Kurs EUR/USD po publikacjach zniżkował z poziomu 1,4370 w okolice 1,4260 tym samym przebijając wsparcie 1,4310. Po południu napłynął na rynek lepszy od oczekiwań odczyt indeksu ISM, którego wartość za sierpień to 50,6 punktów. Tym samym błędne okazały się oczekiwania uczestników rynku, którzy spodziewali się, że wskaźnik przybierze wartość poniżej granicznych 50 punktów, która sugerowałaby regres sektora przemysłowego.

Jednak wnikliwsza analiza składowych indeksu wykazuje słabość w zakresie nowych zamówień, produkcji przemysłowej i zatrudnienia, co może szczególnie niepokoić przed jutrzejszymi publikacjami z rynku pracy. W rezultacie, po odczycie kurs EUR/USD kontynuował spadki i testował kolejne wsparcie usytuowane w okolicach 1,4250. Poznaliśmy także odczyt liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych, która wyniosła w ubiegłym tygodniu 409 tysięcy osób i była zbliżona do konsensusu. Podobnie jak w przypadku przedwczorajszej, włoskiej aukcji długu dzisiejsza aukcja hiszpańskich instrumentów dłużnych przyniosła dość zadowalający spadek kosztu długu, jednak przy niepokojącym spadku zainteresowanie ze strony popytowej. W ostatnich dniach rentowności włoskich i hiszpańskich dziesięcioletnich, benchmarkowych obligacji zachowują się stabilnie i obecnie nieznacznie przekraczają 5 proc.

Po południu uczestnicy rynku zaobserwować mogli dość znaczące osłabienie złotego wobec głównych walut na świecie. Ruch ten widoczny był po 16.00, a zatem po publikacji indeksu ISM dla sektora przemysłowego dotyczącego amerykańskiej gospodarki. Co prawda, odczyt ten był lepszy od oczekiwań, ale wiele poszczególnych pozycji tej publikacji nie było już tak korzystnych. W ślad za zniżkującym eurodolarem, tracił polski złoty. Za jednego dolara płacono po godzinie 16.00 o ponad 3 grosze więcej (ponad 2,9200) niż przed publikacją danych. Kurs EUR/PLN zwyżkował z kolei o 2 grosze, zbliżając się do poziomu 4,1600. Najbardziej interesujący polskich kredytobiorców zadłużonych we frankach szwajcarskich kurs CHF/PLN nie pozostał obojętny na ruchy na głównej parze walutowej świata i zwyżkował do 3,6600. Deprecjacja polskiego złotego miała dość dynamiczny charakter, zatem można spodziewać się chwilowego odreagowania.