Są przedstawicielami wolnych zawodów, właścicielami firm lub menedżerami. Większość z nich mieszka samotnie w dużych miastach. Mogłoby się wydawać, że to atrakcyjna grupa dla banków, biur podróży, restauracji, fitness klubów, sklepów z ekskluzywną odzieżą, kosmetykami czy AGD i RTV. – Dla ludzi, którzy mają rodzinę, to ona jest największą wartością. W przypadku singla wartością jest to, co posiada: mieszkanie, samochód i przedmioty, którymi się otacza – mówi Katarzyna Adamowicz z portalu www.polowki.pl, który skierowany jest do osób żyjących w pojedynkę. A mimo to polski rynek wolno reaguje na potrzeby singli.

Firmy nie zdają sobie nawet sprawy z tego, jak wiele pieniędzy tracą. – Dzieje się tak z prostego powodu: niby dużo się pisze o singlach w mediach, są publikacje, socjologowie przeprowadzają badania. A tak naprawdę nie jest to dobrze znana u nas kategoria społeczna – mówi Julita Czernecka, adiunkt w Zakładzie Socjologii Płci i Ruchów Społecznych Uniwersytetu Łódzkiego, która kilka lat temu opublikowała raport „Wielkomiejski singiel”.

Problemem jest brak dobrej komunikacji. – W Polsce rynek reklam skierowany jest do rodzin. Ze świecą szukać takich, których odbiorcą ma być osoba samotna – mówi Adamowicz. Założony przez nią Klub Singla Połówki Pomarańczy zajmuje się opracowywaniem informacji na temat życia singla zarówno w Polsce, jak i na świecie. Wiosną przyszłego roku chce zorganizować konferencję z udziałem marketingowców i socjologów, by nagłośnić problem. – Nie tylko u nas singiel ma pod górkę. Na Zachodzie wcale nie jest tak kolorowo, jakby się mogło wydawać – dodaje. W USA single płacą wyższe składki zdrowotne, a ubezpieczenie samochodów kosztuje ich więcej niż małżonków.

Dostrzec singla

Z informacji zebranych przez Klub Singla wynika, że w Niemczech 16 mln osób żyje w pojedynkę. We Francji w 1999 r. było ich 9 mln, a w 2003 r. aż 24,9 mln i dziś stanowią 14 proc. społeczeństwa. Według danych z 1970 r. osób mieszkających samotnie w Stanach Zjednoczonych było 17 proc. spośród całej populacji, czterdzieści lat później liczba ta wzrosła do 96 mln, czyli aż 43 proc. mieszkańców USA. Dziś w Ameryce single stanowią nawet połowę społeczeństwa. Duża część osób samotnych żyjących na całym świecie czuje się singlami.

Polscy single stanowią 2,5 proc. tej zbiorowości. Kilka lat temu podawano, że jest ich 5 mln. Teraz mówi się o 7 mln. GUS szacuje, że w 2035 r. Polska stanie się krajem singli, których będzie ok. 10 mln. Wynika to z tego, że młodzi ludzie nie chcą zakładać rodzin, bo na pierwszym miejscu stawiają karierę. Dziś statystyczny 20-latek czy 30-latek chce inwestować w siebie. Dlatego single dużo się uczą (często kończą więcej niż jeden kierunek studiów), poznają języki, chętnie zwiedzają świat. Interesują się nowinkami technicznymi. Modnie się ubierają. Kupowane produkty traktują jako rodzaj wyróżnika. Wolny czas spędzają z ludźmi, którzy podobnie myślą i otaczają się podobnymi gadżetami. – Duże miasto warunkuje styl życia. Tu dużo się pracuje, a wolny czas spędza się intensywnie – mówi Adamowicz.

