Do bankructwa doszło, gdy holding nie dostał po raz drugi pomocy od rządu amerykańskiego w lipcu tego roku, a potem nie zdołał przekonać obligatariuszy do przejęcia długu w wysokości 30 mld dolarów. Pierwszą pomoc CIT otrzymał w grudniu zeszłego roku.

Kredytodawca z Nowego Jorku zanotował w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy straty przekraczające 5 mld dolarów. To piąte po względem wielkości aktywów bankructwo w USA, a pierwsze dotyczące firmy, która otrzymała wsparcie władz. 

Najmniej z powodu bankructwa holdingu ucierpią posiadacze obligacji i przeszło milionów klientów CIT. Ci pierwsi otrzymają za każdego dolara 70 centów w nowych papierach plus nowe akcje firmy. Depozyty klientów są gwarantowane.

Marne są natomiast perspektywy odzyskania kapitału przez akcjonariuszy. Także Departament Skarbu, czyli amerykański podatnik, nie ma co liczyć na odzyskanie jakiejś sumy pieniędzy z przekazanych bankowi przez rząd 2,33 mld dolarów grudniu 2008 roku. 

Z wniosku holdingu wynika, że jego największymi wierzycielami są Bank of America Corp, na kwotę 7,5 mld dol., i Bank of New York Mellon Corp, na kwotę 3,2 mld dolarów. 

Po zakończeniu procedury bankructwa holding zamierza przenieść się do Salt Lake City, ale jak twierdzi Sean Egan, szef Egan-Jones Ratings, uzyskanie zgody regulatora na wznowienie przez CIT działalności bankowej jest bardzo problematyczne.