Zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym była wyższa od prognoz o 60 tys., z nawiązką rekompensując negatywny wpływ rewizji w dół danych za styczeń (-18 tys.). Kontynuowany spadek stopy bezrobocia (tym razem do 5,5 proc.) oznacza, że w USA możliwe jest osiągnięcie pełnego zatrudnienia do końca tego roku, jeśli nie wcześniej. Na taką możliwość wskazuje także spadek odsetka ludzi aktywnych zawodowo, co oznacza, że podaż na rynku pracy nie rośnie. Nieco martwić mogą dane na temat płac (+0,1 proc. m/m, prog. 0,2 proc.), ale przy szybkim osiągnięciu pełnego zatrudnienia, odbicie w płacach również powinno nastąpić. Wszystko to pozwala zakładać, że Fed w marcu usunie z komunikatu wzmiankę o cierpliwości w rozpoczęciu procesu normalizacji polityki monetarnej, a co za tym idzie zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych już w czerwcu.

Przyszły tydzień: sprzedaż z USA, spekulacje nt. QE, RBNZ

W przyszłym tygodniu kalendarium danych makro z USA faktycznie rozpoczyna się dopiero od czwartku, kiedy poznamy lutowy odczyt sprzedaży detalicznej, gdzie inwestorzy będą szukać dowodów na to, czy spadek cen ropy naftowej wpływa na ożywienie konsumpcji. Po styczniowym spadku o 0,8 proc. m/m spodziewane jest odbicie o 0,4 proc., choć surowa zima w USA stanowi ryzyko. Piątkowy odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan także będzie istotny, gdyż oba wskaźniki będą dookreślać oczekiwania przed posiedzeniem FOMC (17-18 marca). Członkowie Fed niewiele pomogą – w przyszłym tygodniu wypowiadają się tylko nieposiadający prawa głosu Fisher, Kocherlakota i Mester.

Niemal puste kalendarium w strefie euro (produkcja przemysłowa w czwartek jest drugorzędnym odczytem) nie oznacza spokoju dla EUR. Wraz ze startem skupu aktywów ECB można liczyć na negatywne wskazania z rynku długu – skup obligacji zmniejsza atrakcyjność inwestycji w euro. Z Wielkiej Brytanii najważniejsze będą dane o produkcji przemysłowej (śr, prog. 0,2 proc.), które powinny podkreślić względną siłę gospodarki na tle reszty Europy i wspierać funta na europejskich crossach. CPI z Polski (pt) traci na znaczeniu po tym, jak RPP zapowiedziało koniec cyklu obniżek. Handel na PLN staje się teraz przede wszystkim wypadkową pozytywnych oczekiwań co do skutków QE z ECB a obawami o wpływ szybkiego zacieśniania polityki Fed.

Dane z Japonii rzadko mają istotny i trwały wpływ na JPY, a w przyszłym tygodniu uwagę przyciąga jedynie PKB za IV kw. (pon), choć jest to drugi odczyt i oczekuje się utrzymania zannualizowanej stopy 2,2 proc. Na Antypodach zapowiada się gorąca noc ze środy na czwartek, kiedy w Nowej Zelandii RBNZ podejmować będzie decyzję w sprawie stóp procentowych, a z Australii napłyną dane z rynku pracy. Po tym, jak Bank Rezerw Australii i Bank Kanady wstrzymały się od dalszych obniżek, pytaniem jest, jak bardzo jastrzębi będzie RBNZ? Konsensus zakłada stopy bez zmian (3,5 proc.), ale reakcja NZD będzie zależna od późniejszego wystąpienia prezesa Wheelera.

Dane o zatrudnieniu z Australii stały się ostatnio loterią w związku ze zmianą metod statystycznych, mimo to oczekiwany przyrost miejsc pracy o 15 tys. ustawia oczekiwania wysoko, zatem większa może być wrażliwość AUD na rozczarowujący odczyt. Dla aussie i kiwi ważne będą tez dane z Chin: handel zagraniczny (nd) i CPI (wt). W Kanadzie mamy rozpoczęte budowy domów (pon) i ważniejsze dane z rynku pracy (pt). Oprócz całkowitego przyrostu miejsc pracy istotny będzie udział pełnego zatrudnienia – w danych za styczeń cały wzrost był zasługą pracy w niepełnym wymiarze godzin, i jeśli taka struktura powtórzy się w lutym, będzie to zła wiadomość dla CAD.