika, czyli o 46 proc. więcej niż w tym samym okresie zeszłego roku. JPMorgan przeznaczył na każdego zatrudnionego przeciętnie 353,8 tysięcy dolarów, o przeszło 140 tys. dolarów więcej niż przed rokiem.

Amerykanie reagują na premie wypłacane na Wall Street “z ograniczoną tolerancją” – przypomniał w niedzielę w telewizji David Axelrod, doradca prezydenta Barbacka Obamy. Ale właśnie gdy administracja Obamy zaproponowała na początku roku ograniczenia zarobków szefów firm, które skorzystały z pomocy rządowej, burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg podkreślał, że premie są bardzo ważne dla gospodarki metropolii. Jak ważne?

Ruszył rynek nieruchomości

Matt Andersen, rzecznik departamentu budżetowego stanu Nowy Jorku przyznaje, że wzrost premii będzie, przynajmniej na razie, miał ograniczony wpływ na wielkość stanowych dochodów. Ale z rynku nieruchomości już nadchodzą budujące sygnały. W trzecim kwartale liczba apartamentów sprzedanych na Manhattanie wzrosła o 46 proc., w porównaniu z poprzednim kwartałem, co stanowi największy skok od 1996 roku. Średnia cena luksusowego apartamentu na Manhattanie wzrosła z 3,66 mln dolarów do 3,9 mln dolarów.

Nawet nowojorski dom Bernarda Madoffa, odsiadującego obecnie wyrok 150 lat więzienia za miliardowe oszustwa wszechczasów, poszedł za 9,41 mln dolarów, chociaż wystawiono go do sprzedaży w cenie 8,75 mln dolarów.
Oburzenie opinii publicznej na gigantyczne zarobki na Wall Street oraz potrzeba odbudowania oszczędności i spłaty długów, może przyczynić się do ograniczenia wydatków bankierów i traderów – uważa Charlie Attias, wiceprezydent Corcoran Group, nowojorskiego domu maklerskiego wyspecjalizowanego w rynku nieruchomości.

Restuaratorzy zacierają ręce

Ale właściciele drobnych biznesów, jak restauracja Delmonico, kilka przecznic od siedziby nowojorskiej giełdy już zauważają zwiększony ruch w interesie, gdyż firmy chcą ugościć większe grupy klientów. 

Delominco, które serwuje tradycyjny nowojorski półmisek za 43 dolary, po upadku banku Lehman Brothers straciło ponad 20 proc. obrotów.

“Jeśli ktokolwiek zarabia dobrze na Wall Street, przychodzi tutaj i wydaje swoje pieniądze. A niektórzy zostawiają astronomiczne sumy” – mówi Dennis Turcinović, jeden z szefów restauracji.