Według GUS polski singiel zarabia średnio 4,4 tys. zł. Z czego miesięcznie ponad 900 zł przeznacza na mieszkanie i samochód, 400 zł wydaje na jedzenie i alkohol, 160 zł na ubrania i buty, 300 zł na kulturę i rekreację, prawie 200 zł zostawia w restauracjach i hotelach. W miesięcznym budżecie singla stałą pozycją są wydatki na zdrowie, fryzjera, kosmetyczkę i inne usługi upiększające (średnio wydaje ok. 100 zł). W swoim mieszkaniu osoba samotna ma komputer z dostępem do internetu, telewizję satelitarną lub kablówkę, odtwarzacz DVD. W kuchni oprócz płyty ceramicznej i lodówki mikrofalówkę i zmywarkę do naczyń.

I choć wydawać by się mogło, że singiel jest idealnym klientem, duże firmy nie dostrzegają jego potrzeb. – Część usług, które na Zachodzie wykonuje dla singla specjalna firma, np. wyprowadzenie na spacer psa, w Polsce robią jego najbliżsi. Często są to rodzice. Robią im zakupy, sprzątną mieszkanie, a jak trzeba zajmą się i zwierzakiem – mówi Czernecka. Poza tym w Polsce singielstwo to stosunkowo nowe zjawisko, liczące nie więcej niż dwie dekady. To po pierwsze. Po drugie, uważa się, że bycie singlem to stan tymczasowy, bo prędzej czy później większość osób samotnych będzie dążyła do zawarcia trwałego związku. Po trzecie, w różnych badaniach socjologicznych Polacy częściej niż obywatele państw zachodnich podkreślają przywiązanie do wartości rodzinnych. I wreszcie po czwarte, na co zwraca uwagę Adamowicz, problemy singla są marginalizowane. – Gdy chciałam zainteresować pewną firmę sprawą dotyczącą osób żyjących w pojedynkę, usłyszałam: „Bez przesady! Za chwilę ktoś będzie chciał zwrócić nam uwagę na problemy właścicieli kanarków”. A jeszcze w innej firmie powiedziano mi: „Z tymi singlami to w ogóle taka śliska sprawa”. Dlaczego? Tego nikt nie potrafił już mi wyjaśnić – dodaje.

Jako przykład, jak rynek powinien reagować na potrzeby singli, Adamowicz podaje oddany rok temu na Manhattanie 63-piętrowy wieżowiec, gdzie do dyspozycji mieszkańców są fitness klub, kino, tarasy słoneczne, salon do gry w bilarda i party rooms. Ciekawostką jest znajdujące się tam również psie spa. Nowojorski wieżowiec posiada 814 apartamentów do wynajęcia, z czego 641 to kawalerki lub mieszkania z jedną sypialnią. Aż 65 proc. jego mieszkańców żyje w pojedynkę.

Kredyt tylko na spółkę

Pani Alicja ma 28 lat. Za sobą dwuletnie, nieudane małżeństwo. Od kilku lat wynajmuje kawalerkę w Warszawie. Przeliczyła, że zamiast płacić za wynajem, kupi niewielkie mieszkanie. I choć ma stałą pracę z niezłą pensją w miejskim urzędzie, w banku usłyszała, że na kredyt nie ma co liczyć. Co innego, gdyby miała męża. – Banki traktują samotnych jako osoby mniej wiarygodne. Uważa się, że skoro nie udało im się założyć rodziny, to są nieudacznikami i nie można im zaufać – tłumaczy Adamowicz.

Jeszcze kilka lat temu zdarzało się, że banki radziły osobom żyjącym w pojedynkę, by zaciągały kredyt na mieszkanie wspólnie ze swoimi rodzicami. Czasem dochodziło do przedziwnych sytuacji, kiedy osoba zarabiająca 10 tys. zł miesięcznie była proszona o to, by wziąć kredyt wspólnie z emerytami, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. – Nawet niedawno rozmawiałam z osobą odpowiedzialną za kredyty hipoteczne w jednym z dużych banków. Cały czas w trakcie rozmowy przewijał się argument niskiej wiarygodności singla jako klienta, bo jeśli straci pracę, może się wynieść na drugi koniec świata i przestać spłacać raty. W bankach nie ma zrozumienia dla tego, że dla singla mieszkanie jest niezwykle dużą wartością – broni swoich racji Adamowicz.

