Wartość tylko tych projektów w energetyce, które są albo bliskie zakończenia przetargów, albo już wybrano dla nich generalnego wykonawcę, oceniana jest na ok. 100 mld zł do 2020 r. Tylko największych bloków o mocy od 800 do 1000 MW inwestorzy chcą postawić aż 10. Umowę na dwa z nich w Opolu podpisała już Polska Grupa Energetyczna PGE. Na początku września budowę trzeciego zakontraktuje Enea. Zdaniem Andrzeja Kowalskiego, prezesa Energoprojektu Katowice, te trzy inwestycje wyczerpią możliwości branży projektowej.

– Przynajmniej do końca 2013 r. Możliwości realizacji kolejnych dużych projektów pojawią się dopiero na początku 2014 r. – ocenia w rozmowie z DGP Andrzej Kowalski, który stoi na czele największego polskiego biura projektującego dla energetyki. Obroty spółki w 2011 r. sięgnęły 85 mln zł, a zysk przekroczył 4,2 mln zł.

Jego zdaniem projektantów uda się znaleźć jeszcze Orlenowi, który we Włocławku chce stawiać blok gazowy o mocy 400 – 500 MW. Trwają prace nad wspólną inwestycją Tauronu i PGNiG w Stalowej Woli. Ale jeśli w ciągu najbliższych miesięcy w fazę przygotowania weszłyby jeszcze bloki w Jaworznie (Tauron) oraz Turowie (PGE), mogą się pojawić problemy z opracowaniem projektów. Taką opinię podziela Andrzej Petrycy, prezes Energoprojektu Warszawa, innego dużego gracza na rynku projektowania dla energetyki. – Ratunkiem dla inwestorów będą siły projektowo-inżynieryjne generalnych wykonawców nowych bloków, ale i oni będą potrzebowali wsparcia – ocenia.

Oprócz spółek z Warszawy i Katowic zleceniami na nowe elektrownie zajmują się w Polsce jeszcze tylko dwa duże biura: Energoprojekt Gliwice i należące do Polimeksu-Mostostalu Centrum Projektowania. Energetyczny boom to dla branży czasy hossy. Średnioroczne wydatki na bloki energetyczne w ciągu najbliższych sześciu lat mogą wynieść nawet ok. 16 mld zł. Wartość prac projektowych przy budowie nowych bloków energetycznych to zwykle 2,5 – 3 proc. wartości inwestycji. To oznacza, że biura projektowe będą miały do przerobienia zlecenia o wartości 400 – 480 mln zł rocznie. I tu pojawia się problem, bo to dwa razy więcej, niż wynosi potencjał polskiej branży projektowej.

– W największych polskich biurach wynosi on 200 – 230 mln zł rocznie – mówi Andrzej Kowalski. Zlecenia dla energetyki mogą jeszcze realizować pozostałe biura z innych branż, takie jak Fluor, Poltegor czy Prochem, ale w ograniczonym zakresie.

Nasi rozmówcy nie wykluczają, że w wyniku wyścigu o zwiększanie potencjału biur na rynku wybuchnie walka o inżynierów pracujących w pokrewnych branżach, takich jak paliwa. Na ratunek polskim inwestorom mogą przybyć biura projektowo-inżynieryjne z zagranicy. Taki wariant nie sprawdził się jednak na kolei. Kiedy na rynku pojawiła się lawina projektów modernizacji linii kolejowych, potencjał polskich biur projektowych szybko się wyczerpał. Ale zagraniczne firmy szybko zniechęciły się do pracy za pół zachodniej stawki.