Z powodu trwających od soboty awarii sieci energetycznych wywołanych ich oblodzeniem jeszcze wczoraj w południe ciągle prądu nie miało około 30 tys. odbiorców podłączonych do sieci krakowskiego Enionu.

– Drzewa, które pod wpływem opadów śniegu i oblodzenia opadały na linie elektroenergetyczne, powodowały zerwanie przewodów oraz uszkodzenie konstrukcji słupów. Równocześnie z powodów atmosferycznych zwiększało się naprężenie w przewodach, co czasem skutkowało ich zerwaniem – mówi Ewa Groń z krakowskiego Enionu.

>>> Czytaj też: "Jak czytać rachunek za prąd i sprawdzać naszego dostawcę?"

Klienci tej spółki dystrybucyjnej wskutek ostatnich zmian pogody ucierpieli chyba najbardziej w Polsce. W sobotę rano bez prądu było 14 tys. odbiorców Enionu, po południu 30 tys., a w niedzielę już 81 tys. Wczoraj liczba klientów Enionu pozbawionych prądu spadła do 30 tysięcy. Najgorsza sytuacja była nadal w rejonie Częstochowy, gdzie bez prądu było około 24 tys. odbiorców.

Awarie występowały też na terenie innych dystrybutorów, ale nie na tak wielką skalę jak w przypadku Enionu. Jak zwykle w takich sytuacjach bardzo trudno jest oszacować, ile na przerwach w dostawach prądu stracili odbiorcy, a ile energetyka. Rok zaczął się źle, a już ubiegły był kiepski pod względem przerw w dostawach prądu wywołanych warunkami atmosferycznymi. W 2009 roku przerwy w dostawach wyniosły ponad 24 tys. MWh, co starczyłoby na zasilanie przez rok 12 tys. gospodarstw domowych. Były też o około 32 proc. większe niż w 2008 roku.

>>> Czytaj też: "Środkowoeuropejska energetyka czeka na kolejne inwestycje"

Jak zwykle w sytuacjach awarii wywołanych zjawiskami atmosferycznymi wracają pytania, czy i na ile możliwe jest ograniczenie przerw w dostawach. Może je zmniejszyć szersze stosowanie kabli izolowanych i podziemnych. Energetycy to robią, ale miną lata, nim te zmiany zaczną być odczuwalne w skali kraju.

Około 30–40 proc. polskiej sieci dystrybucyjnej kwalifikuje się do wymiany ze względu na stan techniczny – mówił w czasie jesiennych awarii sieci Artur Różycki, prezes Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej.

>>> Czytaj też: "Stan techniczny polskiej elektroenergetyki jest fatalny"

Do wielu awarii dochodzi wskutek upadku drzew na sieci. Obowiązek dbania o wycinkę drzew wokół linii należy do energetyków.

– Na wstęp do lasu i na wycinkę musimy mieć zgodę Lasów Państwowych. Są problemy z ułożeniem relacji między Lasami Państwowymi i właścicielami sieci – mówi Leszek Nowak, prezes Energi Operator.

Leśnicy, wskazując, że nie ma przepisu, który nakazuje im wycinkę drzew graniczących z liniami energetycznymi, deklarują, że chcą uregulować tę kwestię.

– Można by to zrobić chociażby poprzez podpisanie z operatorami sieci umów dzierżawy terenów pod liniami, gdzie byłyby określone wszystkie tego typu kwestie, jednak operatorzy nie chcą podpisywać z nami takich umów – mówi Anna Malinowska, rzecznik Lasów Państwowych.

Na szczęście mimo niskich temperatur popyt na prąd na razie się nie zwiększył.

– W grudniu ubiegłego roku zużycie energii elektrycznej w Polsce było o 2,3 proc. większe niż rok wcześniej, m.in. ze względu na różnicę temperatur. W styczniu zapotrzebowanie na energię utrzymuje się na razie na poziomie z ubiegłego roku – mówi Dariusz Chomka, rzecznik PSE Operator.