Osoba samotna nie jest oczywiście automatycznie dyskwalifikowana jako przyszły kredytobiorca. Pieniądze może dostać, ale na gorszych warunkach. Kończący się w tym roku rządowy program „Rodzina na swoim” także nie wyszedł naprzeciw oczekiwaniom singli. Mogli kupić mniejsze mieszkanie i dostać mniejszą dopłatę niż para. Wielkość kupowanego lokalu nie mogła przekroczyć 50 mkw., w takim przypadku dopłata obejmowała 30 mkw. Tymczasem dla małżeństw i osób samotnie wychowujących dzieci metraż ten wynosił odpowiednio 75 mkw. i 50 mkw.

Niedawno minister transportu i budownictwa Sławomir Nowak zapowiedział powstanie nowego programu, który ma pomóc młodym ludziom kupić pierwsze mieszkanie. Według Nowaka każdy, kto nie skończył 35 lat (niezależnie od tego, czy jest singlem, czy nie), będzie mógł dostać 10 proc. jednorazowej dopłaty do kredytu. – Mam nadzieję, że to będzie prospołeczny sygnał. Pokazanie, że singiel nie jest beznadziejny, a bank może mu zaufać, skoro państwo chce mu pomóc na takich samych zasadach, na jakich pomaga młodym rodzinom – mówi Adamowicz.

O tym, jak często single przegrywają w zderzeniu z bankami, może świadczyć duża liczba portali internetowych poświęconych temu tematowi czy skala wymiany informacji w sieci. I tak rad, jak osoba samotna może dostać kredyt mieszkaniowy, udziela portal www.kredyt-dla-singla.pl, zaś Bankier.pl regularnie przygotowuje rankingi banków, które udzielają singlom kredytów gotówkowych.

Wyprawy samotników

W przypadku singli największe pole do popisu mają biura podróży. Jeszcze kilka lat temu osoby żyjące w pojedynkę lubiły spędzać urlop w miejscach, w których miały do dyspozycji korty, baseny, dyskoteki, kluby i bary. Teraz modny jest wyjazd w najbardziej egzotyczne rejony świata, do Nowej Zelandii, Australii czy Ameryki Południowej. Na to nie zdecyduje się rodzina z małymi dziećmi. Nie tylko ze względu na warunki, ale przede wszystkim dlatego że koszt wyprawy jest duży (w jednym z biur podróży za trzy tygodnie w Australii trzeba zapłacić za jedną osobę 12 tys. zł plus 1,5 tys. euro). Singiel natomiast traktuje taki wyjazd jako wyróżnik. Może pokazać, że stać go na taką eskapadę i to nie tylko finansowo, lecz także psychicznie. Co ciekawe, na takie wyprawy częściej decydują się samotne panie. Marek Śliwka, właściciel Logos Travel, od 20 lat organizuje wyprawy w egzotyczne rejony świata. Większość jego klientów to single. – Dla nich rodziną staje się ta rodzina krajoznawcza. W trakcie wypraw rodzą się bardzo silne więzi. Jest wspólnota szlaku, która powoduje, że zanikają różnice. Już drugiego czy trzeciego dnia zasypywana jest przepaść między pokoleniami i zdarza się, że 70-latek świetnie dogaduje się z 20-latkiem – opowiada. Czasem – jak mówi – dzięki organizowanym przez jego biuro wyprawom ludzie się poznają i zakładają rodziny. – Bo gdzie mają się poznać ludzie samotni? Im trudniejszy szlak, tym szybciej szydło wyjdzie z worka – dodaje właściciel Logos Travel.

Szczególnym zainteresowaniem singli cieszą się wyprawy organizowane w okolicach świąt Wielkanocnych lub Bożego Narodzenia. Już na początku października były skompletowane listy na wyprawy organizowane pod koniec grudnia. – Co mają zrobić osoby samotne w tym okresie, kiedy już nie mogą wytrzymać medialnego naporu, jakie to święta są rodzinne – dodaje Śliwka.

