Urząd Zamówień Publicznych bada właśnie, czy Piotr Farfał, były prezes TVP, zgodnie z prawem przedłużył do 2014 roku umowę na nadawanie z operatorem satelitarnym SES Astra – dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna. We wrześniu 2009 r., tuż przed jego odwołaniem, Piotr Farfał podpisał z SES Astra aneks do umowy między obiema spółkami, zawartej jeszcze w 2005 roku przez ówczesnego prezesa Jana Dworaka.

Zgodnie z aneksem TVP wydzierżawiła też od Astry drugi transponder na satelicie, który miał służyć platformie satelitarnej telewizji. Po odwołaniu Piotra Farfała nowe władze TVP przyznawały, że analizują umowę z SES Astra. Według informacji DGP nie znalazły jednak możliwości jej zerwania bez konieczności wypłaty wysokich odszkodowań.

Teraz umowę sprawdza Urząd Zamówień Publicznych. Czy to obecny zarząd TVP doniósł na swoich poprzedników? – Przesłaliśmy do Urzędu Zamówień Publicznych aneks do umowy z SES Astra w odpowiedzi na zapytanie Urzędu w tej sprawie – usłyszeliśmy tylko w biurze prasowym TVP.

Co będzie dalej? UZP może uznać, że aneks jest niezgodny z prawem, ale tylko sąd może go unieważnić. Gdyby do tego doszło, SES Astra najpewniej będzie się domagać od TVP odszkodowania za tzw. utracone korzyści, czyli co najmniej wartość kontraktu do 2014 roku. Według naszych ustaleń to około 24 mln euro. – Nie chcę i nie mogę spekulować na temat możliwych scenariuszy. Umowa z TVP jest ważna i podpisana zgodnie z prawem – ucina w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną Krzysztof Surgowt, prezes SES Astra w Polsce.

Gdyby sąd uznał umowę za nieważną, nadajniki SES Astra by zamilkły. A to mogłoby spowodować problemy z nadawaniem programów w tych częściach kraju, w których nadajniki naziemne są doświetlane sygnałem z satelity. Nadawca mógłby rozwiązać ten problem, wzmacniając sygnał naziemny. W gorszej sytuacji są kanały, których sygnał pochodzi tylko z satelity, jak np. TVP Kultura, Historia czy TV Polonia. TVP zapewnia, że wykona bez zwłoki zalecenia UZP lub wyrok sądu w tym zakresie. A o ewentualne zakłócenia się nie martwi. – Dysponujemy systemami zabezpieczającymi ciągłość emisji. Jest tak również i w tym przypadku – twierdzi biuro prasowe spółki. Możliwy jest jednak trzeci scenariusz – obie strony renegocjują umowę.

SES Astra bardzo zależy na utrzymaniu TVP, bo to jedyny jego klient w Polsce. Na karku czuje oddech konkurenta, francuskiego operatora Eutelsat. Obsługuje on w Polsce wszystkich nadawców poza TVP. Według naszych informacji od dawna chciałby przejąć też obsługę nadawcy z Woronicza. Krzysztof Surgowt nie chciał wczoraj skomentować groźby utraty klienta. Komentarza Eutelsat w tej sprawie nie udało nam się wczoraj uzyskać.