Najbardziej zadłużone kraje Unii Europejskiej należą dziś do strefy euro. W przypadku Belgii, Grecji i Włoch nie ma mowy o spełnianiu tej części kryterium fiskalnego, która dotyczy długu. Zakłada ona, że dług publiczny nie powinien być większy niż 60 proc. PKB. Tymczasem w tych trzech państwach dług przekracza lub wkrótce będzie przekraczał 100 proc. PKB.

Najgorzej pod tym względem jest w Grecji – dług tego kraju oscyluje wokół poziomu 100 proc. PKB co najmniej od początku dekady. Według ostatnich prognoz Komisji Europejskiej w 2010 roku wzrośnie on do niemal 125 proc. PKB z około 112 proc. w tym roku. Tyle że może być znacznie gorzej, gdyż dane wzięte przez Komisję do tych szacunków już nie są aktualne. KE publikowała je w październiku, a na przełomie listopada i grudnia świat obiegła informacja o tragicznej sytuacji fiskalnej Grecji, co spowodowało obniżenie ratingów tego kraju i gwałtowny wzrost rentowności jego obligacji. Grecja może mieć kłopoty z obsługą zadłużenia i jest jednym z głównych źródeł niepewności spędzającym sen z powiek inwestorom.

Niewiele lepiej jest we Włoszech, choć tu dług nie przyrasta tak gwałtownie. Kraj strefy euro niemal stale utrzymuje zadłużenie na poziomie przekraczającym 100 proc. PKB. W 2008 roku było to około 106 proc. PKB, w tym roku ma być blisko 115 proc. PKB, a w przyszłym niecałe 117 proc. PKB.

Do elity zadłużonych w przyszłym roku ma szansę wejść Belgia. Komisja Europejska ocenia, że jej dług wzrośnie do ponad 101 proc. PKB. Tak źle pod tym względem było w Belgii ostatnio w 2002 roku, gdy zadłużenie przekroczyło 103 proc. PKB. Przez kolejne lata tej dekady Belgowie starali się utrzymywać dług poniżej 100 proc. produktu krajowego, a w latach 2006–2008 udało im się nawet zejść poniżej 90 proc. PKB.

Najniższy dług w strefie euro ma Luksemburg: w 2008 roku było to 13,5 proc. Analitycy Komisji Europejskiej szacują, że w 2009 roku wzrośnie on do 15 proc. PKB. Niski dług miały też Słowenia i Słowacja – odpowiednio 22,5 proc. PKB i 27,7 proc. PKB. Oba kraje kryzys jednak dużo kosztował, ich zadłużenie rośnie o połowę. Słoweński dług w 2009 roku ma zwiększyć się do niemal 35,1 proc. PKB, a w 2010 do 42,8 proc. W przypadku Słowacji zadłużenie ma wzrosnąć do 34,6 proc. PKB w tym roku i 39,2 proc. PKB w przyszłym.

Z danych publikowanych przez Komisję Europejską wynika, że strefa euro – licząc średnio – nie spełnia wymogu dotyczącego długu, który sobie narzuciła. W 2008 roku średnie zadłużenie strefy wynosiło 69,3 proc. PKB. W 2009 roku ma wynieść niewiele ponad 78 proc. PKB, by wzrosnąć do 84 proc. w 2010 roku.

Na tym tle polskie kłopoty z długiem wydają się niewielkie. Ministerstwo Finansów deklaruje, że w przyszłym roku unikniemy przekroczenia drugiego progu ostrożnościowego opisanego w polskiej ustawie o finansach publicznych – czyli 55 proc. produktu krajowego brutto. Komisja Europejska wątpi w te szacunki i prognozuje polski dług na poziomie 57 proc. PKB. Jednak, co gorsza, KE uważa, że nasz dług wzrośnie do 61 proc. w 2011 roku. Jeśli ta prognoza się sprawdzi, będzie to oznaczało poważne kłopoty: złamana zostałaby konstytucja, która zakazuje zadłużania się bardziej niż na 60 proc. PKB. No i Polska nie spełniałaby kryterium fiskalnego. A według rekomendacji Ecofin – czyli zgromadzenia unijnych ministrów finansów – powinniśmy spełniać to kryterium już w 2012 roku.