Firma to właściciel takich marek, jak Fortuna, Tarczyn czy DrWitt. Poszło o kampanię reklamową nowego napoju energetycznego Demon z udziałem wokalisty satanistycznego zespołu Behemoth. Sytuacja tylko z pozoru wydaje się błaha. Na świecie kampanie bojkotu z przyczyn religijnych czy ideologicznych przynoszą koncernom milionowe straty.

„Nie szukaj diabła w Demonie. Poszukaj Demona w sobie. Twój Demon jest blisko! Gdy robisz coś, co Cię jara, czujesz, jak Twój Demon działa!” – czytamy na stronie internetowej promującej produkt Agros-Nova. Właśnie te słowa, a także udział Adama „Nergala” Darskiego w promocji napoju sprowokowały reakcję środowisk konserwatywnych. „Utrzymana w tym tonie kampania reklamowa to promocja zła, potworności i zguby dusz ludzkich” – czytamy na stronie SatanizmNiePrzejdzie.pl.

Rzecznik prasowy grupy Agros-Nova Joanna Bancerowska komentowała zamieszanie w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”: „Hasło naszego projektu brzmi: »Obudź w sobie demona dobroczynności«, ponieważ chcemy czynić dobro, chcemy pomagać”.

Podobna akcja protestacyjna trwa właśnie w USA. Tyle że tam obiektem ataku jest gorliwy baptysta i właściciel popularnej sieci fast foodów Chick-fil-A – Dan Cathy. Szefostwo Chicka nie ukrywa swojego stosunku do tzw. małżeństw gejowskich. I wspiera finansowo konserwatywne organizacje walczące z ustawodawstwem progejowskim. Z drugiej strony w żaden sposób nie dyskryminuje swoich homoseksualnych klientów. Mimo to władze miejskie Bostonu, Chicago i San Francisco ogłosiły, że nie chcą lokali Chick-fil-A na swoim terytorium. Z sondaży wynika, że 13 proc. konsumentów nie korzysta z usług sieci, bo nie zgadza się z wizją świata Cathy’ego. Do tego środowiska homoseksualne w USA urządziły Chick-fil-A prawdziwą antykampanię, która odbiła się echem na całym świecie.

O ile Chick-fil-A nie zamierza się ugiąć pod naciskiem części klientów, o tyle PepsiCo ma na swoim koncie kompromis wymuszony ofensywą religijną. Amerykański koncern zrezygnował z usług firmy Senomyx, po tym gdy ruch pro-life ujawnił, że stosuje ona komórki z ludzkich zarodków do badań nad polepszaczami smaku. Kampania bojkotu wpłynęła na 21-proc. spadek zysku w II kwartale 2011 r.

Negatywny efekt na duńską gospodarkę miały z kolei protesty w świecie islamu przeciwko wydrukowaniu karykatur Mahometa przez gazetę „Jyllands-Posten”. Jyske-Bank oszacował wówczas, że Kopenhaga straciła przez to 7,5 mld koron (4,1 mld zł), czyli 0,5 proc. PKB. Ucierpiały m.in. Novo Nordisk, który nie podpisał wartego 200 mln koron (110 mln zł) kontraktu na dostawy insuliny do Turcji, i spożywcza Arla Foods, która straciła 20 mln koron (11 mln zł).

Bojkot przybiera czasem kuriozalne formy. Przed dekadą grupa Egipcjan zorganizowała protest przeciwko proszkowi do prania Ariel, ponieważ podobne imię nosił premier Izraela Ariel Szaron. To jednak nie koniec. Symbolem proszku był model atomu, który zdaniem arabskich aktywistów kojarzył się z gwiazdą Dawida. W efekcie akcji sprzedaż produktów koncernu Procter & Gamble spadła nad Nilem o 20 proc.