"Jesteśmy zadowoleni, że temat ropociągu Odessa-Brody-Płock-Gdańsk został poruszony na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Cieszymy się z zaangażowania Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w ten projekt. Głowy państw zawsze odgrywały w jego historii kluczową role i wierzymy, że zaangażowanie się prezydenta Bronisława Komorowskiego istotnie przyczyni się do rozstrzygnięcia kluczowych kwestii tej inwestycji. Mamy nadzieję, że rząd po wyborach potwierdzi chęć jej dalszej realizacji. Im wcześniej taka decyzja zostanie podjęta, tym lepiej dla wszystkich państw uczestniczących w tym projekcie" - zaznaczył.

>>> Czytaj też: Eksperci o projekcie ropociągu Odessa-Brody-Płock-Gdańsk

Dodał, że z analiz Sarmatii wynika, że projekt będzie ekonomicznie opłacalny, jeśli otrzyma dofinansowanie z UE - z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. "Mówimy o 495 mln zł. Jeśli nie otrzymamy tych pieniędzy, projekt przy obecnych założeniach będzie niestety nieopłacalny. Jednak szanse na otrzymanie tego dofinansowania są bardzo duże" - zaznaczył.

Na początku sierpnia Skrypka informował PAP, że do końca 2015 r. powinna zakończyć się budowa rurociągu naftowego Brody-Adamowo. Adamowo zlokalizowane jest w woj. podlaskim, w pobliżu Siemiatycz i granicy polsko-białoruskiej. Znajdują się tam największe w Polsce zbiorniki na ropę naftową. Długość planowanego ropociągu wynosi 371 km, z czego 120 km zlokalizowane będzie po stronie ukraińskiej, a 251 km po stronie polskiej. Projektowany rurociąg naftowy Brody-Adamowo połączyłby rurociąg Odessa-Brody z systemem rurociągów przesyłowych "Przyjaźń" w Polsce. Dzięki temu kaspijska ropa mogłaby popłynąć systemem istniejących rurociągów do Płocka, Gdańska i ewentualnie Niemiec.

W czwartek odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, którego tematem była ocena projektu Odessa-Brody-Płock-Gdańsk w kontekście bezpieczeństwa energetycznego. Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział po nim, że będzie rekomendował przyszłemu rządowi, by podjął stosowne decyzje dotyczące naszego uczestnictwa w tym projekcie. "Będę rekomendował przyszłemu rządowi, po wyborach, podjęcie stosownych decyzji, rozstrzygnięć (...), na ile i na jakich zasadach strona polska chce w tym projekcie uczestniczyć" - powiedział w czwartek. Zaznaczył, że "jest cały szereg spraw niewyjaśnionych do końca, jeśli chodzi o uzasadnienie ekonomiczne tego przedsięwzięcia, co także ma swoje skutki polityczne".

Komorowski, który przebywał w lipcu z sześciodniową wizytą na Kaukazie, zapewnił w Baku, że projekt ropociągu Odessa-Brody-Płock-Gdańsk jest nadal aktualny. Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew podkreślił, że jego kraj ma ropociągi i gazociągi, a ich możliwości nie są w pełni wykorzystane. Komorowski zaznaczył, że jest wsparcie polityczne dla projektu ropociągu, ale - dodał - "by można było podjąć decyzję o wydaniu relatywnie sporych pieniędzy, musi być jasny biznes plan".

Projekt przedłużenia istniejącego ropociągu Odessa-Brody do Płocka, a następnie przesył ropy rurociągiem Przyjaźń do Gdańska, skąd mogłyby się odbywać dostawy dla Europy, jest częścią większego projektu: euroazjatyckiego korytarza transportu ropy, który ma połączyć Europę z zasobami regionu Morza Kaspijskiego.

W 2004 r. powstała spółka Sarmatia, w wyniku umowy zawartej przez polski PERN i ukraińską firmę Ukrtransnafta. Jej celem jest przeprowadzenie ekonomiczno-finansowych oraz technicznych analiz możliwości realizacji projektu budowy korytarza transportu ropy z Odessy poprzez Brody do Płocka i dalej do Gdańska. W 2007 r. zawarto porozumienie o wejściu do spółki, jako udziałowców, trzech podmiotów z Azerbejdżanu, Gruzji i Litwy.

Obecnie PERN i Ukrtransnafta oraz State Oil Company z Azerbejdżanu (SOCAR) i Georgian Oil and Gas Corporation Ltd posiadają po 24,75 proc. akcji Sarmatii, a AB Klaipedos Nafta - 1 proc. akcji.

Według planów rurociąg Odessa-Brody-Płock ma po 2021 roku tłoczyć nawet 30 mln ton ropy rocznie. Wstępnie uruchomienie rurociągu planowano na 2016 r. Sarmatia podpisała tzw. wstępną umowę na unijne dofinansowanie z Instytutem Nafty i Gazu w wysokości 495 mln zł w styczniu ub.r. Koszt projektu po stronie polskiej oszacowano na ok. 1,6 mld zł.