Także klienci Aslema Tours to w większości osoby żyjące w pojedynkę. W ofercie biura można znaleźć wędrówki przez pustynię, wyjazdy na Międzynarodowy Festiwal Sahary do tunezyjskiej oazy Douz lub na festiwal muzyki gnaoua do Maroka. Są też wyprawy z zajęciami tai-chi. Wszystkie te oferty to jednak kropla w morzu potrzeb. Nadal większość dużych agencji turystycznych nie ma propozycji dla singla. – Polskie biura podróży robią coś niedopuszczalnego, bo każą sobie płacić nie tylko za to drugie puste łóżko w pokoju, ale za drugi bilet samolotowy, za dodatkowe wyżywienie dla osoby, której z nami nie ma, a jeszcze często dochodzi do tego jakaś dodatkowa opłata. Wiele razy zdarzało się nam znajdować oferty w tym samym terminie, do tego samego hotelu. Tyle że rodzina płaciła przykładowo 5 tys. za dwie osoby, a singiel – 5,5 tys. Dlaczego? Nikt nie potrafi tego wyjaśnić. Choć kiedyś jeden z właścicieli biura podróży powiedział mi, że singiel jest tak zdesperowany, by wyjechać, że zapłaci każdą cenę – tłumaczy Adamowicz.

Jak być atrakcyjnym

Nie wszystkie single chcą pozostać same. A nawet jeśli tak, pragną wyglądać atrakcyjnie. Stać ich nie tylko na najmodniejsze ubrania i buty. Portal AktywniSingle.pl zaprasza osoby samotne na spotkania ze stylistą, który pokaże im nie tylko, jak się ubrać, lecz także jak zrobić makijaż i jaką mieć fryzurę. Cena w granicach 100 zł. Personal shopping pójdzie z singlem do sklepu i pomoże wybrać odpowiednie ubrania i buty. – Chcemy pomóc singlom w załatwianiu zwykłych życiowych problemów – mówi Sławomir Walo, właściciel portalu. Po 5 latach działalności na AktywniSingle.pl zarejestrowanych jest blisko 25 tys. osób. Na początku z pomocy portalu korzystały głównie panie, ostatnio zgłasza się coraz więcej panów. Niektórzy nie mają z kim spędzić weekendu, więc idą na zorganizowane przez portal imprezy. Inni chcieliby nauczyć się tańczyć, ale nie mają partnera czy partnerki. Jeszcze inni nie mają z kim pójść na wesele, a mają dość pytań o ustatkowanie się, więc zamieszczają ogłoszenie. – Nie jesteśmy portalem matrymonialnym, nie zależy nam na łączeniu par. Umożliwiamy jedynie osobom poznanie się i wspólne spędzenie czasu. Są przecież takie momenty, kiedy singiel nie chce być sam – dodaje Walo.

Zdaniem socjolog Czerneckiej w miarę upływu czasu coraz więcej firm dostrzega, że na singlach można zarobić, gdy przygotuje się dla nich specjalną ofertę. – Moja przyjaciółka ma w Łodzi szkołę tańca, gdzie organizuje dla singli specjalne kursy. Dzięki temu poznało się bardzo dużo par. Była już na wielu ślubach. I dziś mówi, że to był strzał w dziesiątkę – dodaje. Według niej wbrew pozorom singiel nie jest bardziej wybrednym klientem niż ktoś, kto swoim dochodem musi dzielić się z rodziną. – Jest wymagający. Wie, czego chce. Choć bardzo często robi dużo emocjonalnych zakupów, pod wpływem chwili, po to, by poprawić sobie humor. Więc jest to i trudny, i łatwy klient jednocześnie. Trzeba po prostu bardzo indywidualnie podejść do jego potrzeb – dodaje Czernecka.