Wezwanie na dziś w charakterze podejrzanego Ryszarda Krauzego potwierdził „DGP” rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach Leszek Goławski, jednak odmówił udzielenia dalszych informacji. – Śledztwo dotyczy działania na szkodę spółki Prokom i takie właśnie zarzuty będzie miał przedstawione Ryszard K. – powiedział nam nieoficjalnie jeden z katowickich prokuratorów. Dwa tygodnie temu podobne zarzuty usłyszał współpracownik Krauzego, były członek zarządu Prokom Investments.

Z kieszeni do kieszeni

Z naszych informacji wynika, że chodzi o 3 mln złotych, które firma Prokom (dziś Assecco Prokom) pożyczyła we wrześniu 2006 r. spółce King & King. Pieniądze miały być przeznaczone na poszukiwania złóż ropy w Afryce. Tymczasem w ocenie biegłego sądowego, który analizował dokumenty na polecenie prokuratury, King & King w momencie udzielania pożyczki stał na krawędzi bankructwa. Według prokuratorów sam Krauze miał to zbagatelizować i zdecydował o udzieleniu kredytu.

– Te działania dowodzą kompletnego niezrozumienia przez prokuraturę zasad prowadzenia biznesu, a także oceny ryzyka. Im wyższe, tym więcej można zarobić. Jak właściciel spółki, jakim był Ryszard Krauze, może działać na jej szkodę, czyli swoją? Odnoszę wrażenie, że prokuratura wcale się nie zmieniła, mimo że stała się niezależna od polityków – komentuje Maciej Grelowski z Business Centre Club.

>>> Polecamy: Paniczna wyprzedaż akcji Petrolinvestu

Sami prokuratorzy nie chcą pod nazwiskiem komentować sprawy do momentu postawienia zarzutów. Nieoficjalnie jeden z szefów prokuratury apelacyjnej mówi „DGP”: – Po pierwsze na mocy kodeksu prawa handlowego spółka jest samodzielnym bytem i jej dobro jest chronione. Ponadto Krauze nie był jej jedynym właścicielem. Była ona notowana na giełdzie i ewidentnie złe decyzje działały na szkodę tysięcy akcjonariuszy, którzy inwestowali swoje pieniądze – tłumaczy.

Tymczasem katowicki sąd otrzymał już akt oskarżenia w niemal identycznym śledztwie, w którym kilku menedżerów Prokomu zostało oskarżonych o wypłacenie King & King ponad 20 mln zł w formie pożyczek. Jednak ta sprawa nie obejmuje samego Krauzego.

Przedsiębiorcy oburzeni

Środowisko biznesowe nazywa działania prokuratorów skandalem.

„W Polsce decyzje prokuratury zwyczajowo traktowane są jak wyrok sądu. W praktyce oznacza to zdeptanie dobrego imienia wielu uczciwych ludzi i zniszczenie dobrze prosperującej firmy” – napisał niedawno w obronie Krauzego inny polski biznesmen Zygmunt Solorz-Żak.

Sam trójmiejski miliarder od niemal trzech lat jest na celowniku prokuratorów i służb specjalnych. Podczas rządów PiS prokuratura bezskutecznie chciała udowodnić, że pomagał Januszowi Kaczmarkowi ostrzec ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera przed prowokacją CBA. Śledztwo ostatecznie upadło. Jednak głośna afera realnie zaszkodziła prowadzonym przez niego interesom i dziś jego spółki (np. Bioton, Petrolinvest) są znacznie mniej warte.

>>> Zobacz także: Bioton wypływa na szerokie wody