Grecja, która została uratowana przed bankructwem przez pożyczki od państw strefy euro i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w ostatnich tygodniach znów stanęła na skraju zapaści finansowej. Pod koniec lutego Ateny wystąpiły o przedłużenie programu pomocowego, ale prace, które miałby umożliwić wypłatę funduszy Grekom, opóźniały się.

Eurogrupa i Europejski Bank Centralny postawiły sprawę jasno: warunkiem wypłacenia 7,2 mld euro, czyli kolejnej transzy z pakietu pomocowego dla Aten, jest przedstawienie, a następnie wdrożenie gruntownych i skutecznych reform gospodarczych oraz poddanie ich ocenie kredytodawców. Jeżeli nie nastąpi to szybko, to pod koniec kwietnia Grecja może stać się niewypłacalna.

Według Reutersa, powołującego się na anonimową i ważną osobę ze strefy euro, Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy jeszcze w piątek zaczną omawiać przedstawioną przez Grecję listę. Natomiast według źródeł w Atenach analizowanie listy ma się rozpocząć w sobotę.

Reuters pisze, że źródła w Atenach nie sprecyzowały, czy najnowsza lista zawiera dalej idące programy niż poprzednia lista siedmiu reform, dotyczących m.in. walki z uchylaniem się od podatków, a także przedsięwzięć mających poprawić sytuację w sektorze publicznym; ta poprzednia lista nie zrobiła większego wrażenia na kredytodawcach.

Na nowej liście znalazły się przedsięwzięcia mające zwiększyć w tym roku wpływy do budżetu państwa o 3 miliardy euro, natomiast nie ma na niej takich środków jak cięcia płac czy emerytur - ujawnił jeden z przedstawicieli greckich władz.

Według tego źródła pierwotna nadwyżka budżetowa w Grecji (bez uwzględnienia odsetek od zadłużenia) ma wynieść 1,5 proc., a wzrost gospodarczy 1,4 proc.

Rząd premiera Aleksisa Ciprasa zapowiadał wcześniej, że na liście reform znajdą się działania mające poprawić nastroje inwestorów i zwiększyć wpływy podatkowe. Zapowiadano też reformę sądownictwa.

>>> Czytaj też: Doktryna zmiany granic. Zobacz, do czego dąży Rosja Putina