Analitycy nie przewidują w najbliższym czasie znaczącego osłabienia franka do euro tym bardziej do złotówki. „Sytuacja nie wygląda ciekawie, tym razem każdy poziom CHF – PLN jest możliwy. Wszystko zależy od strefy euro”, powiedział redakcji forsal.pl Marcin Kaliszewski, analityk Raiffeisen Banku. „A spekulanci mają jeszcze sporo kapitału".

Kolejna fala umacniania się franka jest wywołana powrotem niepokojącej sytuacji w strefie euro. „Na rynki finansowe wróciła sprawa Grecji i Włoch, możliwe że wkrótce pojawi się znów temat Portugalii, albo banki zaczną upadać, czego boją się niektórzy. Jednym słowem atmosfera jest dość niesprzyjająca dla złotówki. Brak optymizmu jest teraz normą”, powiedział Marek Cherubin, analityk walutowy banku BPH.

Tym razem frank nie będzie miał zahamowań

W poniedziałek za franka trzeba było zapłacić 3,82. Od piątku kurs urósł ponad 4 procent. W sierpniu szwajcarska waluta pobiła rekord w stosunku do złotego, dochodząc do poziomu 4, 12 zł, ale pod koniec miesiąca kurs zaczął spadać. „Czy 4 złote to jest jakaś specjalna cena za franka? Tym razem kurs może dojść nawet do 4,5. Wszystko zależy od sytuacji za granicą. Jeśli Grecja, Włochy czy Hiszpania nie dostaną bailoutów, to sytuacja, jaką mamy dzisiaj na rynkach, dalej się będzie kręcić.”, mówi analityk Raiffeisen Bank.

Jeżeli tendencja na rynku będzie się utrzymywać to kurs złotówki do franka będzie reagować znacznie szybciej niż pozostałe. „Jeśli złotówka będzie słabnąć, a notowania franka na świecie umacniać, to przełożenie na franku będzie znacznie szybsze niż na parze euro złoty. Jeśli na przykład euro będzie się umacniać o 0,05 groszy, to a frank prawdopodobnie 0,1 zł”, komentuje Marek Cherubin.

Co dalej?

Kurs franka do złotego jest przede wszystkim uzależniony od strat euro wobec franka i słabnącej złotówki.  „Wcześniej brakowało tylko około 100 punktów do zrównania się euro i franka. Teraz wydaje się, że osiągniemy poziom 1:1”. Chyba, że bank szwajcarski zaproponuje interwencję.” Bank Szwajcarski może ogłosić, na przykład, że najlepszym kursem euro do franka będzie 1,30 i robić wszystko, żeby ten kurs otrzymać. "Wtedy sytuacja może się uspokoić", komentuje dalej Marcin Kaliszewski.

„Wiara w to, że takie działania są w stanie powstrzymać niekorzystny trend, jest coraz mniejsza. Zresztą przyszły szef Europejskiego Banku Centralnego (Mario Draghi zastąpi J.C.Tricheta 1 listopada) dał dzisiaj do zrozumienia, iż działania ECB nie będą wieczne, a piłka leży teraz po stronie polityków – zaznaczył, iż powinni oni dokapitalizować Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF), tak aby uspokoić obawy inwestorów, czy dotychczasowe fundusze są wystarczające", powiedział z kolei Marek Rogalski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.

Niewielką możliwość interwencji ma również NBP. „Kurs na poziomie 4,22 albo 4,24 może być wykorzystany do wyprzedawania swoich środków w euro przez NBP. Przy niezmieniającym się euro, to mogłoby się przyczynić do lekkiego obniżenia poziomu CHF. Ale kurs franka do złotego w nikłym stopni zależy od tego co się w Polsce dzieje", twierdzi Kaliszewski. „W znacznym stopniu to co się dzieje z kursem franka zależy od spekulantów, zawsze będą starali się ugrać swój biznes. A w sytuacji kryzysowej będzie im bardzo łatwo. Nadzieje na odwrócenie trendu są płonne”. Według analityka, gdyby frank osiągnął poziom 5,0 zł, byłoby to już bardzo dotkliwe dla kredytobiorców.

Niektórzy analitycy nie chcą jednak zakładać najgorszego. „Trudno przewidzieć jak zachowa się frank, ponieważ dzisiaj nie mogliśmy zaobserwować jak zachowuje się rynek amerykański. Na razie nie widać paniki, a jedynie słabą tendencję. Możliwe jednak, że wkrótce czekają nas niepokojące wiadomości - na przykład upadek Grecji. To wywoła prawdziwą burzę na rynkach. Brak optymizmu jest tutaj kluczowy - powiedział Marek Cherubin.