Ostatnich problemów z państwową spółką Elewarr być może udałoby się uniknąć, gdyby rząd z większą determinacją wykonywał przysługujące mu uprawnienia, a prawo nie pozostawiało w tej kwestii tak wiele swobody urzędnikom.

Efektem nieszczelnych uregulowań jest to, że w radach nadzorczych spółek zasiadają często osoby o niewystarczających umiejętnościach. Dlaczego tak się dzieje? Bo ich kwalifikacje weryfikuje się tylko raz, w chwili powoływania na stanowisko. Tymczasem, jak wskazuje Sławomir Jakszuk, radca prawny z kancelarii prof. Marka Wierzbowskiego, każdy minister dysponuje rozbudowanym aparatem urzędniczym, który mógłby zostać wykorzystany do okresowej oceny pracy ludzi zarządzających państwowymi firmami. Tyle że tego nie robi, bo prawo tego nie wymaga.

A brak skutecznych mechanizmów nadzorczych to zbyt duża swoboda w funkcjonowaniu spółek i straty dla Skarbu Państwa, a więc podatników. Zdaniem ekspertów niegospodarność przybiera różne formy. Od nieprzemyślanego wydawania pieniędzy przez spółki na zagraniczne konferencje i samochody po nietrafione umowy zawierane z dostawcami towarów i usług.