Wmówili ludziom, że mogą oni mieć „swoje” mieszkanie na kredyt, stworzyli mnóstwo instrumentów finansowych zwanych derywatami, które powodowały przepływ pieniędzy od zwykłych ludzi do banksterów. W 2008 roku skala długów była tak duża, że doszło do paniki. Wtedy rządy uratowały banksterów przed bankructwem. To jednak doprowadziło do sytuacji, w której rządy mają problemy finansowe. I tak w latach 2010–2012 bankructwo zagroziło wielu krajom, które otrzymały pomoc międzyrządową.

Dotyczyło to między innymi Grecji, Irlandii, Portugalii i Hiszpanii. Jednak okazało się, że rządy są zbyt słabe finansowo, żeby powstrzymać falę bankructw banków i krajów i do akcji musiał wkroczyć EBC, który zaczął pośrednio finansować deficyty budżetowe kilku krajów. Pożyczył bankom pieniądze po zerowej stopie na trzy lata, oczekując, że banki kupią za te pieniądze obligacje swoich rządów, zatrzymując falę bankructw. To złamanie ducha traktatów unijnych zabraniających finansowania deficytu budżetowego przez bank centralny zostało przemilczane i zaakceptowane, nawet w Niemczech. Jednak i to okazało się niewystarczające i w 2012 roku EBC przygotował się do masowych interwencji, które polegają na kupowaniu dużej liczby obligacji rządów zagrożonych bankructwem na rynku wtórnym.

Te działania wypełniają ostatni etap możliwej polityki antykryzysowej. Czyli w pierwszym etapie rządy ratują banki, potem rządy ratują się nawzajem, a potem banki centralne ratują rządy. Niestety, dalej już nie ma nic. Jeżeli banki centralne okażą się nieskuteczne, to mogą nas czekać kryzys finansowy i recesja o skali biblijnej. Tylko tonąć będziemy nie w wodzie, lecz w powodzi bezwartościowych pieniędzy. I żadne inne działania nie pomogą, ani euroobligacje, ani unia bankowa. Dlatego tak ważne jest zrozumienie, co robi EBC, od czego zależy skuteczność tych działań i jakie są ryzyka. EBC stara się obniżyć stopy procentowe i zapewnić tanie finansowanie rządom i bankom w krajach południa Europy tak długo, aż te kraje wyjdą z recesji i zaczną rosnąć. Wtedy wzrosną wpływy podatkowe i te kraje będą mogły same zacząć spłacać swoje długi. Ta polityka może być skuteczna, jeżeli w tym przejściowym okresie zajdzie poprawa i wzrośnie zdolność krajów do samodzielnego spłacania własnych długów.

Na razie to się niestety nie udaje, według najnowszych prognoz Komisji Europejskiej – które są optymistyczne – na przykład dług publiczny Hiszpanii w 2010 wynosił 60 procent PKB, a w 2014 roku wzrośnie do 100 proc. Pomimo pomocy EBC koszty obsługi długu przez rząd Hiszpanii wzrosną z 2 proc. PKB do 4 proc. PKB. To oznacza, że Hiszpania mogła do tej pory wydawać różnicę, czyli 2 procent PKB, na inwestycje prorozwojowe, a w 2014 roku te pieniądze pójdą na spłatę coraz większych długów. Ale to nie koniec.

Reklama

Zgodnie z optymistycznymi prognozami Komisji Europejskiej zatrudnienie w Hiszpanii spadnie między 2010 a 2014 rokiem o prawie 10 proc. Czyli długi będą znacznie większe, a pracujących, którzy płacą podatki na spłatę tych długów, ubędzie. Trzeba naprawdę wielkiej fantazji, żeby argumentować, że Hiszpania w 2014 roku będzie miała większą zdolność spłacenia swoich długów niż w roku 2012. Raczej wszystko wskazuje na to, że Hiszpania zbankrutuje tak samo jak Grecja. Jaka będzie w związku z tym polityka EBC? Prawdopodobnie będzie kontynuowana, czyli EBC będzie pośrednio finansował deficyty budżetowe krajów południa Europy, tak jak to robił do tej pory. Ale jednocześnie w którymś momencie rozpocznie się proces obniżenia relacji łącznego długu publicznego i prywatnego do PKB strefy euro, tzw. delewarowanie. Czyli banki, które są za duże, żeby upaść, będą musiały zmniejszyć swoje bilanse. Jeżeli z jednej strony mamy presję na zmniejszenie bilansów banków, a z drugiej działania EBC, które zachęcają banki do kupowania obligacji swoich rządów, to oznacza spadek, być może silny i długotrwały, pożyczek dla sektora prywatnego.

Ten brutalny efekt wypychania sektora prywatnego przez sektor publiczny może przedłużyć recesję w strefie euro. W ten sposób działalność EBC może doprowadzić do wieloletniej stagnacji lub recesji. Dlatego trzeba jak najszybciej rozpocząć proces oddłużenia rządów Hiszpanii, Portugalii i być może Włoch. Dopiero kontrolowana redukcja tych długów stworzy szansę na powrót dobrej koniunktury w Europie. Obecne działania EBC i Komisji Europejskiej doprowadzą albo do ciężkiego kryzysu, albo do wysokiej inflacji.