Karty kredytowe na cenzurowanym

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 kwietnia 2010, 16:51
Zadłużenie Polaków z tytułu kart kredytowych maleje, bo banki obawiają się, że klienci przestaną spłacać swoje długi./ST
Zadłużenie Polaków z tytułu kart kredytowych maleje, bo banki obawiają się, że klienci przestaną spłacać swoje długi.

Polacy na koniec marca byli winni bankom 14 728,4 mln zł z tytułu transakcji wykonanych kartami kredytowymi – wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. To o 400 tys. zł mniej niż miesiąc wcześniej. To już trzeci miesiąc z rzędu, kiedy zadłużenie na kartach spada, chociaż przez poprzednie lata dynamicznie rosło. To efekt tego, że klienci banków opuścili się w spłacaniu kredytów konsumpcyjnych. Według Komisji Nadzoru Finansowego 12 proc. kredytów na kartach kredytowych jest spłacanych z opóźnieniem. Banki zrobiły się więc ostrożniejsze i nie wydają już kart kredytowych tak chętnie, co powoduje przyczynia się do spadku zadłużenia na kartach.

W sumie wartość kredytów konsumpcyjnych wzrosła w marcu o prawie miliard złotych do 135,6 mld zł. Spadło zadłużenie z tytułu wspomnianych kart kredytowych, ale wzrosły długi Polaków w formie kredytów w koncie, a także pozostałych pożyczek (gotówkowych, ratalnych, czy samochodowych). Wzrost wartości zadłużenia z tytułu kredytów konsumpcyjnych jest wciąż niewielki, bo restrykcyjna polityka kredytowa dotyczy nie tylko kart kredytowych, ale również pożyczek gotówkowych.

Więcej jesteśmy winni bankom z tytułu kredytów hipotecznych. Zadłużenie skoczyło do 218,5 mld zł, czyli wzrosło o prawie 1,3 mld zł. Ten wzrost byłby większy gdyby nie umocnienie złotego, które miało miejsce w marcu. Niższy kurs spowodował, że kredyty w euro i we frankach szwajcarskich, po przeliczeniu na złote mają niższą wartość. Zadłużenie z tytułu kredytów hipotecznych w złotych zwiększyło się o 1,7 mld zł. I to właśnie kredyt w krajowej walucie jest obecnie najpopularniejszym sposobem finansowania zakupu nieruchomości. Trzy czwarte pożyczek jest właśnie udzielane w złotych.

Na rynku depozytów uderza odpływ pieniędzy w kategorii lokat bankowych. Wartość depozytów terminowych spadła o prawie 2,5 mld zł do 189,4 mld zł. To efekt splotu kilku czynników. Oprocentowanie lokat cały czas spada, więc Polacy szukają lepszych sposobów zainwestowania swoich oszczędności. I nie muszą szukać daleko, bo swoimi produktami kuszą ich towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Dobra passa warszawskiej giełdy powoduje, że fundusze mogą się pochwalić coraz lepszymi wynikami. TFI zaczęły też mocniej angażować się kampanie marketingowe, co powoduje stały napływ pieniędzy do funduszy. A dzieje się to kosztem lokat. Jeśli chodzi o depozyty bieżące, czyli ROR-y i konta oszczędnościowe, to tu w marcu zanotowano dodatni przepływ. Saldo co prawda zwiększyło się o 2,5 mld zł, ale to wynik znacznie gorszy niż w poprzednich miesiącach.

Można się spodziewać, że najbliższe miesiące przyniosą kontynuację powyższych zjawisk. Wartość lokat wciąż może spadać, bo należy się spodziewać dalszego pogorszenia oferty. Rosnąć będzie saldo kredytów hipotecznych, szczególnie tych złotowych, a dalszego wyhamowania należy się spodziewać w kredytach konsumpcyjnych.

mostrowski2_114447.jpg
Mateusz Ostrowski
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj