Jeszcze pół roku temu na świecie dominował pogląd, że najbardziej na kryzysie ucierpi Europa Środkowo-Wschodnia. W tym Polska. Pamiętam, z jakim niedowierzaniem spotykałem się pół roku temu wśród inwestorów zagranicznych, gdy argumentowałem, że Polsce uda się uniknąć recesji.

Na tle innych krajów Polska wypada pozytywnie nie tylko dlatego, że udało nam się uniknąć recesji, ale przede wszystkim dlatego, że Polsce nie grozi grecki scenariusz, w którym rząd traci kontrolę nad deficytem i długiem. Ta część optymizmu inwestorów wynika m.in. z naszych wewnętrznym regulacji dotyczących długu publicznego. Nasze, ostatnio często krytykowane, ograniczenia konstytucyjne dotyczące długu publicznego do PKB są swego rodzaju gwarancją dla inwestorów, że w Polsce nie dojdzie do załamania fiskalnego. Mamy problem z deficytem, z nieefektywnymi wydatkami publicznymi, z niesprawiedliwie adresowaną pomocą społeczną.

>>> Czytaj też: Dług publiczny Polski może wynosić nawet 300 proc. PKB

Ale inwestorzy dzisiaj zadają sobie bardziej podstawowe pytanie: czy rząd danego kraju panuje nad sytuacją fiskalną, czy też nie. Jeszcze w październiku rząd grecki, korzystając z wiarygodności strefy euro, płacił za swoje pięcioletnie obligacje inwestorom 3,20 proc., podczas gdy polski rząd musiał płacić 5,40 proc. Wystarczyły dwa miesiące, a rząd grecki musi dziś płacić za te same pięcioletnie obligacje 5,2 proc., podczas gdy polski 5,70 proc. Niewykluczone, że w perspektywie najbliższych miesięcy greckie obligacje będą wyżej oprocentowane niż polskie.

Pełna opinia Ryszarda Petru: Na tle innych krajów wypadamy pozytywnie