Tomasz Szmydt, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, poprosił w poniedziałek władze Białorusi o "opiekę i ochronę". Prokuratura Krajowa prowadzi czynności sprawdzające "w kierunku" szpiegostwa.

Szpieg w sędziowskiej todze

"Absolutnie bezprecedensowe wydarzenie, potencjalnie o potężnych skutkach. Myślę, że opinia publiczna będzie dopiero z biegiem najbliższych dni, tygodni, poznawać możliwe skutki działania ze strony sędziego. Jest to zdrada, ma to charakter zdrady, zdrady nie tylko rozumianej tak, jak w Kodeksie karnym, bo to jest osobny temat, natomiast działanie na szkodę interesu państwa jest tutaj ewidentne" - powiedział we wtorek w Programie 3 Polskiego Radia szef BBN.

Reklama

Na pytanie, czy zachowanie sędziego stawia w innym kontekście tzw. aferę hejterską oraz czy mogło to być sterowane z zagranicy, odpowiedział: "Sprawy wpływu obcych służb w życie polityczne państw, w tym wypadku Polski (...) to są sytuacje, które za każdym razem nakazują służbom dokonanie głębokiej rewizji, przeglądu wszystkich decyzji, działań, całej historii działalności tego człowieka przez pryzmat wiedzy, którą aktualnie posiedliśmy".

Dostęp do materiałów kompromitujących

Dopytywany o to, jakie informacje mógł posiadać Szmydt, powiedział: "Co do zasady sędzia nie dostaje bezpośredniego dostępu do informacji objętych klauzulą tajności, bo nie jest to przedmiotem jego postępowania, natomiast sędzia rozstrzyga spory pomiędzy organem przeprowadzającym postępowanie kontrolne, w tym wypadku np. ABW, a osobą, która ubiega się o uzyskanie poświadczenia dostępu do informacji niejawnych. Bardzo ważne jest to, co w takim postępowaniu jest umieszczane przez osobę ubiegającą się".

Jak mówił, to mogą być informacje nt. kontaktów osobistych, głównie zagranicznych, ale także informacje dot. związków pozamałżeńskich, ewentualne materiały kompromitujące, historia leczenia itd.

Źródło haków dla obcych służb

"Sędzia zapoznając się ze sprawą zapoznaje się z również z tymi informacjami" - dodał. Ocenił, że są to "niezwykle wrażliwe dane, które mogą być wykorzystywane w działaniach operacyjnych służb, mogą być wykorzystywane w typowaniu potencjalnych celów dla służb specjalnych". "Dlatego dziś głęboki przegląd i bardzo krytyczna rewizja kontaktów tego pana jest konieczna" - zaznaczył Siewiera.

Pytany, czy sędziowie nie powinni być sprawdzani, odpowiedział: "Powinni. To luka systemu, na którą zwraca uwagę wielu komentatorów. To jest konieczne, aby przywrócić kontrolę i ochronę kontrwywiadowczą również w obszarze sądownictwa. Ta kontrola, obejmująca m.in. postępowania sprawdzające, nie obowiązuje od 2000 r. I w dzisiejszej sytuacji nie broni się w żaden sposób, musi być prowadzona".

autor: Katarzyna Krzykowska