Amerykański sukces na polskiej ziemi

San Leon, który po przejęciu Realm Energy International stał się jednym z największych koncernów poszukujących gazu z łupków w Polsce, chce czerpać zyski zarówno z wydobycia gazu, jak i z umów dotyczących zlecania odwiertów na terenach swoich koncesji innym koncernom (umowy typy farm-out).

Wydobycie gazu łupkowego w Stanach Zjednoczonych przyczyniło się do znacznego zwiększenia amerykańskiej produkcji gazu i obniżyło ceny na tamtejszym rynku do najniższego poziomu od prawie 10 lat. Wielkie koncerny takie jak Exxon Mobil czy Chevron chcą powtórzyć amerykański sukces i przenieść go na polską ziemię, która kryje najwięcej gazu łupkowego w Europie.

>>> Czytaj też: Spółka Sorosa szuka gazu łupkowego w Polsce. Zobacz zdjęcia

“Jeżeli w USA zgarniasz 4 dolary za twój gaz, w Polsce dostaniesz 8 dolarów, co oznacza, że możesz wyprodukować go tu o połowę więcej czerpiąc ten sam zysk” – mówi John Buggenhagen, dyrektor ds. wydobycia gazu w San Leon Energy.

San Leon Energy posiada w Polsce 14 licencji i ok. 1,7 mln akrów ziemi, na których poszukuje gazu z łupków i węglowodorów. W sumie Polska przyznała już koncernom 101 licencji na poszukiwania gazu.

„Jeżeli spojrzymy na to, co dzieje się w Ameryce Północnej, gdzie ludzie płacą 10, 20, 30 dol. za akr i sprzedają go za 10 tys., 20 tys., 30 tys. dol. za akr, to jest to właśnie stopa zwrotu, której oczekujemy” – powiedział Buggenhagen.

„Chcielibyśmy wykorzystać nasz istniejący kapitał na samodzielne rozpoczęcie poszukiwań na koncesjach należących do Realm, zamiast oddawać je w dzierżawę” – dodaje.

W zeszłym roku, San Leon podpisał umowę z Talisman Energy, zgodnie z którą kanadyjska firma poszukująca gazu przeprowadzi jeden odwiert na każdej z koncesji na północy Polski należących do San Leon w zamian za 30-proc. udział w licencjach. Firma ujawnia, że kolejne trzy duże koncerny paliwowe są zainteresowane podobną współpracą.

“Samodzielne przeprowadzenie wiercenia kosztuje 4-5 mln dol. Ale jeśli zwiększymy wartość tego bloku 10-krotnie, wówczas wartość umowy z innym koncernem także rośnie 10-krotnie” – mówi Buggenhagen.

Wysokie ceny gazu z Rosji przyspieszą wydobycie w Polsce

Jak wynika z danych amerykańskiej agencji Energy Information Administration (EIA), Polska posiada ponad 5,2 bln metrów sześciennych gazu łupkowego. Produkcja gazu na masową skalę może rozpocząć się już za 3 do 5 lat. Zdaniem Buggenhagen z San Leon Eneregy, do szybkiej eksploatacji złóż gazu z łupków w Polsce przyczynią się relatywnie wysokie ceny tego surowca dyktowane przez Rosję.

>>> Czytaj też: Polska łupkowa pochodnia to tylko straszak na Gazprom

Polska importuje ok. 60 proc. gazu na podstawie długoterminowych umów z Rosją. W drugim kwartale tego roku, za 1 tys. metrów sześciennych tego surowca płaciliśmy Rosjanom ponad 400 dol. To trzykrotnie więcej, niż aktualna cena gazu w październikowych dostawach na giełdzie surowcowej w Nowym Jorku.

Astronomiczne opłaty zniechęcą inwestorów

Polska wciąż nie jest przygotowana do wydobycia gazu z łupków, szczególnie w kontekście kwestii środowiskowych. Unia Europejska naciska na ograniczenie emisji CO2, więc rząd może być zmuszony do zwiększenia opłat środowiskowych dla producentów ropy i gazu.

„Zastanawiamy się, jak polski rząd odpowie na surowcowy sukces pod kątem zmian podatków i opłat środowiskowych. Zjawisko to można obserwować na całym świecie – to czynnik chciwości. Pytanie jak dużo chciwości będziemy obserwować w ciąg najbliższych 3-5 lat” – mówi Buggenhagen.

W zeszłym miesiącu, Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało szkic ustawy, która zakłada wprowadzenie opłaty górniczej na poziomie 40 proc. wartości złoża. Rząd spiera się, że wysokość opłat nie powinna być ustalana, zanim zasoby gazu zostaną potwierdzone. W czerwcu Waldemar Pawlak przyznał, że wzorem dla Polski w kwestii wykorzystywania pieniędzy z gazu jest Norwegia i jej specjalny fundusz gromadzący zyski z ropy naftowej.

>>> Czytaj też: Pieniądze na nasze emerytury wciąż są uwięzione w łupkach

„Opłaty środowiskowe są teraz na poziomie niższym niż 1 proc., więc są bardzo niskie. Wzrosną – to pewne. Jednak jeśli wystrzelą w górę do 40 proc., zniechęcimy się do inwestycji” – mówi Buggenhagen.

>>> Polecamy: Co robi z pieniędzmi Norwegia, najlepszy do zamieszkania kraj na świecie?