Na przykład dane makro były bardzo słabe. Ilość noworejestrowanych w ostatnim tygodniu bezrobotnych spadła z 416 na 403 tys., ale nie tak mocno jak tego oczekiwano (392 tys.). Niepokojące było to, że wzrosła średnia 4. tygodniowa. Indeks Fed z Filadelfii spadł, co nikogo by nie zdziwiło (był bardzo wysoko), ale spadł bardzo gwałtownie. Można powiedzieć, że z hukiem (z poziomu 43,4 do 18,5 pkt.) do poziomu z jesieni zeszłego roku. Jedynie zupełnie niewiarogodny indeks wskaźników wyprzedających (LEI) wzrósł o 0,4 proc. (oczekiwano 0,2 proc.).

Raporty spółek publikowane po środowej sesji była niejednoznaczne, ale skupiono się na dobrych informacjach. Drożały akcje Apple i Qualcomm, ale taniały akcje American Express, Amgen i Gilead Sciences. Raporty publikowane w środę przed sesją przez bardzo wiele spółek (m.in. General Electric, Honeywell, Morgan Stanley, McDonalds) były generalnie lepsze od prognoz analityków. Stara zabawa Wall Street nadal działa, ale nie do końca, bo akcje General Electric i McDonald taniały.

Gracze niezrażeni niektórymi reakcjami akcji spółek oraz słabymi danymi makro nadal na małym obrocie podciągali indeksy. Teraz czekają nie tylko na kolejne raporty kwartalne spółek, ale też (a może przede wszystkim) na środowe posiedzenie FOMC i konferencję prasową szefa Fed po tym posiedzeniu (nowy, co kwartalny zwyczaj). Tylko, co zrobią obkupieni w akcje potem? To może być ostatni przed korekta tak korzystny dla byków tydzień.

W poniedziałek wolumen na rynku był śmiesznie mały i niewiele się na nim działo. Indeksy usiłowały spadać, bo zbyt wiele będzie się od środy (a może nawet od dzisiaj) na rynku działo, żeby mocno kupować akcje na tak wysokich poziomach. Byki jednak na spadki pozwolić nie chciały i indeksy bez problemu wróciły do poziomu z czwartku (S&P 500, NASDAQ, DJIA). W piątek również w USA sesji nie było. W niczym nie zmieniła sytuacji publikacja danych makro. Po spadku w lutym o 15 procent tym razem, w marcu ilość sprzedanych nowych domów wzrosła o 12 procent, ale te 300 tysięcy domów to jest w USA ilość niewielka.

W przedświąteczny czwartek WIG20, tak jak i inne indeksy europejskie, rozpoczął dzień od wzrostu. Jednak potem drogi naszego i innych rynków się rozjechały. Z góry można było założyć, że przed świętami, w sytuacji, kiedy w USA w poniedziałek miał odbyć się sesja wielu graczy będzie chciało zrealizować część zysków i tak się właśnie działo.

Szkodziło też to, że raport kwartalny TPSA był dużo gorszy od oczekiwań. Wstępne dane za pierwszy kwartał podane przez PKN Orlen były nieco lepsze od prognoz analityków, ale cena akcji też delikatnie spadała. To mogło zniechęcać do kupna akcji na szerokim rynku.

Po południu indeks zaczął powoli pełznąć na północ idąc za indeksami na innych giełdach i za raportami kwartalnymi amerykańskich spółek. Trwało to jednak wyjątkowo krótko, a po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy spadki pogłębiły się i WIG20 spadł o 0,61 proc. Była to jednak tylko i wyłącznie niegroźna realizacja zysków.