Według nieoficjalnych informacji pieniądze zostaną przeznaczone na ulgi podatkowe, wydatki na infrastrukturę oraz na pomoc dla władz stanowych. Około połowy pakietu stanowić będą ulgi podatkowe obniżające koszty pracy, zarówno po stronie pracodawców, jak i pracowników. Dodatkowe wydatki zostaną zrekompensowane cięciami, które amerykański prezydent zaproponuje w przyszłym tygodniu.

>>> Czytaj też: Inwestorzy tracą zaufanie do głównych walut. Co zajmie miejsce franka?

Biały Dom nie skomentował przecieków na temat wystąpienia prezydenta. Jego rzecznik Jim Carney powiedział jedynie, że propozycje Obamy będą miały szybki i pozytywny wpływ na rynek pracy. Szybkie pobudzenie rynku jest konieczne, bo sytuacja jest zła. Poziom bezrobocia od kilku miesięcy nie może zejść poniżej 9,1 proc., a w sierpniu – po raz pierwszy w tym roku – nie zwiększyła się liczba nowych miejsc pracy.

>>> Polecamy: Guru ekonomii: "perfect storm" uderzy w nas szybciej, niż się spodziewamy

Problem w tym, że plan Obamy musi jeszcze zaaprobować Kongres, a Amerykanie mają coraz mniejsze zaufanie do gospodarczych działań prezydenta. – Nie mam wątpliwości, że prezydent zaproponuje w czwartek wiele rzeczy, które oddzielnie są całkiem rozsądne i nawet nazwie je ponadpartyjnymi. Ale jestem równie pewien, że jako całość reprezentują tę samą politykę, która okazała się fiaskiem – powiedział Mitch McConnell, przywódca Republikanów w Senacie. Republikanie mają większość w Izbie Reprezentantów i z pewnością zablokują pomysły Obamy, szczególnie że ich zdaniem będą one zwiększać deficyt budżetowy kraju. Na dodatek dyskusyjne jest, czy poprzednia podobna inicjatywa Obamy – przyjęty w 2009 r. pakiet stymulowania gospodarki o wartości 830 miliardów dolarów – poprawiła sytuację.

Tymczasem, jak pokazuje sondaż stacji ABC News i dziennika „Washington Post”, działania Obamy w kwestii ekonomii i rynku pracy źle ocenia sześciu na 10 Amerykanów.